Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Podczas wczorajszego spotkania kadrowego w mińskim Pałacu Niezależności Aleksander Łukaszenka odniósł się do tzw. ludowego ultimatum postawionego mu 13 października przez nieformalną przywódczynię opozycji Swiatłanę Cichanouską, niezależną kandydatkę na prezydenta (obecnie na emigracji), którego termin upływa w najbliższą niedzielę. Mówi  ono, iż Łukaszenka powinien przed upływem tego terminu podać się do dymisji, uwolnić więźniów politycznych oraz zaradzić przemocy; w przeciwnym razie w niedzielę cały kraj wyjdzie na ulice.

Jednak prezydent nie ma zamiaru spełniać tych warunków.

'Przestań gwałcić Białoruś' - demonstracja przeciwników reżimu, Mińsk, 18 października 2020 r.'Przestań gwałcić Białoruś' - demonstracja przeciwników reżimu, Mińsk, 18 października 2020 r. Fot. AP

Łukaszenka: Nie będziemy nikogo głaskać

- W niedzielę w Mińsku zostanie zaprowadzony porządek. Dlatego, że oni chodzą głównie w niedziele.  Pokazali, czego są warci. Wy też to wszystko zobaczyliście, no i dobrze, a teraz trzeba wszystkim raz wytłumaczyć, uprzedzić, później już nie będziemy nikogo głaskać - zapowiedział.

Zaś we wtorek poinformował, że służby będą aktywnie przeciwdziałać protestującym, nie tylko podczas marszów:

- Niedobrze, że plączą się po Mińsku, niedobrze, że zachowują się tak bezczelnie - oznajmił. - Zmieniliśmy taktykę. W spokojnym trybie znajdziemy każdego. Współczesne środki pozwalają nam to robić; zresztą już aktywnie się tym zajmujemy. I każda osoba odpowie za swoje czyny. Nie grożę. Pracujemy już nad tym i zmierzamy w tym kierunku. Mamy już efekty.

Demonstracja przeciwników reżimu Aleksandra Łukaszenki, Mińsk, 18 października 2020 r.Demonstracja przeciwników reżimu Aleksandra Łukaszenki, Mińsk, 18 października 2020 r. Fot. AP

Śledzą, obserwują, aresztują

O tym, że słowa Łukaszenki nie mają charakteru czczych pogróżek, przekonała się m.in. dziennikarka Alina D. (imię zmienione), którą tydzień temu, na oczach jej kilkuletniego dziecka, niespodziewanie zatrzymał i aresztował OMON.

- Spędziłam w izolatorze [tymczasowy areszt] Okrestino kilka dni - opowiada mi Alina. - Do mnie i do kilku innych dziewcząt przychodzili funkcjonariusze KGB, przeprowadzali długie przesłuchania, wypytywali o feministyczne czaty na komunikatorze Telegram, gdzie nas znaleźli (organizowałyśmy tam kobiece akcje protestu i wsparcie dla zatrzymanych). Grozi mi poważniejsza sprawa, więzienie, a może nawet odebranie praw rodzicielskich – władze wielokrotnie udowodniły, że są w stanie posunąć się do takich rzeczy. Nie mogłam pozostać w kraju. Nawet po zwolnieniu z aresztu byłam wielokrotnie śledzona i obserwowana.

Podczas tego samego zebrania Łukaszenka odniósł się także bezpośrednio do rozpoznawalnej już na świecie uczestniczki protestów, 73-letniej mieszkanki Mińska Niny Bagińskiej, która bierze udział w każdym marszu, zawsze z samodzielnie uszytą biało-czerwono-białą flagą. Oficjalny kanał prezydenta w Telegramie przytoczył jego wypowiedź, z której wynika, że nadal jest przekonany o organizacji protestów przez siły zewnętrzne: "Mińszczanie widzą w mediach, co się dzieje i boją się. Ludzie widzą, kto rwie się do władzy i dojrzeli, porównali spokojny Mińsk z tym, który widzą w niedziele. (…) Pamiętajcie tylko, żeby Niny Bagińskiej nie zabierać z placów, jeśli ją zabierzecie, to całej tej opozycji nie będzie”.

'Najlepsza poprawka do konstytucji to twoja rezygnacja' - pikieta przeciwników Aleksandra Łukaszenki, Mińsk, 19 października 2020 r.'Najlepsza poprawka do konstytucji to twoja rezygnacja' - pikieta przeciwników Aleksandra Łukaszenki, Mińsk, 19 października 2020 r. Fot. AP

Nexta zakazany

We wtorek miński sąd orzekł, że prowadzony w komunikatorze Telegram opozycyjny kanał Nexta oraz jego logo mają charakter „ekstremistyczny”. Tym samym trafił on na listę zakazanych źródeł informacji. Za rozpowszechnianie pojawiających się w nim treści grozi (na razie) odpowiedzialność administracyjna, choć prawnicy nie wykluczają wszczynania i spraw karnych:

- Teoretycznie nie można wykluczyć, że na Białorusi dojdzie do próby pociągnięcia obywateli do odpowiedzialności karnej za rozpowszechnianie treści kanału Nexta. Nasze państwo już dawno przestało nawet udawać, że jest praworządne. Blok siłowy nie stara się chronić obywateli, a tylko pociągać ich do odpowiedzialności w quasi-prawnym porządku - tłumaczył Mediazonie prawnik Oleg Agiejew.

Funkcjonariusze sił bezpieczeństwa zatrzymują przeciwników reżimu, Mińsk, 17 października 2020 r.Funkcjonariusze sił bezpieczeństwa zatrzymują przeciwników reżimu, Mińsk, 17 października 2020 r. Fot. AP

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.