Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

W niedzielę Białorusini - po raz 71. od dnia ogłoszenia przez Centralną Komisję Wyborczą wyniku wyborów prezydenckich z 9 sierpnia, które wygrał jakoby Aleksander Łukaszenka, zdobywając ponad 80 proc. głosów - wyszli na ulice. Tym razem uczestniczą w „partyzanckim marszu”. Demonstrantów wciąż przybywa.

Pokojowe protesty Białorusinów nie ustają. W 'marszu partyzantów' w Mińsku uczestniczy  kilkadziesiąt tysięcy osób, 18.10.2020Pokojowe protesty Białorusinów nie ustają. W 'marszu partyzantów' w Mińsku uczestniczy kilkadziesiąt tysięcy osób, 18.10.2020 Fot. AP

Cichanouska: Będziemy protestować do skutku

Rano nieoficjalna zwyciężczyni wyborów prezydenckich, była alternatywna kandydatka na prezydenta Swiatłana Cichanouska napisała na swoim kanale w komunikatorze Telegram: „Kontynuujmy wyrażanie naszych żądań w sposób pokojowy i zdecydowany – nasze działania przynoszą efekty. Zatrzymamy się dopiero w momencie, kiedy każdy więzień polityczny zostanie wypuszczony na wolność, siłowicy znów zaczną bronić swojego narodu, a na Białoruś powróci praworządność i odbędą się na niej uczciwe wybory. Dopóki jednak to wszystko nie nadeszło, będziemy protestować. Dzisiaj na „partyzanckim marszu” Białorusini znów pokażą, czym jest solidarność. Popieram każdą osobę, która weźmie w nim udział”.

Do Białorusinów za pośrednictwem komunikatora Telegram zwrócił się także Komitet Śledczy, który oficjalnie zaapelował o „niepoddawanie się prowokacjom organizatorów zamieszek, myślenie o konsekwencjach oraz zdanie się na zdrowy rozsądek”. Przypomniał także, że udział w nielegalnych zgromadzeniach wiąże się z odpowiedzialnością „zgodną z obowiązującym prawem”.

Wołają: „Łukaszenka do awtozaku!"

Dzień „marszu partyzanckiego” zaczął się w Mińsku jak wiele poprzednich niedziel. Brak internetu, wyłączone z użytku stacje metra w centrum stolicy, ogrodzone place, zablokowane ulice i coraz więcej sprzętu wojskowego...

Już na kilka godzin przed rozpoczęciem marszu niezależny, pozbawiony obecnie koncesji portal Tut.By informował o pierwszych zatrzymaniach. W Swietłogorsku zbierający się w centrum mieszkańcy byli zmuszeni do ucieczki przed OMON-em, ośmioro zostało zatrzymanych.

Z kolei mińszczanie na niezależnych kanałach w Telegramie ostrzegają się nawzajem o wojskowym sprzęcie i milicyjnych autobusach, ustawionych nie tylko wzdłuż głównych ulic, ale także w podwórzach kamienic. Z ich relacji wynika, że w mieście, prócz OMON-u i milicjantów, pojawili się także wojskowi w nieoznakowanych mundurach, kominiarkach i z bronią w ręku.

Pokojowe protesty Białorusinów nie ustają. W 'marszu partyzantów' w Mińsku uczestniczy  kilkadziesiąt tysięcy osób, 18.10.2020Pokojowe protesty Białorusinów nie ustają. W 'marszu partyzantów' w Mińsku uczestniczy kilkadziesiąt tysięcy osób, 18.10.2020 Fot. AP

Blokady i zatrzymania

Do pierwszych zatrzymań w stolicy doszło zaledwie kilkanaście minut po rozpoczęciu marszu, m.in. przy stacji metra. Jak ocenia Onliner, nie przeszkodziło to jednak dziesiątkom tysięcy obywateli w sformowaniu kolumny, która przeszła prospektem Partyzanckim, skandując: „Łukaszenka do awtozaku [milicyjny autobus]!”.

Opozycyjny kanał w Telegramie Nexta tak wyjaśnia hasło towarzyszące dziś demonstrantom: „My, potomkowie partyzantów, godni swoich przodków, maszerujemy prospektem Partyzantów. Już raz udało nam się zwyciężyć z faszyzmem: nie poddajemy się i idziemy naprzód”.

Agencja prasowa Ria Nowosti donosi o pierwszych starciach i użyciu broni. Siłowicy poinformowali, że oddali w Mińsku strzały ostrzegawcze w momencie, kiedy uczestnicy marszu rzucili w ich stronę pierwsze kamienie.

Z kolei w materiale opublikowanym przez redakcję Euroradio udokumentowany został moment, w którym z nieoznakowanego busa (charakterystycznego dla transportu funkcjonariuszy struktur siłowych) przemieszczającego się nieopodal sklepu Białoruś wyrzucono na jezdnię, tuż przy kolumnie protestujących, granaty hukowe.

Marsz dotarł do stacji metra Awtozawodskaja, gdzie napotkał blokadę w postaci oddziału OMON-u oraz drutu kolczastego i armatek wodnych.

Mińszczanie zawrócili i maszerują z powrotem w stronę centrum prospektem Partyzanckim.

Agencja prasowa Interfax-zapad informuje o zatrzymaniu 50 osób. Znaleźli się wśród nich nie tylko uczestnicy akcji, ale także przypadkowi przechodnie.

Niedzielna akcja w stolicy zakończyła się ok. godz. 19 czasu lokalnego. Centrum Obrony Praw Człowieka "Wiasna" informuje o co najmniej 80 osobach zatrzymanych, lista jest wciąż aktualizowana.

Według Radia Swoboda na komendy przewieziono też m.in. protestujących w Nowogródku, Mogilewie i Witebsku.

Pokojowe protesty Białorusinów nie ustają. W 'marszu partyzantów' w Mińsku uczestniczy  kilkadziesiąt tysięcy osób, 18.10.2020Pokojowe protesty Białorusinów nie ustają. W 'marszu partyzantów' w Mińsku uczestniczy kilkadziesiąt tysięcy osób, 18.10.2020 Fot. AP

Tu młodzi, tam kobiety

W sobotę zaś ulicami białoruskich miast przeszedł „generalny marsz kobiet”.

W Mińsku kobiety, tradycyjnie już, z kwiatami w rękach przemaszerowały od stacji metra Wostok aż do placu im. Jakuba Kołasa. Wiele skandowało: „Spójrz w okno, nie w telewizor!”.

W centrum białoruskiej stolicy równolegle odbywał się studencki „marsz młodości”.

Podczas obydwu akcji obyło się bez rozlewu krwi. Centrum Obrony Praw Człowieka „Wiasna” poinformowało w sobotę wieczorem, że siłowicy zatrzymali 58 osób, w tym również dziennikarzy. Ci ostatni mieli być zatrzymani jedynie w celu sprawdzenia dokumentów, w efekcie jednak wszczęto przeciwko nim postępowanie administracyjne. Wraz z częścią innych zatrzymanych zostali przewiezieni do aresztu Okrestino, gdzie pozostaną aż do rozprawy sądowej. 

Marsze nie ustają, postulaty wciąż te same

Od dziesięciu tygodni weekendy na Białorusi różnią się jedynie liczbą osób pobitych i zatrzymanych przez siłowików.

Gromadzącą największe tłumy niedzielną akcję poprzedzają zazwyczaj sobotnie marsze kobiet oraz, jak to miało miejsce wczoraj, protest studentów.

Wszyscy uczestnicy, niezależnie od tego, w którym zgromadzeniu zdecydują się brać udział i z jakim transparentem wyjść, walczą o te same postulaty. Należą do nich: odsunięcie Aleksandra Łukaszenki od władzy, przeprowadzenie nowych wyborów prezydenckich, uwolnienie więźniów politycznych oraz wymierzenie sprawiedliwości odpowiedzialnym za przemoc i tortury wobec pokojowo protestujących obywateli.

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.