Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

13 października Maksim Horoshin opuścił komisariat w Mińsku w bardzo złym stanie. 

- Maksim, kto ciebie bił? Powiedz, spróbuj coś powiedzieć - można było usłyszeć na nagraniu wideo. Widać na nim lekarzy wyprowadzających za rękę z  Pierwomajskiego posterunku płaczącego mężczyznę. Z powodu bólu i szoku ledwo mógł się poruszać.

Filmik natychmiast rozszedł się po internecie i wzburzył Białorusinów. 

Biciem chcą uczyć miłości ojczyzny

Maksim Horoshin, właściciel kwiaciarni "Pervyj Tsvetnoy" przy ul. Kirava 8 w Mińsku, podczas ulicznych wystąpień za darmo rozdawał kobietom kwiaty - symbol pokojowego protestu, wykorzystywany powszechnie podczas antyłukaszenkowskich demonstracji. Prawdopodobnie właśnie z tego powodu został zatrzymany. 

Protesty po sfałszowanych przez Łukaszenkę wyborach prezydenckich. Mińsk, 17 października 2020Protesty po sfałszowanych przez Łukaszenkę wyborach prezydenckich. Mińsk, 17 października 2020 Fot. AP

- 13 października opuściliśmy dom i wsiedliśmy do samochodu. Po kilku sekundach jego drzwi otworzyli zamaskowani ludzie - opowiada żona Horoshina, Jekaterina. - Wyciągnęli nas z samochodu. Mnie wyłamali ręce do tyłu, męża rzucili na ziemię i zaczęli bić. Na chodniku ujrzałam po chwili  kałużę krwi. Założyli Maksimowi kajdanki, na twarz naciągnęli kominiarkę, wsadzili do busa i zawieźli na posterunek milicji. 

Jak powiedział później portalowi Tut.By Maksim Horoshin, po przybyciu na posterunek funkcjonariusze w cywilu oskarżyli go o udział w protestach, a potem zaczęli bić.

- Było ich ok. dziesięciu. Powiedzieli, że rzekomo zdemontowałem armatkę wodną i spaliłem domek na działce naczelnika OMON-u. Zapytali, co mi się nie podoba w kraju? Przecież wszystko mam. A potem zaczęli bić pałkami, powtarzając: „Nauczymy was kochać ojczyznę, kochać milicję! Ile ci płacą?".

Przez 20 minut Maksim był bity po głowie i całym ciele - aż do momentu utraty przytomności; dostał ataku astmy i skurczy. 

- Wtedy zawołali milicjantów w mundurach. Zaczęli krzyczeć do siebie: „Dlaczego tak go pobiliście?” - opowiada Horoshin. - Byli niezadowoleni, że będą musieli przekazać mnie lekarzom w takim stanie. Grozili, że trafię na 30 dni do Okrestina [ulica, przy której mieści się izolator – miejsce tymczasowego aresztu]. I że wytoczą mi sprawę karną za zorganizowanie protestu bez zgody władz.

Protesty po sfałszowanych przez Łukaszenkę wyborach prezydenckich. Mińsk, 12 października 2020Protesty po sfałszowanych przez Łukaszenkę wyborach prezydenckich. Mińsk, 12 października 2020 Fot. AP

Adwokatka traci licencję

Obecnie kwiaciarz przebywa w szpitalu. Ma uraz mózgu, złamany nos, obrzęk moszny, uszkodzenie rogówki oka. A także uraz ramienia i tkanek miękkich lewej strony ciała. 

Zdaniem jego adwokatki Julia Lewanczuk Maksim potrafi rozpoznać tych, którzy go bili. Oznajmiła, że winni zostaną pociągnięci do odpowiedzialności.

Jednak już dzień później decyzją Komisji Kwalifikacyjnej ds. Działalności Adwokackiej z 15 października Lewanczuk - tak samo jak Alaksandr Pylczanka, adwokat więźniów politycznych, Maryi Kalesnikawej i  Wiktara Babaryki, została pozbawiona licencji. 

Protesty po sfałszowanych przez Łukaszenkę wyborach prezydenckich. Mińsk, 11 października 2020Protesty po sfałszowanych przez Łukaszenkę wyborach prezydenckich. Mińsk, 11 października 2020 Fot. AP

Oblężona kwiaciarnia

Po opublikowaniu w internecie opowieści Horoshina pod jego kwiaciarnią ustawiła się kilometrowa kolejka - mińszczanie przyszli, by kupić kwiaty i wesprzeć „prawdziwego bohatera”. Klientów było tak dużo, że sprzedawcy nie mogli sobie poradzić z pakowaniem bukietów i na koniec dnia po prostu wystawili towar na ulicę. Każdy, kto chciał kupić kwiaty, mógł wziąć te, które mu się spodobały, i zostawić tyle pieniędzy, ile uznał za stosowne. 

"Pervyj Tsvetnoy"  był oblegany i w kolejnych dniach. Do dziś Maksim otrzymuje z całego świata listy z podziękowaniami - nadchodzą z Białorusi, Rosji, Ukrainy, USA, Wielkiej Brytanii, Holandii, Belgii czy Włoch. Znane osobistości i zwykli ludzie życzą mu siły ducha i zdrowia. Podrzucają do szpitala gorące posiłki i desery. 

Maksim mówi, że dzięki solidarności i wsparciu Białorusinów szybko wraca do zdrowia. 

Protesty po sfałszowanych przez Łukaszenkę wyborach prezydenckich. Mińsk, 11 października 2020Protesty po sfałszowanych przez Łukaszenkę wyborach prezydenckich. Mińsk, 11 października 2020 Fot. AP

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.