Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

List gończy za kandydatką w minionych wyborach prezydenckich został wystawiony na Białorusi. Jak precyzuje jednak agencja TASS, Swiatłana Cichanouska "została umieszczona na liście poszukiwanych na Białorusi i będzie również poszukiwana w Rosji, ponieważ poszukiwania mają charakter międzypaństwowy". Oznacza to, że dotyczą one Związku Białorusi i Rosji (ZBiR) - ustanowionej przed laty konfederacji obu państw.

Rosyjska agencja RIA Nowosti podaje, że Cichanouskiej grozi do pięciu lat więzienia. "W swoim kraju jest oskarżona na podstawie artykułu 361: Wezwania do działań mających na celu wyrządzenie szkody bezpieczeństwu narodowemu".

Białorusini protestują od czasu wyborów

O wystawieniu listu gończego poinformowano niemal dokładnie dwa miesiące po wyborach, które według oficjalnych danych wygrał - zdobywając 80,1 proc. głosów - Aleksander Łukaszenka. Cichanouska miała uzyskać 10,1 proc. poparcia. Wtedy też wybuchły masowe protesty przeciw uznawanym za sfałszowane wyborom.

Demonstranci od początku domagali się odsunięcia Łukaszenki od władzy, przeprowadzenia uczciwych wyborów, zaprzestania stosowania przemocy i uwolnienia więźniów politycznych.

Niespodziewana inauguracja Łukaszenki

Dwa tygodnie temu odbyła się niespodziewana i utrzymywana do ostatniej chwili w tajemnicy inauguracja Łukaszenki, co wywołało kolejne protesty. W odpowiedzi Polska i wiele innych państw przypomniały, że nie uznają go za prezydenta Białorusi.

Podczas piątkowej konferencji online Cichanosuka mówiła, że Białorusini nie będą już w stanie wrócić do stanu apatii politycznej, w której tkwili przez lata.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.