Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Cichanouska podkreśliła, że forma protestów może się zmienić wraz z nastaniem chłodów, ale zapewniła, że duch walki o wolność i zmianę władzy nie zniknie.

– W interesie Białorusi leży, by dialog rozpoczął się jak najszybciej. Zbyt wiele osób cierpi z powodu niezdecydowania władzy. Najbardziej prawdopodobnym scenariuszem są negocjacje za pośrednictwem OBWE (Organizacja Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie), w skład której wchodzą państwa zainteresowane ustabilizowaniem sytuacji na Białorusi oraz państwa, których liderów chcielibyśmy widzieć w charakterze mediatorów – powiedziała.

Rada Koordynacyjna wciąż liczy na dialog

Według byłego ministra kultury, członka prezydium opozycyjnej Rady Koordynacyjnej Pawła Łatuszko wprowadzone przez UE sankcje to jedynie pierwszy krok poczyniony przez demokratyczne państwa. Łatuszko zapowiedział, że Rada Koordynacyjna wraz z rozwojem sytuacji na Białorusi będzie zwracać się do UE z apelem o rozszerzenie sankcji wobec białoruskich władz. Taki apel ma być wystosowany, jeśli nie zakończą się represje wobec protestujących, więźniowie polityczni nie zostaną uwolnieni, a władze nie rozpiszą nowych wyborów.

Z kolei Olga Kowalkowa, inna członkini powołanego przez Swiatłanę Cichanouską prezydium Rady Koordynacyjnej podkreśliła, że konieczne jest również wprowadzenie sankcji wobec właścicieli przedsiębiorstw, którzy zastraszają swoich pracowników zaangażowanych w protesty oraz zwalniają ich. Kowalkowa uważa, że na takie przedsiębiorstwa powinny zostać nałożone sankcje uniemożliwiające im handel z państwami UE.

Członkowie opozycyjnej Rady Koordynacyjnej wciąż mają nadzieję na negocjacje z Aleksandrem Łukaszenką i pokojowe przejęcie władzy. Łatuszko dodał, że odwlekanie w czasie tego procesu tylko zaogni konflikt między władzą a społeczeństwem, które z każdym dniem na skutek pogłębiającego się kryzysu ekonomicznego biednieje.

– Nasz kraj znajduje się w trudnej sytuacji ekonomicznej. Władza nie robi nic, by rozwiązać ten problem. Poprzez zaostrzanie relacji z UE, ze światowymi liderami, z państwami, które pełnią ważną funkcję na europejskim rynku i które kupują nasze produkty, ale też pomagają zdobyć źródła finansowania, jeszcze bardziej zaognia sytuację gospodarczą i wpędza kraj w zapaść –  tłumaczył Łatuszko.

Tajna lista białoruska 

Innego zdania są władze Białorusi, które podjęły dzisiaj decyzję o wprowadzeniu własnej listy osób objętych sankcjami. Tę informację podała agencja prasowa Biełta, powołując się na oświadczenie MSZ Białorusi. Nie wiadomo jednak, kto jest na białoruskiej liście. MSZ poinformowało, że „zgodnie z ustaloną, cywilizowaną praktyką dyplomatyczną” lista nie będzie opublikowana.

„Białoruś zawsze była i jest – zarówno w słowach, jak i w działaniach – za dialogiem i zrozumieniem. Jesteśmy przeciwko konfrontacji. Jednak jako suwerenne państwo zdecydowanie, choć nie bez żalu, odpowiemy na nieprzyjazne działania. Kieruje nami naturalna chęć samoobrony i zabezpieczenie interesów państwa” – czytamy w oświadczeniu MSZ.

MSZ Białorusi uprzedziło także, że dalsze działania UE mogą doprowadzić do znacznie poważniejszych konsekwencji, np. wystąpienia Białorusi ze wspólnych programów i projektów. Białoruskie władze podkreśliły, że „rozkręcanie sankcyjnej machiny” poskutkuje koniecznością przemyślenia „sensu zachowania stosunków dyplomatycznych”.

Stosunki dyplomatyczne Białoruś zamierza za to rozwijać i pogłębiać z Rosją. Dzisiaj Władimir Putin, jak poinformował Dmitrij Pieskow, „pozytywnie ocenił” niewłączenie Aleksandra Łukaszenki do listy czterdziestu osób objętych sankcjami. Obaj prezydenci przeprowadzili dzisiaj rozmowę telefoniczną, w której, jak informuje oficjalny kanał w Telegramie Łukaszenki, omawiali sytuację wewnętrzną na Białorusi, w Rosji oraz epidemię koronawirusa.

 MSW wysyła "ostrzegawcze" SMS-y

Białoruskie władze kontynuują zastraszanie obywateli uczestniczących w protestach. Wczoraj MSW Białorusi rozesłało ostrzegawcze SMS-y do osób posiadających białoruski numer. W treści SMS-a czytamy: „Szanowny obywatelu! Został Pan/Pani zidentyfikowany/a jako osoba łamiąca przepisy dotyczące zasad przeprowadzania imprez masowych. Państwa działania zostały zarejestrowane za pomocą kamer. (…) Osobiście uprzedzamy i przypominamy, że udział w imprezach masowych, które odbywają się bez zgody władz, wiąże się z konsekwencjami przewidzianymi w państwowym prawie. Proszę nie popełniać błędów!”.

Olga Czemodanowa, przedstawicielka MSW Białorusi, potwierdziła redakcji Onliner, że SMS-y zostały wysłane z polecenia MSW.

Ten zastraszający, ostrzegawczy SMS pozornie miał trafić tylko do uczestników protestów, w rzeczywistości otrzymali go jednak także ci, którzy nie uczestniczyli w protestach, znajdują się poza terytorium kraju, a także ci, którzy numery telefonów mają zarejestrowane na starszych rodziców, którzy nie brali udziału w marszach. SMS o tej treści otrzymałam na białoruski numer także ja, choć od kilku tygodni jestem w Warszawie.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.