Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Od początku kampanii wyborczej (8 maja) przed sfałszowanymi ostatecznie wyborami prezydenckimi setki osób zostało pobitych, aresztowanych, zwolnionych z pracy czy ukaranych grzywną. Wsparcie okazuje im szereg inicjatyw obywatelskich.

Do tej pory fundacje charytatywne (m.in. BYhelp, BYSOL, "Uczciwi ludzie", "Imiona", Support Victims of Police Brutality in Belarus, Human Rights Foundation, Media Solidarity Belarus) dla represjonowanych Białorusinów zebrały łącznie ponad 6,2 mln dol. Środki te są przekazywane na medyczną i psychologiczną pomoc dla poszkodowanych przez OMON protestujących, na wsparcie finansowe dla strajkujących robotników oraz dla wszystkich zwolnionych z pracy z powodów politycznych.

To pomoc w budowaniu nowej Białorusi

- Chcę wyrazić głęboką wdzięczność założycielom fundacji BYSOL, wolontariuszom, a także wszystkim nieobojętnym osobom, które przekazały datki. Państwa wsparcie jest bezcenne i pomaga w budowaniu nowej Białorusi - mówi w swoim nagranym wystąpieniu Wiaczesław Litwinczuk, były już zastępca dyrektora gimnazjum nr 34 w Homlu.

Litwinczuk, podobnie jak tysiące Białorusinów, ucierpiał z powodu odważnego wyrażania swoich poglądów politycznych. Został zwolniony po zatrzymaniu podczas jednej z pokojowych demonstracji w centrum Homla. Wtedy pomogła mu fundacja BYSOL (jej założyciele to Andriej Striżak, Aleksiej Liawonczyk, Jarasłau Lichaczeuski). Każda represjonowana osoba, która poprosiła o pomoc na czas szukania nowej pracy, otrzymuje od organizacji jednorazowe odszkodowanie w wysokości 1500 euro (po 500 euro przez trzy miesiące).

Nie wahajcie się, nie jesteście sami

Darowizny na rzecz BYSOL pochodzą zarówno od zwykłych obywateli z całego świata, jak i od znanych biznesmenów, polityków i celebrytów. Do 21 września do fundacji zgłosiło się już 1068 osób (w tym lekarze, nauczyciele, milicjanci, dziennikarze, pracownicy przedsiębiorstw państwowych) – wszyscy ci, którzy zostali zwolnieni lub sami podjęli decyzję o odejściu z pracy z powodu niezgody na politykę obecnego rządu w Mińsku. BYSOL zdołał już przekazać pieniądze 212 z nich, przeznaczając na to 320 tys. dol.

Po otrzymaniu finansowej pomocy wielu Białorusinów nagrywa wiadomości wideo z wyrazami wdzięczności oraz apeluje do wszystkich, którzy wahają się przed antyreżimowym zaangażowaniem, aby się nie bali, tylko szli za ich przykładem.

Można się przekwalifikować

Inna inicjatywa, „Uczciwi ludzie”, oprócz pozyskiwania pieniędzy dla osób, które straciły pracę, pomaga także w znalezieniu nowej. Na stronie internetowej organizacji są zamieszczane oferty pracy, a także przekwalifikowania się.

- Każda oferta (jest ich obecnie blisko setka) jest sprawdzana przez zespół wolontariuszy, więc nie ma wątpliwości co do ich jakości i rzetelności - mówią przedstawiciele fundacji.

Opcji przekwalifikowania się też jest wiele (ok.160): od programowania komputerowego po kursy kosmetyczne. Plus szacunkowe wynagrodzenie w pracy objętej po ukończeniu szkolenia.

Pierwszeństwo dla protestujących po raz pierwszy

Takie fundacje, jak BYSOL i „Uczciwi ludzie”, pojawiły się całkiem niedawno, natomiast projekt  BYhelp istnieje od 2017 r. Jego aktywiści pomagają potrzebującym na różne sposoby – np. spłacają grzywny, płacą za pobyt (posiłki są tam płatne) w "izolatorach", czyli miejscach tymczasowego aresztu. Po protestach z 9-11 sierpnia poszkodowanym od działań milicji i OMON-u oferują także pomoc w opłaceniu leczenia, także za granicą, jeśli jest taka potrzeba.

- Wszystkie płatności są dokonywane w porozumieniu z obrońcami praw człowieka. Pierwszeństwo w ich otrzymaniu mają ci, którzy byli prześladowani za domaganie się o swoje prawa i wolności po raz pierwszy - mówią przedstawiciele BYhelp.

Według raportu z 17 września fundacja dysponuje 1 mln 137 tys. rubli białoruskich (prawie 438 tys. dol.). Z tych pieniędzy pokryto 340 mandatów, 237 interwencji lekarskich, pracę ośmiorga prawników oraz 69 pobytów w izolatorach.

10 września - aby zebrać fundusze na wsparcie niezależnych mediów i dziennikarzy - BYhelp uruchomił inicjatywę MediaSOL, która oferuje wsparcie finansowe redakcjom, stypendia dla dziennikarzy, którzy z jakiegokolwiek powodu stracili pracę. Na te cele zebrano prawie 8,5 tys. euro.

Ogromną popularność zyskał projekt ProtectBearus, stworzony przez założyciela firmy z branży IT PandaDoc, mieszkającego w USA Mikity Mikado. Celem tej inicjatywy była pomoc tym funkcjonariuszom organów ścigania, którzy przeszli na „stronę dobra”: oferowano im pomoc prawną i finansową, zapłatę za kursy przekwalifikowujące, w tym informatyczne. Spośród ok. 600 wniosków o pomoc pozytywnie zweryfikowano już ok. 50 przypadków.

Pomysł zyskał dużą popularność wśród obywateli, za to u władzy wywołał irytację i kolejne formy represji. Na początku września konta PandaDoc na Białorusi zostały zablokowane, a czterech kluczowych pracowników mińskiego biura (Julia Szardyko, Dmitrij Rabcewicz, Władysław Michołap, Wiktor Kuwszynow) zostało aresztowanych pod zarzutem „oszustwa” - grozi im od 3 do 10 lat pozbawienia wolności. Jak napisano na stronie internetowej savebelarusit.org, wszyscy oni są teraz „zakładnikami” władzy w relacjach z Mikado.

Sam Mikita Mikado uważa aresztowanie pracowników i blokowanie kont za próbę wywarcia przez władzę presji na nim samym. Skuteczną. 15 września w wywiadzie dla rosyjskiej redakcji BBC ogłosił zamknięcie swojego projektu, tłumacząc: „Nie chcę, aby ktokolwiek niezaangażowany w moją osobistą inicjatywę trafił do więzienia”.

Na to na swoim koncie na Facebooku zareagował CEO startupu Deepdee Jarasłau Lichaczeuski: - Podziwiam odwagę Mikity Mikado, który zrobił najważniejszy i najtrudniejszy, bo pierwszy krok w kierunku dialogu między umundurowanymi Białorusinami a ich cywilnymi braćmi i siostrami. To był jeden z najpotężniejszych ciosów w system - napisał. Zapowiedział, że będzie kontynuował ideę Mikity Mikado.

- Nie zatrzymamy się, dopóki ostatni siłowik nie przejdzie na stronę narodu, a każdy, kto popełnił zbrodnie, nie zostanie skazany – dodał.

Władze jednak kontynuują prześladowanie niezarejestrowanych w kraju fundacji. 10 września Ministerstwo Sprawiedliwości po raz kolejny przypomniało organizatorom i uczestnikom projektów charytatywnych o odpowiedzialności administracyjnej. 21 września strony trzech fundacji - Belarus-future.org (założona przez Walerego Cepkało – eks-kandydata na prezydenta), Dapamazhy.by i Bysol.org - stały się niedostępne dla zwykłych użytkowników.

Jednak pomimo gróźb pracownicy fundacji nie przerywają pracy i aktywnie wspierają potrzebujących.

"Oprócz wyrażania oburzenia, musimy działać" - pisze zespół BYHelp. Zwraca się do Białorusinów słowami: "Dziękujemy za solidarność. Nie poddawaj się!  Za naszą i Waszą wolność! Niech żyje Białoruś!".
Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.