Od momentu rozpoczęcia protestów, a właściwie od chwili, kiedy reżim sięgnął po represje, białoruscy aktywiści ujawniają tożsamość szczególnie brutalnych funkcjonariuszy. Powstała nawet mapa, na której zaznaczone są ich adresy. Internetowy bulling przeraża funkcjonariuszy MSW.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Maria Mazurkiewicz ma 32 lata. Jest matką dwójki dzieci. Dziesięć lat temu ukończyła studia na wydziale prawa Uniwersytetu Grodzieńskiego i została przyjęta do oddziału specjalnego MSW OMON. Tu znalazła męża. 

Maria ma rangę podoficera, więc przed 9 sierpnia wielkiej kariery w formacji nie zrobiła. Nie była też osobą znaną. Było o niej zaledwie kilka publikacji w resortowych mediach utrzymanych w podobnym tonie: ładna dziewczyna służy w OMON-ie. Artykuły opatrzone zdjęciami uśmiechającej się wysokiej brunetki w mundurze miały łagodzić brutalny obraz jednostki.

Jednak popyt na delikatność i uśmiech skończył się w wieczór wyborczy. Maria Mazurkiewicz razem z całym oddziałem grodzieńskiego OMON-u wzięła wówczas udział w pacyfikacji antyłukaszenkowskich protestów w centrum Grodna. Razem z inną funkcjonariuszką OMON-u Darią Bondarczuk pobiły i dusiły 55-letnią kobietę, którą nie brała udziału w wiecu przeciwników Łukaszenki, ale wracając do domu, przypadkowo trafiła w milicyjną obławę.

Sprawa stała się bardzo głośna, bo duszona przez Mazurkiewicz kobieta ugryzła ją w rękę. Efekt – oskarżenie o napaść na funkcjonariusza. Ofiara milicyjnej przemocy postanowiła podzielić  się swoją historią z niezależnymi mediami. 

Internet poluje na Maszę

W 300-tys. Grodnie dosyć szybko udało się ustalić tożsamość Mazurkiewicz. Na anonimowym messengerze „Czarna księga” pojawiły się jej dane osobowe. Na opozycyjnych forach ujawniono jej miejsce zamieszkania, profile w portalach społecznościowych, numery komórek jej i męża, a nawet numer przedszkola, do którego chodzą jej dzieci.

Popularny bloger Nexta od kilku dni umieszcza w sieci spisy tysięcy funkcjonariuszy z poszczególnych miejscowości. Bazę danych z nazwiskami, stopniami i miejscami służby zdobyła grupa hakerów Cyber Partyzanci. MSW zapowiada, że będzie bezlitośnie polowało na autorów anonimowych profili i portali. Kilkakrotnie raportowano o zatrzymaniu administratorów, jednak za każdym razem były to przedwczesne informacje - Cyber Partyzantom wciąż udaje się zachować anonimowość.

Zdjęcia z Instagrama Maszy i popularnego rosyjskiego odpowiednika Facebooka - vKontaktie - rozeszły się po sieci, zostały wykorzystane przez portale informacyjne, nierzadko ilustrując artykuły o milicyjnej przemocy. Pod nimi setki komentarzy: „Zabić tą sukę!”, „zasłużyła na śmierć”. MSW reaguje, wszczynając postępowania. Ale są bezradne wobec skali ataków.

W okolicy domu Mazurkiewicz rozsypywane są anonimowe ulotki informujące, że tuż obok mieszka osoba, która torturowała ludzi. Atmosfera jest na tyle gęsta, że kiedy na niedzielnym kazaniu ksiądz lokalnej parafii odniósł się do milicyjnej przemocy i znęcania się nad współobywatelami, matka Maszy po mszy poszła do niego z awanturą, że znieważył jej córkę.

Bezradne wobec ujawniania danych funkcjonariuszy MSW i KGB próbowały odpowiedzieć pięknym za nadobne. Służby stworzyły portale Zdrajcy Białorusi i Prowokatorzy, ale ich akcja nie spotkała się z żadnym odzewem społecznym.

Zachować anonimowość

Niechęć wobec funkcjonariuszy bije również w ich krewnych. Córka jednego ze szczególnie brutalnych funkcjonariuszy, którego dane zostały upublicznione w internecie, usłyszała od nauczyciela w szkole, że ma pozdrowić swego ojca. Wobec nauczyciela wszczęto sprawę administracyjną i niedługo później publicznie, przed kamerą reżimowej telewizji prosił o przebaczenie.

Niechęć do dzieci pracowników MSW demonstrują także koledzy z klasy i wówczas nauczyciele są bezradni. Rodzice funkcjonariuszy są pokazywani palcem przez sąsiadów. To właśnie strach przed tą nienawiścią jest głównym powodem, dla którego funkcjonariusze rozpędzający protesty chodzą w kominiarkach i maseczkach.

W internecie ciągle rośnie liczba stron zajmujących się tropieniem OMON-owców. Wystarczy zerwana maska w trakcie rozpędzania protestów, wystarczy na ułamek sekundy trafić pod obiektyw kamer telewizyjnych i można być pewnym, że tożsamość funkcjonariusza zostanie ujawniona w internecie.

To dlatego w czasie największego nasilenia represji szczególnie atakowani byli fotoreporterzy i osoby nagrywające amatorskie filmiki komórką. Wściekłość OMON-owcy wyładowali m.in. na grodzieńskim fotoreporterze Rusłanie Kulewiczu, któremu po zatrzymaniu połamano obie ręce.

- To wszystko przez takich jak ty – usłyszał Kulewicz.

Maria Mazurkiewicz jest już tak rozpoznawalnym symbolem przemocy OMON-u, że anonimowości nie daje jej nawet kominiarka. Na jednej z akcji w Grodnie rozpoznano ją mimo takiego stroju.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi 
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
Komentarze
Zaloguj się
Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem
Dobrze robią. To znaczniej silniejszy naród niż dawniej myślałem. Jestem z wami, bracia i siostry Białorusini.
już oceniałe(a)ś
95
1
Białorusini mają prawo tak się bronić.
@bambulibambolak
I my Polacy, powinniśmy robić to samo naszym milicjantom, którzy bez odpowiednich identyfikatorow pacyfikuja pokojowe demonstracje przeciw kaczyzmowi!
już oceniałe(a)ś
17
1
@bambulibambolak
Mają prawo, ale z jednym wyjątkiem: dzieci trzeba zostawić w spokoju. Dzieci nie mogą odpowiadac za to, co robią ich rodzice. Ostracyzm społeczny samych funkcjonariuszy, ich żon / mężów; rodziców - owszem, ale nie dzieci.
już oceniałe(a)ś
4
1
Powszechny, społeczny ostracyzm skierowany w stronę bezmyślnych i okrutnych funkcjonariuszy z OMON-u, a właściwie narzędzi, których używa Łukaszenka do utrzymania się na stołku prezydenta, jest najlepszym sposobem bezkrwawej walki Białorusinów. Ci wszyscy ludzie powinni stanąć w przyszłości przed niezależnym sądem i ponieść karę.
już oceniałe(a)ś
70
0
a u nas kulsony chodza bez nazwisk na mundurach. musza miec bardzo głupie te swoje nazwiska ze sie ich az tak wstydza....
już oceniałe(a)ś
60
2
Kiedyś napisałem ,, policja czy milicja niszczy demokrację ,, i to jest fakt , widać wyraźnie to w Polsce , na Białorusi , Rosji
już oceniałe(a)ś
59
5
I bardzo dobrze. Tego u nas zabrakło po 1989, tylko sąsiedzi wiedzieli kto wczesniej dumnie walczył z "warchołami", " wichrzycielami" i innymi "sługusami Zachodu" mając wcześniejszy przydział na Fiata, mieszkanie i dostęp do szynki. Bo potem to każdy już tylko mówił, że był kierowcą, a kobieta maszynistką (dla młodych - przepisywała pisma na maszynie do pisania) i o żadnych ścieżkach zdrowia i biciu ludzi nie słyszeli... No ale nie było internetu.
już oceniałe(a)ś
28
0
Przykro, że niektórzy nasi rodacy na Białorusi zachowują się niegodnie. Następcy Feliksa Edmundowicza, do siódmej boleści. Wstyd!
@dojna_zmiana
Masza Mazurkiewicz to pół biedy: niedawno szefem białoruskiego KGB został niejaki Iwan Tertel - Polak z pochodzenia, wychowany w pobożnej, katolickiej rodzinie.
już oceniałe(a)ś
9
0
@nabuchomozor
I co w związku z tym? Polak nie może być szefem KGB?
już oceniałe(a)ś
2
0
A taki dowcip słyszeliście?
Przychodzi człowiek do spowiedzi i mówi
Zabiłem Omonowca.
A ksiądz na to
Synu ty mi się tu zaraz zacznij spowiadac z grzechów, a nie przechwalac.
już oceniałe(a)ś
11
0