Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

W Mińsku i innych białoruskich miastach odbył się kolejne pokojowe marsze kobiet. Jak podaje PAP, kobiety niosły m.in. biało-czerwono-białe flagi, parasolki i balony w tych barwach oraz plakaty. Domagały się m.in. dymisji Łukaszenki, uwolnienia więźniów politycznych i zaprzestania przemocy.

Podczas marszu znowu doszło do aresztowań. Funkcjonariusze sił specjalnych milicji OMON i zamaskowani osobnicy pojawili się w pobliżu centrum handlowego Iceberg i przerwali marsz. Jak pisze portal Deutsche Welle, na nagraniach z miejsca zdarzenia w Mińsku widać, że siły bezpieczeństwa otoczyły kobiety i zatrzymały pod ścianą centrum handlowego. Niektórzy uczestnicy skandowali: „Co powiesz swojej matce?”, „Puść”, „Pozwól kobietom wrócić do domu”. 

Służby zaczęły wyciągać z tłumu wybrane kobiety i prowadziły je do więźniarek. Zatrzymano m.in. znaną aktywistkę weterankę Ninę Bahińską. 

Uczestniczki marszu kobiet, które nie zostały zatrzymane, ustawiły się, tworząc łańcuch na ulicy Surganowa. Miało być w nim około 80 osób.

Wiasna: 217 zatrzymanych

Według Centrum Praw Człowieka „Wiasna” w Mińsku zatrzymano co najmniej 217 osób. Lista aresztowanych jest stale aktualizowana i uzupełniana. Wśród zatrzymanych ma być też m.in. pracownik ambasady brytyjskiej i co najmniej jeden dziennikarz. 

W sprawie aresztowań wypowiedziała się mińska milicja.

- Ponad 10 osób zostało zatrzymanych za udział w nielegalnej imprezie w Mińsku - powiedziała Natalia Ganusiewicz, przedstawicielka mińskiej milicji miejskiej. - Przed aresztowaniem policjanci ostrzegli uczestników, że zdarzenie jest bezprawne, i poprosili o rozejście się. Tłum obywateli nie zareagował, potem nastąpiły aresztowania. Wszyscy zatrzymani są przewożeni do oddziału policji terytorialnej w celu dalszego zbadania sprawy - powiedziała.

W ubiegłym tygodniu, jak pisze PAP, podczas sobotnich protestów zatrzymano w Mińsku ok. 100 osób – taką informację podało MSW. Dzień później podczas manifestacji w stolicy zatrzymano ponad 500 osób, a w całym kraju – 774. 

Protesty na Białorusi trwają od wyborów prezydenckich 9 sierpnia. Dotyczą sfałszowania wyników, w których oficjalnie zwyciężył Aleksander Łukaszenka, zdobywając 80,1 proc. głosów.

Siłowicy zdemaskowani

Po sobotnich demonstracjach opozycyjny kanał Nexta Live w komunikatorze Telegram, który od samego początku relacjonuje białoruskie protesty, zgodnie z zapowiedzią opublikował dane 1003 pracowników MSW biorących udział w zatrzymaniach uczestników protestów.

Osoby prowadzące kanał Nexta zapewniły, że dane osobowe pracowników organów bezpieczeństwa otrzymały od „cyberpartyzantów”. W przygotowanej przez Nextę tabeli znalazły się imiona, daty urodzenia, miejsca pracy oraz stopnie i tytuły funkcjonariuszy. Nie wiadomo jednak, czy dane są prawdziwe.

Nexta zaapelowała do subskrybentów z prośbą o nadsyłanie informacji oraz dowodów „przestępstw popełnianych przez osoby z listy oraz o wszelkie prywatne wiadomości na ich temat”.

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.