Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Ukraina zamknęła w środę jedno z przejść na granicy z Białorusią. Mimo to około tysiąca chasydów oczekuje tam z nadzieją, że uda im się dojechać do Humania na święto Rosz Haszana, które rozpoczyna się 18 września.

Na innych przejściach również tłoczą się setki pielgrzymów.

Żydowscy pielgrzymi na granicy białorusko-ukraińskiej.Żydowscy pielgrzymi na granicy białorusko-ukraińskiej. AP / AP

Chcą odwiedzić cadyka Nachmana

Od kilku dni na granicy białorusko-ukraińskiej gromadzą się chasydzi, którzy chcą dotrzeć na judaistyczne święto rozpoczynające nowy rok do Humania, gdzie znajduje się grób cadyka Nachmana z Bracławia (1772-1811).

Do tego miejsca kultu od lat przyjeżdżają tysiące Żydów z całego świata. Podczas Rosz Haszany jest ich zazwyczaj tak wielu – w ubiegłym roku ponad 40 tys. - że Izrael przysyła nawet swoich policjantów.

W tym roku na przeszkodzie pielgrzymom stanął koronawirus. Pod koniec sierpnia Ukraina zamknęła do 28 września swoje granice dla obcokrajowców w związku z rosnącą liczbą przypadków zakażeń COVID-19. Zakaz objął obywateli wszystkich państw (z wyjątkami) bez zwracania uwagi na to, jak rozwija się tam epidemia.

Nieoficjalnie komentowano, że za tą decyzją w rzeczywistości skrywa się próba ograniczenia liczby pielgrzymów przybywających tradycyjnie we wrześniu do Humania.

Ukraińscy strażnicy graniczni na granicy z Białorusią.Ukraińscy strażnicy graniczni na granicy z Białorusią. AP / AP

Mińska furtka

W Humaniu już przebywa ok. 3 tys. chasydów. Część wjechała dzięki posiadanym zezwoleniom na pobyt stały lub czasowy oraz związkom rodzinnym.

Jednak zaraz po wprowadzeniu zakazu wjazdu niektórzy wykorzystali lukę w przepisach i przylatywali do Kijowa tranzytem, mając wykupione bilety na dalszy lot z drugiego lotniska. Po czym - zamiast na ów drugi lot - udawali się do Humania. Jednak służba graniczna w końcu się zorientowała i praktyka ta została ukrócona.

Pielgrzymi postanowili więc wykorzystać inną możliwość, jaką daje tysiąckilometrowa granica białorusko-ukraińska. Wkrótce zaczęli przylatywać do Mińska nie tylko samolotami rejsowymi, ale i czarterami. A następnie ruszyli w kierunku granicy z Ukrainą.

14 września sytuacja na przejściach stała się już problemem. W strefie neutralnej przed ukraińskim punktem kontrolnym na granicy w obwodzie czernichowskim znalazło się ok. 700 chasydów. Zaczęli też docierać do granicy w obwodzie wołyńskim. Tam straż graniczna złapała jednego z nich, kiedy przekraczał nielegalnie granicę przez mokradła.

W sumie szacuje się, że z Białorusi na teren Ukrainy chce wjechać co najmniej 3 tys. chasydów. Problem polega na tym, że - nie bacząc na obowiązujący obcokrajowców zakaz wjazdu i prośby Kijowa - Mińsk przepuszcza ich przez swoje punkty kontroli.

Po stronie ukraińskiej, aby zapobiec próbom szturmu granicy, oddziały straży granicznej zostały wzmocnione przez gwardię narodową oraz lotnictwo i aparaty bezpilotowe, które patrolują okolice.

Żydowscy pielgrzymi na granicy białorusko-ukraińskiej.Żydowscy pielgrzymi na granicy białorusko-ukraińskiej. AP / AP

Łukaszenka w roli pośrednika. Kijów mówi nie

15 września prezydent Aleksander Łukaszenka polecił rządowi skontaktowanie się z ukraińskimi władzami w celu utworzenia dla chasydów zielonego korytarza.

Rzeczniczka Łukaszenki Natalla Ejsmant powiedziała, że Białoruś jest gotowa organizować cały proces w bezpieczny sposób, biorąc też pod uwagę sytuację związaną z COVID-19.

- Białoruś jest gotowa zabezpieczyć transport, by pielgrzymi mogli dotrzeć do celu i z powrotem, i by potem mogli odlecieć do ojczyzny – oświadczyła Ejsmant.

W odpowiedzi biuro prezydenta Wołodymyra Zełenskiego zwróciło się w czwartek do białoruskich władz, by przestały rozpowszechniać nieprawdziwe informacje co do możliwości wjazdu na Ukrainę. Gdyż zdaniem Kijowa wywołuje to dodatkowe napięcie na granicy.

„Osobista obraza pewnych osób z białoruskiej władzy rozciąga się dziś niestety i na płaszczyznę stosunków międzypaństwowych” – napisano w oświadczeniu biura Zełenskiego.

Białoruskie MSZ zareagowało nerwowo i wezwało ukraińskie władze do uszanowania „fundamentalnych praw człowieka, praw wiernych, powszechnych norm demokratycznych i trzymania się zasad humanizmu”.

Tańczą z nadzieją na odwiedziny grobu cadyka

W związku z pogarszającą się sytuacja na granicy w obwodzie wołyńskim ukraiński rząd zdecydował w środę o zamknięciu przejścia Nowi Jaryłowyczi. Między nim a białoruską Nową Hutą utknęło ponad tysiąc chasydów.

W czwartek rano przybył tam zastępca dowódcy Państwowej Straży Granicznej Ukrainy gen. Wołodymyr Nikiforenko. Spotkał się z pielgrzymami i starał się wytłumaczyć decyzję o tymczasowym zakazie wjazdu dla obcokrajowców. Jednak - jak sam stwierdził - nie wywołało to żadnej reakcji.

- Są w bardzo dobrym nastroju, śpiewają, tańczą, modlą się – powiedział później dziennikarzom Nikiforenko.

MSW zaapelowało do Kijowa, by zrobiono wyjątek i przepuszczono pielgrzymów, którzy przebywają na granicy w „nieludzkich warunkach”.

Jeszcze w sierpniu władze Izraela wzywały rodaków, by powstrzymali się w tym roku od wyjazdu do Humania.

Państwowa Straż Graniczna Ukrainy zapewnia, że współpracuje z organizacjami religijnymi, które opiekują się przebywającymi w strefie neutralnej pielgrzymami. Ale tylko część śpi w autobusach, które oczekują wraz z nimi, większość po prostu na ziemi.

Żydowscy pielgrzymi na granicy białorusko-ukraińskiej.Żydowscy pielgrzymi na granicy białorusko-ukraińskiej. AP / AP

Koronawirus zredukował pielgrzymki na świecie

W czasach pandemii koronawirusa podobnych sytuacji jest wiele. Arabia Saudyjska zawiesiła w tym roku hadż, tradycyjną pielgrzymkę do Mekki. Częściowo niedostępny dla wiernych wschodnich obrządków chrześcijańskich stał się grecki kompleks klasztorny Athos. O wiele mniej osób - w porównaniu z poprzednimi latami - przybyło do portugalskiej Fatimy i do francuskiego Lourdes.

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.