Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

W przyjętej przez ukraiński parlament uchwale nie nazywa się wprost Aleksandra Łukaszenki uzurpatorem [przyznał sobie miażdżące zwycięstwo - 80,2 proc., jego główna rywalka Swiatłana Cichanouska miałaby zaś zdobyć zaledwie 9.9 proc. głosów], ale podkreśla się, że wybory nie były wolne ani uczciwe.

Wcześniej ich przebieg skrytykował prezydent Wołodymyr Zełenski, a MSZ ogłosiło przyłączenie się Ukrainy do stanowiska Unii Europejskiej.

Wołodymyr ZełenskiWołodymyr Zełenski Fot. Ronald Zak / AP Photo

Deputowani: Wybór Białorusinów był inny

Wtorkowa uchwała stwierdza, że podczas wyborów doszło do licznych naruszeń, odmawiano kandydatom rejestracji, a finałem było nieprzejrzyste liczenie głosów.

„Uważamy za niedopuszczalne zastraszanie oponentów, ich więzienie, stworzenie przeszkód niezależnym obserwatorom w komisjach wyborczych, złamanie prawa do swobodnego głosowania, a także całkowitą kontrolę władzy nad Centralną Komisją Wyborczą” – zapisano w uchwale.

Zdaniem deputowanych ukraiński parlament ma podstawy uważać, że oficjalne rezultaty nie odzwierciedlają rzeczywistego wyboru Białorusinów.

Podkreślono również, że Rada Najwyższa Ukrainy dołącza swój głos do stanowiska Unii Europejskiej.

Deputowani zaapelowali o uwolnienie wszystkich aresztowanych z powodów politycznych. Uznali też za bezprawne zatrzymania obywateli Ukrainy (w trakcie protestów po sfałszowaniu wyniku wyborów kilku ukraińskich dziennikarzy i obrońców praw człowieka zostało zatrzymanych przez białoruskie służby).

Jednocześnie w uchwale podkreślono, że Ukraina szanuje suwerenność Białorusi i potępia jakiekolwiek próby wykorzystania przeciwko protestującym rosyjskich struktur siłowych.

Deputowani wzywają władze do dialogu ze społeczeństwem i wskazują, że jednym z wariantów kompromisu mogłyby być nowe wybory (w sierpniu w wywiadzie dla Euronews mówił o tym Zełenski, co białoruski MSZ ocenił jako wtrącanie się w wewnętrzne sprawy kraju).

Uchwała przeszła minimalną większością

To pierwsza reakcja Rady Najwyższej Ukrainy po wyborach, które odbyły się 9 sierpnia.

Mimo iż głosowano nad najbardziej wyważonym z projektów uchwały, „za” było zaledwie 228 deputowanych, przy wymaganym minimum 226. Nie poparł go ani jeden przedstawiciel prorosyjskiej Platformy Opozycyjnej – „Za życie”. Również w 247-osobowej proprezydenckiej partii Sługa Narodu oddano tylko 151 głosów „za”.

Ewolucja Kijowa w sprawie Mińska

W pierwszych dniach po głosowaniu reakcja Kijowa była przedmiotem krytyki – jako zbyt umiarkowana.

Jeszcze 15 sierpnia MSZ Ukrainy w wydanym oświadczeniu wskazywało jedynie, że wybory „nie budzą zaufania w białoruskim społeczeństwie”. Wyrażono również nadzieję, że Mińsk przeprowadzi śledztwo w sprawie użycia siły oraz rozpocznie dialog ze społeczeństwem.

Dopiero 27 sierpnia MSZ oznajmiło, że Kijów przyłącza się do oświadczenia UE z 11 sierpnia, w którym podkreślono, że wybory nie były ani wolne, ani uczciwe.

Pod koniec sierpnia minister spraw zagranicznych Dmytro Kuleba oznajmił, że Ukraina zawiesza wszelkie kontakty z Białorusią.

Po wyborach ambasador Ukrainy na Białorusi został wezwany na konsultacje do Kijowa, jednak niedawno wrócił do Mińska.

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.