Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Kilka tysięcy kobiet zebrało się w sobotę o godz. 14 (czasu lokalnego) w centrum Mińska, by wziąć udział w kolejnej antyrządowej demonstracji przeciwko sfałszowaniu wyników wyborów prezydenckich na Białorusi

Kobiety zebrały się na placu Wolności. Na miejscu natychmiast pojawiły się też służby bezpieczeństwa, które poinformowały, że zgromadzenie jest nielegalne. OMON próbował zablokować kolumnę kobiet, rozpoczęły się też zatrzymania demonstrantów.

Akcja służb białoruskich była brutalna - na jednym ze zdjęć widać, że kobieta, która zdjęła maskę funkcjonariuszowi, została przez niego uderzona w twarz. Korespondent Radia Swoboda widział też, jak jedną z demonstrujących funkcjonariusze ciągnęli po ziemi.

Na nagraniu wideo widać też np. jak jedną z zatrzymanych kobiet OMON po prostu wrzuca do samochodu więziennego. W sumie w sobotę zatrzymano prawie 50 osób.

Reuters informuje, że zatrzymano sześć kobiet. Ale już Radio Swoboda mówi o "setkach" zatrzymań

Siły bezpieczeństwa zablokowały kilkaset kobiet w pobliżu restauracji Gambrinus. Dziennikarze zostali przepędzeni z tego miejsca. Zdaniem Biełsatu zatrzymano trzech jego dziennikarzy, którym skonfiskowano aparaty fotograficzne i telefony. 

"Masza, trzymaj się!"

Kilkusetosobowe kolumny kobiet szły do centrum Mińska z różnych części miasta, spotkały się na alei Niepodległości i udały w kierunku Akademii Nauk. Tutaj Marsz Kobiet liczył już ponad 10 tys. uczestniczek. Służby bezpieczeństwa nadal wyłapują z tłumu niektóre kobiety. Zatrzymywani są nawet kierowcy samochodów, którzy zatrzymali się na ulicy, by przepuścić idące kobiety.

 

Uczestniczki marszu skandowały „Masza, trzymaj się!”. Chodzi o Marię Kolesnikovą, czyli zatrzymaną członkinię Rady Koordynacyjnej. Służby bezpieczeństwa próbowały wywieźć Kolesnikovą za granicę, ale ona temu zapobiegła - rozdzierając paszport. Teraz siedzi w areszcie śledczym.

Marsz kobiet zakończył się ok. godz. 18 czasu lokalnego.

Apel Merkel i Cichanouskiej

Przemoc milicjantów potępiła Swiatłana Cichanouska, jedna z liderek opozycji i kontrkandydatka Aleksandra Łukaszenki w ostatnich wyborach prezydenckich. - "Przemoc wobec kobiet jest skandaliczna. Chcę was ostrzec, że każdy, kto popełnia przestępstwa przeciwko pokojowym demonstrantom, zostanie pociągnięty do odpowiedzialności. Macie szansę stanąć po stronie ludzi i nie wykonywać przestępczych rozkazów”- napisała Cichanouska w oświadczeniu.

Zaniepokojona wydarzeniami na Białorusi jest też kanclerz Niemiec Angela Merkel. Na nagraniu wideo z okazji Międzynarodowego Dnia Demokracji kanclerz Niemiec mówi, że "na Białorusi zaangażowanie na rzecz demokracji jest obecnie zadeptywane". - "Jesteśmy bardzo zaniepokojeni wydarzeniami na Białorusi. To godne podziwu, z jaką odwagą i determinacją ludzie wychodzą na ulice w imię wolności i praworządności" - mówi Merkel.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.