Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Przeczytaj tekst Olgi Tokarczuk po białorusku

Pamiętam czas, kiedy w komunistycznej Polsce obiecywano opozycjonistom zwolnienia z więzień czy z internowania w zamian za decyzję o emigracji. Żyję w kraju, który kiedyś specjalizował się w wygnaniach.

Działania władz państwowych Białorusi zmuszających swoje nieposłuszne obywatelki i obywateli do wyjazdu za granicę nie budzą zatem mojego zdziwienia. Rozpoznaję ten model i jego swoisty paradoks. Oto obietnica wolności jest w istocie zniewoleniem. A pozostanie w kraju, w którym grożą prześladowania, aresztowania, zemsta na najbliższych – staje się znakiem prawdziwej wolności.

W moim kraju, w wielu krajach byłego bloku wschodniego, przez długi czas to bohaterstwo było przede wszystkim udziałem mężczyzn. A przynajmniej taką napisano nam historię. Ale dzisiaj wolna Białoruś jest kobietą.

Aleksander Łukaszenka powiedział kiedyś: „Nasza konstytucja jest taka, że mężczyźnie ciężko jest nieść brzemię władzy – jeśli dać ten ciężar kobiecie, biedaczka padnie”. Mam złą dla pana i dobrą dla całego świata wiadomość: otóż ta biedaczka nie padnie. Więcej – wywalczy wolność dla Białorusi.

Podziwiam dziesiątki tysięcy manifestujących kobiet broniących mężczyzn przed atakami OMON-u. Myślę o białoruskich polityczkach, których nazwiska zna dzisiaj cały świat, a które stały się symbolem walki o demokrację. O porwanej Maryi Kalesnikawej, która podarła paszport, by nie dać się zmusić do przekroczenia granicy z Ukrainą. O zmuszonych do emigracji Swiatłanie Cichanouskiej i Weranice Capkale. O przewiezionej siłą na granicę z Polską Oldze Kowalkowej.

A najwięcej myślę o Swiatłanie Aleksijewicz, wybitnej pisarce, noblistce, ostatniej – jak słyszę – pozostającej na wolności członkini opozycyjnej Rady Koordynacyjnej.

Swiatłano, chciałabym, żebyś wiedziała, że gdyby to tylko było możliwe, stałabym teraz wraz z broniącymi Cię niezależnymi dziennikarzami pod Twoim domem. Z dłońmi zaciśniętymi w pięści.

Olga Tokarczuk - pisarka, laureatka Literackiej Nagrody Nobla

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.