Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Przez 26 lat rządów Aleksandra Łukaszenki losy jego przeciwników bywały dramatyczne. Historia zna uprowadzenia przez nieznanych sprawców, skrytobójcze mordy, wieloletnie wyroki pozbawienia wolności, znęcanie się w więzieniu, szantaż losem najbliższych, pozbawienie legalnych możliwości zarabiania na utrzymanie.

Łukaszenka zawsze chętnie zgadzał się na ucieczki za granicę. Mają one demonstrować słabość przeciwników. Jacy to liderzy, jeżeli porzucają naród? Nikomu, kto przebywa poza granicami, nie udało się utrzymać politycznego poparcia na Białorusi.

Żyjący na emigracji Zianon Paźniak, charyzmatyczny lider Białoruskiego Frontu Ludowego, oraz Andrej Sannikau, były kandydat na prezydenta, mają jedynie wąskie grono zwolenników. Siamion Szarecki, były przewodniczący Rady Najwyższej Białorusi, który w trakcie konstytucyjnego kryzysu 1999 r. był uważany niemal za legalnego przywódcę, został całkowicie zapomniany.

Ograniczyć wpływy opozycji

Zmuszając do wyjazdu za granicę Swiatłanę Cichanouską, a później członków Rady Koordynacyjnej, Łukaszenka chce ograniczyć ich polityczne wpływy. Te działania mają też bieżący cel. Czując, że jego władza jest zagrożona, Łukaszenka rzucił hasło dialogu i zmian w konstytucji – miał to być legalny sposób wyjścia z impasu. Podchwyciły go i Zachód, i Rosja. W miarę stabilizowania się sytuacji na Białorusi Łukaszenka jest jednak mniej chętny do rozmów. Najwyraźniej chce zastąpić dialog polityczny quasi-dialogiem z wybranymi postaciami. 

Ułatwić realizacje tego scenariusza mają represyjne działania wobec Rady Koordynacyjnej. Jej członkowie znaleźli się w więzieniach i na emigracji. Ostatnią znaczącą postacią z Rady ciągle przebywającą na wolności była do poniedziałku Marija Kalesnikawa.

Kalesnikawa pokrzyżowała szyki Łukaszence

Dotychczas człowiek sam podejmował decyzję o opuszczeniu kraju, reżim tylko wywierał presję. Tym razem ten scenariusz złamano. Kalesnikawą próbowano siłą wyrzucić z Białorusi. To pokazuje, ile pozbycie się jej znaczy dla reżimu Łukaszenki. 

– Z emigrantami rozmawiać nie będę – taką gotową odpowiedź miał Łukaszenka dla wszelkich pośredników zabiegających o rozmowy z Cichanouską i reprezentująca ją Radą.

Dzięki determinacji i odwadze Kalesnikawej plan się nie powiódł. Pozostając na Białorusi, sprawia, że Rada Koordynacyjna ciągle ma wpływowego reprezentanta w kraju. Pozostaje partnerem, z którym władza musi szukać porozumienia.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.