Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Ameryka Łacińska stała się światowym epicentrum pandemii koronawirusa późno, ale na dobre. W efekcie grozi jej zapaść gospodarcza oraz kryzys społeczny na miarę kolejnej „straconej dekady”.

Skromna poprawa dopiero za rok

W lipcu i sierpniu na kontynent przypadało 40 proc. wszystkich zachorowań na koronawirusa na świecie, choć mieszka tu zaledwie 8 proc. ludności świata. Epidemia rozszalała się zarówno w krajach, które zareagowały szybko i sprawnie, wprowadzając sanitarne środki bezpieczeństwa - jak w Peru, Argentynie czy Chile - jak i tam, gdzie epidemię lekceważono: w Meksyku czy Brazylii.

Kremacja ciała osoby zmarłej na COVID-19, Lima, Peru, 23.05.2020Kremacja ciała osoby zmarłej na COVID-19, Lima, Peru, 23.05.2020 Fot. Rodrigo Abd / AP Photo

Również na całym kontynencie daje się już odczuć recesja, w jaką epidemia wpędziła gospodarkę i społeczeństwa. Prognozy recesji przygotowane przez takie instytucje finansowe jak Międzynarodowy Fundusz Walutowy czy Komisja Ekonomiczna ONZ (CEPAL) mówią o spadku rzędu 7-9 proc. PKB dla całej Ameryki Łacińskiej. 

To średnia, a rozpiętość jest spora: od katastrofy czekającej Wenezuelę (26 proc. spadku), przez poważną recesję w Peru (13 proc.), Argentynie, Brazylii i Meksyku (9-10 proc.), aż po łagodne skutki dla Paragwaju, Kolumbii czy Urugwaju (3-5 proc. PKB).

Ceny surowców, np. ropy, którą eksportują Wenezuela, Brazylia, Meksyk i Kolumbia, spadły z ponad 60 do ok. 20 dol. za baryłkę, a innych minerałów, jak miedź (Peru, Chile), ruda żelaza (Brazylia), czy żywności - o ponad 6 proc. Ponieważ surowce i żywność (mięso, soja, zboża, owoce) stanowią trzy czwarte eksportu z kontynentu, jego wartość całkowita spadnie w 2020 r. o 23 proc. Dodatkowo w pandemii padła turystyka, z której żyją miliony drobnych przedsiębiorców i pracowników nie tylko w krajach Morza Karaibskiego, ale także w Brazylii czy Peru.

Bezrobocie przekroczy na kontynencie średnio 13,5 proc. Ponowne pobudzenie gospodarek spodziewane jest w 2021 r., ale będzie skromne: nie więcej niż 3,5 proc. rocznie. 

Najbardziej w zapaści ucierpią najsłabsi, których jest na kontynencie pogrążonym w wielowiekowych społecznych nierównościach szczególnie dużo w stosunku do całego społeczeństwa. Poniżej progu biedy zsunie się ponownie 30-40 mln ludzi, a skrajna bieda dotknie ok. 25 mln. Oznacza to, że 40 proc. ludności kontynentu będzie żyło w biedzie, a 15 proc. w nędzy.  Międzynarodowy wskaźnik nierówności materialnych Giniego wzrośnie na kontynencie o 6 proc.

Z powrotem do 2010 r.

Jeśli te prognozy się sprawdzą, Ameryka Łacińska cofnie się – ekonomicznie i społecznie - do poziomu sprzed 10 lat, kiedy zaznała kilku najlepszych lat rozwoju gospodarczego napędzanego światowym popytem na surowce i żywność, których kontynent był wielkim zagłębiem, a najważniejszym ich odbiorcą - Chiny.

W latach 2005-10 kraje Ameryki Łacińskiej nie tylko przeżyły swój boom eksportowy, ale też ich społeczeństwa awansowały materialnie dzięki programom społecznym wprowadzonym przez wiele rządów na fali dobrej gospodarczej koniunktury. W wielu krajach wprowadzono programy wspomagania edukacji dzieci dotacjami w najbiedniejszych warstwach, dla których wzorem była brazylijska Bolsa Familia.

Gospodarki krajów latynoskich rosły jeszcze w latach 2009-10, kiedy kryzys ogarnął już najbogatsze kraje Europy i USA, ale w końcu recesja wpędziła kontynent w wieloletnią stagnację. W dziesięcioleciu 2010-19 Ameryka Łacińska niemal nie rosła, a w ostatnim pięcioleciu przed 2019 r. PKB kontynentu spadło o 0,1 proc. Jednak dzięki reformom poprzedniej dekady biedna większość społeczeństw utrzymywała się na powierzchni.

"Cofniemy wszystkie zdobycze"

Teraz jednak cały postęp materialny i społeczny może wziąć w łeb. Najbardziej ucierpieli bowiem ci, którzy żyją z dnia na dzień i pracują na dniówki w szarej strefie w małych i średnich przedsiębiorstwach (w wielu krajach pracuje tak od 50 do 70 proc. osób). Tacy ludzie nie mogą pracować zdalnie i nie mają oszczędności, żeby przetrwać najgorszy czas. Nawet hojne pakiety pomocy gospodarczej uchwalone na czas epidemii w wielu krajach, np. w Chile czy Peru, z trudnością docierają do ludzi, których nie obejmują urzędowe statystyki.   

Testy na obecność koronawirusa, La Paz, Boliwia, 28.08.2020Testy na obecność koronawirusa, La Paz, Boliwia, 28.08.2020 Fot. Juan Karita / AP Photo

- Wskutek epidemii cofniemy wszystkie zdobycze i to jest tragiczne – uważa Stephany Griffith-Jones z Uniwersytetu Columbia.

- Wracamy do początku wieku XXI, bo duża część społeczeństwa utraciła dochody, a nie ma ubezpieczeń ani zasiłków dla bezrobotnych – potwierdza Carlos Marichal z Colegio de Mexico.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.