Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

"Do radykalnych akcji podczas protestów oraz demonstracji w Mińsku i innych miastach Białorusi dochodzi ze względu na działania prowokatorów z Ukrainy. To stamtąd na Białoruś przyjechało około 200 wytrenowanych ekstremistów”.

Taką opinię wygłosił dzisiaj na konferencji w Moskwie Siergiej Ławrow. Wcześniej minister spraw zagranicznych Rosji rozmawiał z szefem dyplomacji Białorusi Władimirem Makiejem.

Ławrow oskarża Prawy Sektor

"Na Ukrainie zlokalizowane są obozy treningowe dla ekstremistów. Według naszych informacji znajdują się m.in. w obwodzie wołyńskim oraz dniepropietrowskim. Rozmawialiśmy o tym dzisiaj. Jestem pewien, że nasze służby bezpieczeństwa zajmą się tą sprawą, strona rosyjska i białoruska będą się kontaktować i zajmować wspólnie szczegółowym badaniem problemu. Według naszych szacunków około 200 ekstremistów przygotowanych do działań na terytorium Ukrainy znajduje się obecnie na Białorusi” - przytacza słowa Ławrowa agencja prasowa Interfax.

Ławrow twierdzi także, że ma dowody na to, iż do radykalnych protestów na Białorusi zagrzewają ukraińskie organizacje, wśród których wymienia banderowski Tryzub, C14, Korpus Narodowy i Prawy Sektor. Wszystkie te organizacje są uznane za nielegalne w Rosji.

- Te struktury zajmują się prowokowaniem do podejmowania radykalnych działań w Mińsku i w innych miastach Białorusi. Finansują pewne inicjatywy i wydarzenia, wyłuskują ze społeczeństwa tych, którzy mogliby stać się liderami sił ekstremistycznych i doprowadzić do wprowadzenia przemocy w trakcie demonstracji na Białorusi - mówił rosyjski minister.

Miszustin do Mińska, Łukaszenka do Moskwy

Siergiej Ławrow poinformował także dzisiaj podczas konferencji prasowej, że premier Rosji Michaił Miszustin uda się 3 września do Mińska. Cel wizyty Miszustina nie został sprecyzowany w przeciwieństwie do zapowiadanej na najbliższe tygodnie wizyty Aleksandra Łukaszenki w Moskwie, gdzie prezydenci Białorusi i Rosji mają omawiać „aktualną sytuację na Białorusi oraz plan ścisłej, wygodnej dla obu stron współpracy”.

Białoruskie władze wielokrotnie podkreślały, że do protestów na Białorusi doszło z powodu ingerencji z zewnątrz. Łukaszenka i inni przedstawiciele białoruskiej władzy obwiniali m.in. Polskę, Holandię, Czechy, Ukrainę. Jednocześnie prezydent Rosji Władimir Putin w wywiadzie dla rządowej telewizji Rossija 24 zakomunikował, że w akcje protestu na Białorusi szczególnie aktywnie angażują się służby specjalne USA i Ukrainy, które miały dopuścić się prowokacji i być odpowiedzialne za zatrzymanie tuż przed wyborami prezydenckimi na terytorium Białorusi rosyjskich najemników z grupy „wagnerowców”. Dodał także, że na prośbę Aleksandra Łukaszenki Rosja jest w trakcie formowania „rezerwy siłowików”, która w „sytuacji zagrożenia” zostanie wysłana na Białoruś.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.