Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

"Stany Zjednoczone rozważają nałożenie sankcji na siedmiu przedstawicieli białoruskich władz, którzy są odpowiedzialni za sfałszowanie wyników wyborów prezydenckich z 9 sierpnia i w przemoc wobec pokojowych demonstrantów" – napisała agencja Reuters, powołując się na anonimowego przedstawiciela Departamentu Stanu. 

Nie wiadomo, których przedstawicieli białoruskich władz miałyby dotyczyć te decyzje, ale urzędnik zaznaczył, że prezydent Aleksander Łukaszenka jest już objęty sankcjami. – Nie chodzi jedynie o wskazanie tych osób, ale pokazanie, że ktoś, kto fałszuje wybory i dopuszcza się przemocy wobec pokojowych demonstrantów korzystających z podstawowych wolności, powinien ponieść odpowiedzialność – powiedział rozmówca Reutersa.

USA grożą Rosji kolejnymi sankcjami

Ten sam urzędnik zapowiedział, że USA mogłyby rozważyć nałożenie sankcji również na Rosję, gdyby wsparła białoruskie władze w siłowym tłumieniu protestów. Już w zeszłym tygodniu zastępca sekretarza stanu USA Stephen Biegun ostrzegł Moskwę przed użyciem siły na Białorusi. W rozmowie z rosyjskim ministrem Siergiejem Ławrowem miał dać jasno do rozumienia, że taka interwencja łączyłaby się z konsekwencjami na linii Rosja – Stany Zjednoczone.

Władimir Putin w ubiegłym tygodniu utworzył rezerwowe siły policyjne, aby w razie potrzeby wesprzeć działania Łukaszenki.

Sankcje, o których mówi urzędnik, mogłyby zostać nałożone na mocy postanowienia podpisanego przez prezydenta George'a W. Busha, które umożliwia zamrożenie środków, jakimi dysponują osoby godzące w demokratyczne procesy na Białorusi.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.