Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Demonstrujące Białorusinki z biało-czerwono-białymi flagami najpierw ustawiły się w łańcuchu wokół placu Wolności, a teraz powoli przechodzą policyjne taśmy i zajmują ulice.

Z pojazdów OMON-u gromadzące się kobiety słyszą komunikaty wzywające do rozejścia się, ale protestujące wyganiają siłowników okrzykami. O godzinie 15.30 kilkutysięczny tłum ruszył w stronę placu Niepodległości. Reżim blokuje drogę miejskimi autobusami, ale tłum nie cofa się. Do siłowników krzyczą: „My tylko spacerujemy” - relacjonuje OKO.press.

Milicja na razie nie zatrzymuje uczestników. Zdaniem reportera OKO.press dlatego, że kobiety są traktowane z mniejszą brutalnością niż mężczyźni.

Solidarnościowe łańcuchy ustawiają się też m.in w Brześciu i Grodnie. W Nowopołocku kobiety zajęły ulicę, tamując ruch samochodowy w jedną stronę.

To kolejny protest. Portal Tut.by donosi, że w środę wieczorem na placu Niepodległości w Mińsku zgromadziło się ponad 1,5 tys. protestujących przeciwko fałszowaniu wyborów prezydenckich na Białorusi.

Urzędnicy ministerstwa spraw wewnętrznych wezwali ich do rozejścia się, ale bezskutecznie. Potem na placu pojawiła się milicja w asyście – jak podaje agencja TASS - około dziesięciu pojazdów transportowych. Na ten widok „protestujący szybko zaczęli się rozchodzić” - pisze korespondent TASS. Część jednak zatrzymano.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.