Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Portal Tut.by donosi, że w środę wieczorem na placu Niepodległości w Mińsku zgromadziło się ponad 1,5 tys. protestujących przeciwko fałszowaniu wyborów prezydenckich na Białorusi. Urzędnicy ministerstwa spraw wewnętrznych wezwali ich do rozejścia się, ale bezskutecznie. Potem na placu pojawiła się milicja w asyście – jak podaje agencja TASS – około dziesięciu pojazdów transportowych. Na ten widok „protestujący szybko zaczęli się rozchodzić” – pisze korespondent TASS. Część jednak zatrzymano.

Niektórzy z tych, którzy byli na placu, zostali zamknięci w pobliskim kościele św. Szymona i Heleny. Na materiale dziennikarza Euroradia widać, jak dziewczyna próbuje wyjść ze świątyni, ale OMON nie pozwala jej na to i zamyka drzwi, a następnie je blokuje.

„Nie podjęto wobec nich [protestujących] żadnych gwałtownych działań. Jednak najprawdopodobniej wszyscy zostaną zatrzymani i przewiezieni na komisariaty w celu sporządzenia protokołów dotyczących naruszeń administracyjnych” – donosi agencja TASS.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.