Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Białoruś była dziś tematem nadzwyczajnego posiedzenia komisji spraw zagranicznych Parlamentu Europejskiego, na którym – za pomocą telełącza z Wilna – przemawiała Swiatłana Cichanouska, główna kontrkandydatka Aleksandra Łukaszenki w wyborach prezydenckich 9 sierpnia, sfałszowanych przez reżim.

Ostatniej niedzieli widzieliśmy największe demonstracje we współczesnej historii Białorusi. Nie jesteśmy już opozycją, bo to my jesteśmy większością – powiedziała Cichanouska.

Choć podkreślała, by „białoruskiego przebudzenia” nie umieszczać w kontekście geopolitycznej rywalizacji Moskwa - Zachód, to zarazem mówiła o dążeniu Białorusinów do zajęcia prawowitego miejsca obok innych krajów Europy, której częścią Białoruś jest „pod względem historycznym, kulturowym i geograficznym”.

– Doświadczenie Europy w gwarantowaniu praworządności, praw człowieka, niezależnego sądownictwa oraz wolnych mediów ma pierwszorzędne znaczenie dla nowej Białorusi – przekonywała Cichanouska.

Bez unijnych flag w Mińsku

Także Helga Schmid, sekretarz generalna unijnej dyplomacji kierowanej przez Josepa Borrella, podkreślała dziś, że w wydarzeniach na Białorusi nie chodzi o „zero-jedynkowy wybór między Zachodem i Rosją”.

– Podczas demonstracji nie ma flag UE, co musimy brać pod uwagę, rozważając, co UE powinna zrobić – przekonywała europosłów Schmid.

Powiedziała, że Borrell byłby gotowy jechać na Białoruś z misją pośrednika, ale obecnie Unia stawia na inicjatywę OBWE. Do tej organizacji należy także Białoruś i Rosja, co teoretycznie mogłoby ułatwić przyjęcie mediacji OBWE, choć – w europarlamencie nie mówiono dziś o tym szczegółowo - na razie Łukaszenka jest przeciw, a Moskwa w publicznych wypowiedziach wyraża duży sceptycyzm.

Natomiast Schmid zapewniała, że bardzo szybko zostaną sfinalizowane prace nad sankcjami (zakaz wjazdu i zamrożony majątek na terenie UE) wobec Białorusinów odpowiedzialnych za przemoc, represje oraz fałszowanie wyborów.

Kraje UE wstępnie zgodziły się na sankcje już 14 sierpnia (a potem potwierdził to szczyt UE), ale teraz muszą zatwierdzić listę konkretnych nazwisk osób objętych restrykcjami.

Na razie zanosi się, że ostatecznej decyzji nie będzie jeszcze w tym tygodniu. Kraje Unii czeka jeszcze dyskusja, czy sankcjami objąć już teraz samego Łukaszenkę, jednocześnie wzywając go do pokojowego dialogu z opozycją.

Trwające prace nad „czarną listą” sankcyjną mają też pewien potencjał do siania podziałów wśród białoruskiego aparatu władzy, bo teoretycznie Zachód – wciągając lub nie wciągając na listę sankcyjną – może zachęcać do wyłomów.

O hybrydowej interwencji Rosji

Jacek Saryusz-Wolski (PiS), przemawiając dziś w imieniu klubu konserwatystów, powiedział, że „dotychczasowe działania Unii były adekwatne przed tygodniem, ale czas przejść do drugiego etapu”.

Przekonywał, że na Białorusi już trwa interwencja hybrydowa ze strony Rosji.

– Przejmowane przez Rosję są białoruskie struktury państwa, jak państwowa telewizja, siły specjalne, działają funkcjonariusze tajnych służb i rosyjscy doradcy wojskowi – wymieniał Saryusz-Wolski. A Radosław Sikorski (PO) tuż potem powiedział europosłom, że „zgadza się z Saryuszem-Wolskim, że na Białorusi widać elementy rosyjskiej operacji hybrydowej”.

Saryusz-Wolski wezwał do nałożenia nowych poważnych sankcji gospodarczych na Rosję, wskazując na wykluczenie z międzynarodowego systemu rozliczeń bankowych SWIFT, by „karać nie miecz, lecz rękę”, i „podwyższyć koszty hybrydowej interwencji” Moskwy na Białorusi. Ale tematu sankcji UE wobec Rosji podczas dzisiejszego posiedzenia komisji spraw zagranicznych nie rozwijano.

Łotyszka Sandra Kalniete, przemawiająca w imieniu klubu Europejskiej Partii Ludowej, wzywała Komisję Europejską, by przewidziane dodatkowe 50 mln euro na pomoc w walce z koronawirusem na Białorusi przekazywać nie poprzez struktury rządowe w Mińsku, lecz za pośrednictwem organizacji pozarządowych oraz innych niezależnych form społeczeństwa obywatelskiego.

Choć podczas dzisiejszych obrad pojawiały się pojedyncze głosy o manipulacjach USA albo NATO na Białorusi, to posiedzenie potwierdziło, że przytłaczająca większość Parlamentu Europejskiego popiera postulat przeprowadzenia nowych – tym razem demokratycznych oraz wolnych - wyborów prezydenckich na Białorusi.

Robert Biedroń, szef stałej europarlamentarnej delegacji ds. relacji z Białorusią, wzywał Unię do zacieśnienia bezpośredniej współpracy z Radą Koordynacyjną, którą powołała Cichanouska.

Białoruś będzie jednym z tematów obrad ministrów spraw zagranicznych krajów UE, którzy w ten czwartek i piątek spotykają się w Berlinie.

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.