Ten artyku czytasz w ramach bezp豉tnego limitu

Po wyborach młodzi Białorusini zaczęli rozwieszać na płotach obok swoich szkół świadectwa i odznaczenia otrzymane za osiągnięcia w nauce. Obok wieszali plakaty. "Już tego nie potrzebuję. Skradliście mój głos" – można przeczytać na jednym z nich.

Tego typu akcje odnotowano w Mińsku, Grodnie, Wołkowysku, Brześciu i wielu innych mniejszych miastach i miasteczkach. To naoczne dowody na wyraźną niechęć Białorusinów do nauczycieli. Jest ona tak mocna, że ministerstwo edukacji podjęło decyzję o odwołaniu 1 września akademii w szkołach na rozpoczęcie roku szkolnego.

Formalną przyczyną decyzji ministerstwa jest epidemia koronawirusa, ale na Białorusi wszyscy wiedzą, że walka z pandemią jest prowadzona tylko wtedy, gdy swój polityczny interes ma w tym Aleksander Łukaszenka. Władze obawiają się publicznych demonstracji niechęci wobec nauczycieli biorących udział w pracach komisji wyborczych.

Dlaczego o fałszerstwa są oskarżani przede wszystkim nauczyciele? Lokalne punkty wyborze tradycyjnie są tworzone w szkołach, a członkowie komisji wyborczych wyłaniani są spośród kadry nauczycielskiej, przewodniczącymi komisji zostają zaś dyrektorzy szkół.

Podobny mechanizm – szef komisji jest jednocześnie szefem członków komisji w pracy - pozwala utrzymywać kontrolę nad ogłaszanymi wynikami wyborów. Jednak w tym roku zemściło się to na nauczycielach. Obok funkcjonariuszy MSW są dziś najbardziej znienawidzeni i obarczani winą za polityczny kryzys na Białorusi.

Nie są to zarzuty bezpodstawne, gdyż w trakcie głosowania szefowie komisji (czyli dyrektorzy szkół) w wielu miejscach współdziałali z KGB i MSW, wyrzucając niezależnych obserwatorów, zastraszając członków komisji i własnymi rękami fałszując wynik wyborczy. Członkowie komisji, podpisując protokół, potwierdzili fałszywy wynik.

Po wyborach, które wywołały bezprecedensową, trwająca od dwóch tygodni falę ogólnokrajowych protestów, nauczyciele zostali sam na sam z nienawiścią społeczną. Dopiero teraz, w przededniu rozpoczęcia roku szkolnego, zdając sobie sprawę ze skali problemu, władza próbuje przyjść im z odsieczą.

- Musimy obronić nauczycieli od wszelakich ataków. Już rozpoczęliśmy te działania. Działamy brutalnie i konsekwentnie, powstrzymamy wszelką presję na nauczycieli – powiedział w poniedziałek Aleksander Łukaszenka w trakcie specjalnej narady poświęconej sytuacji w szkołach udziałem ministra edukacji Ihara Karpienki.

Wcześniej ministerstwo edukacji apelowało, by Białorusini zaprzestali szczucia na nauczycieli.

"W internecie pojawiają się dane osobowe nauczycieli i nawoływania, by wysyłać im pogróżki. Apelujemy o nieprzekształcanie szkół w miejsca batalii politycznych" – napisała służba prasowa ministerstwa.

Na razie jednak wśród rodziców uczniów trwa sprawdzanie, którzy z nauczycieli byli w komisji wyborczej, i nie ma żadnych wątpliwości, że od odpowiedzi na to pytanie teraz będą zależały relacje pedagoga nie tylko z rodzicami, ale też z uczniami.

Czytaj ten tekst i setki innych dzi瘯i prenumeracie

Wybierz prenumerat, by czyta to, co Ci ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakuj帷e reporta瞠 i porady ekspert闚 w sprawach, kt鏎ymi 篡jemy na co dzie. Do tego magazyny o ksi捫kach, historii i teksty z medi闚 europejskich. Zrezygnowa mo瞠sz w ka盥ej chwili.