- Wobec wydarzeń na Białorusi Polska powinna próbować wykorzystać swoje wpływy w UE, NATO i relacjach z Waszyngtonem. Administracja Trumpa jest zajęta problemami wewnętrznymi, ale to dla niej okazja, by się wykazać - mówi "Wyborczej" politolożka dr Agnia Grigas*.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Maciej Czarnecki: W jednym ze swoich artykułów przytacza pani wspomnienie z dzieciństwa: ludzki łańcuch, który połączył Litwinów, Łotyszy i Estończyków w 1989 r. w proteście przeciwko radzieckiej okupacji. W niedzielę podobny łańcuch będzie się ciągnął z Wilna do białoruskiej granicy. Wyobraża sobie pani, że Białoruś będzie kiedyś jak Litwa - wolna i demokratyczna?

Agnia Grigas: Mam nadzieję, że będzie w znacznie lepszym położeniu niż obecnie. Że nie będzie rządzona w północnokoreańskim stylu przez dynastię Łukaszenki ani włączona do Federacji Rosyjskiej.

Pamiętajmy jednak, że na początku lat 90. kraje bałtyckie odzyskały niepodległość w sprzyjających okolicznościach międzynarodowych: wobec słabej Rosji, zaangażowanych w sprawy światowe Stanów Zjednoczonych, które właśnie wygrały zimną wojnę, oraz Unii Europejskiej i NATO gotowych na rozszerzenie. Dziś USA i UE są trapione wewnętrznymi problemami, wszystkich zajmują pandemia i załamanie gospodarcze. Rosja znów jest w ofensywie.

Agnia Grigas
Agnia Grigas  TOMAS SKARINGA

Ostrożniej byłoby zastanawiać się, czy Białoruś nie znajdzie się w podobnej sytuacji co Ukraina - kraj prowadzący wojnę z Rosją, którego część terytorium anektowano.

Jak wytłumaczyć nieproporcjonalnie dużą rolę niewielkiej Litwy w wykuwaniu polityki Zachodu wobec wydarzeń na Białorusi?

- Bliskością geograficzną, dotychczasowymi relacjami i silnym zainteresowaniem ze strony litewskich polityków prowadzących politykę zagraniczną - to główne powody.

Wilno i Mińsk dzieli nieco ponad 150 km. Oba kraje wymieniają się turystami, studentami, prowadzą wymianę handlową. Rozrosła się białoruska diaspora w Wilnie. Należą do niej m.in. studenci wygnanego z Białorusi Europejskiego Uniwersytetu Humanistycznego, a teraz także kandydatka na prezydenta Swiatłana Cichanouska i inni przywódcy opozycji. Rozmiar owej diaspory unaoczniły długie kolejki ciągnące się przed ambasadą Białorusi w Wilnie w dniu wyborów.

Litewscy politycy odpowiedzialni za politykę zagraniczną - zwłaszcza z partii Związek Ojczyzny - Litewscy Chrześcijańscy Demokraci - utrzymują relacje z białoruskimi dysydentami i aktywistami prodemokratycznymi już od końca lat 80.

Dla wielu Litwinów zachodnie obszary Białorusi są ważne ze względu na dziedzictwo i ważne miejsca historyczne Wielkiego Księstwa Litewskiego. Jeśli chodzi o teraźniejszość, litewski rząd martwi też rosyjski projekt budowy elektrowni jądrowej w Ostrowcu na Białorusi niedaleko granicy z Litwą.

A Polska? Uważa pani, że powinna być bardziej aktywna?

- To jedna z nowych, ważnych sił w UE i jeden z niewielu krajów w Europie z realistyczną oceną Rosji. Polska była kluczowa w stworzeniu Partnerstwa Wschodniego. Dzieli z Białorusią granicę i, podobnie jak Litwa, historię. Gdyby Putinowi udał się plan włączenia Białorusi do Federacji Rosyjskiej, będzie to oznaczało kolejny odcinek wspólnej granicy Polski z Rosją. Z tego względu Warszawa jest żywotnie zainteresowana przyszłością Białorusi i wobec ostatnich wydarzeń powinna wykorzystywać swój głos i wpływy w UE, NATO i relacjach z Waszyngtonem.

UE odmówiła już uznania białoruskich wyborów. A Łukaszenka straszy "polskimi flagami w Grodnie". Im więcej będzie zaangażowania Zachodu, tym więcej zapewne takiej retoryki. Jak wspierać demokrację na Białorusi bez dostarczania politycznej amunicji Łukaszence i Kremlowi?

- To niełatwe. UE musi prowadzić dialog i z Łukaszenką, i z białoruską opozycją. Łukaszenka powinien jasno zrozumieć, jakie działania może podjąć Bruksela, jeśli dalej będzie brutalnie pacyfikował demonstrujących. Moskwa spróbuje za wszelką cenę utrzymać Białoruś w swojej strefie wpływów, ale nie będzie za wszelką cenę bronić Łukaszenki. Należy zauważyć, że białoruska opozycja nie mówi o członkostwie w UE czy NATO, co z pewnością dostarczyłoby argumentów Łukaszence i Moskwie. Nie zmienia to tego, że brutalne działania wobec protestujących oraz poparcie Putina dla Łukaszenki przyczynią się do wzrostu nastrojów antyrosyjskich i proeuropejskich.

Wspomniała pani o Waszyngtonie, ale politycy są tam zajęci kampanią wyborczą, epidemią koronawirusa i załamaniem gospodarczym.

- Na pewno zarówno amerykańską opinię publiczną, jak i rząd zajmują obecnie palące problemy wewnętrzne i nadchodzące wybory prezydenckie. Niemniej jednak dla Trumpa może być to okazja, by pokazać, że potrafi nie dopuścić do tego, by sytuacja na Białorusi wymknęła się spod kontroli, i powstrzymać agresję Rosji lepiej niż Barack Obama, kiedy w 2014 r. Rosja anektowała Krym i rozpoczęła wojnę w Donbasie. Do tego poza kręgami rządowymi jest w USA wiele podmiotów - takich jak fundacje, think tanki, instytuty, diaspora, Kongres i pojedynczy politycy - które mogą wspierać sprawę białoruską.

Jak pani zdaniem rozwinie się sytuacja na Białorusi?

- Jest bardzo wybuchowa i może wpłynąć na nią wiele rzeczy. Jednak jest coraz bardziej jasne, że rząd Łukaszenki zapędza się do narożnika. Za sprawą brutalnej postawy wobec protestujących traci jakiekolwiek poparcie społeczne, także ze strony oficjeli i członków policji. Łukaszenka mógłby ustąpić i byłoby to roztropne, dopóki nie musi jeszcze uciekać z kraju. Jeśli tego nie uczyni, może dojść do rewolucji. Po upadku rządu Łukaszenki Rosja skupi się na zainstalowaniu w Mińsku przychylnego jej kandydata. Rezultatem może być konflikt sił prodemokratycznych i prokremlowskich, co znów może doprowadzić do gwałtownych wydarzeń.

*Dr Agnia Grigas - ekspertka ds. polityki zagranicznej i energetyki USA i Eurazji. Fellow Atlantic Council w Waszyngtonie i McKinnon Center for Global Affairs at Occidental College w Los Angeles. Autorka książek “Beyond Crimea: The New Russian Empire” i “The New Geopolitics of Natural Gas”. Urodziła się w Wilnie w czasach ZSRR, lecz od 10. roku życia wychowywała się w Los Angeles

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi 
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
Komentarze
Zaloguj się
Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem
Przeprawszam, o co chodzi w tym zdaniu: "wykorzystać swoje wpływy w UE, NATO i relacjach z Waszyngtonem". Jakie niby wpływy ma pisowska Polska w UE? Już Litwa ma więcej do powiedzenia, szczególnie w sprawach Białorusi. O wpływach w Waszyngtonie najlepiej mówi zdjęcie głupkowato uśmiechniętego Budynia wypiętego przy biurku Trumpa.
już oceniałe(a)ś
10
2
Pani Grigas jak ładna tak naiwna, po pierwsze Polska jest w UE passe i żadne nasze inicjatywy nie będą poważnie traktowane.
Po drugie na prezydenta Trumpa Kreml ma taśmy !
już oceniałe(a)ś
4
1
Są w tym wywiadzie wypowiedzi sensowne, ale są też naiwne.

> "Dziś USA i UE są trapione wewnętrznymi problemami, wszystkich zajmują pandemia i załamanie gospodarcze. Rosja znów jest w ofensywie."

Rosja nie jest w żadnej ofensywie. Rosja jest w stanie zapaści gospodarczej podobnej do tej, w jakiej był ZSRR w latach 80-tych XX wieku. Do tego ma równie wiekowego i schorowanego przywódcę. Rosję, tak samo jak i resztę świata, dotyczy pandemia. Rosję zaczynają dotykać kryzysy wewnętrzne, ludzie wychodzą na ulice, a władza nie potrafi na nie reagować.

> "... czy Białoruś nie znajdzie się w podobnej sytuacji co Ukraina - kraj prowadzący wojnę z Rosją, którego część terytorium anektowano."

To jest ciekawa rzecz. Cofnijmy się pamięcią do roku 2013 - czy wtedy ktokolwiek mógł sobie wyobrażać, że rok później między Rosją i Ukrainą dojdzie do konfliktu militarnego?

> "Gdyby Putinowi udał się plan włączenia Białorusi..."

Patrząc na temat racjonalnie Putin nie ma żadnego interesu we wchłonięciu Białorusi. Tego nie da się w żaden propagandowy sposób uzasadnić. Białorusini tradycyjnie są przyjaźni Rosji i każda rosyjska interwencja w ich kraju spowoduje drastyczny zwrot w sympatiach. Zarazem Putin już ma "przechlapane" po utracie wpływów w tradycyjnie przyjaznej Rosji Gruzji, a potem w Ukrainie - jeżeli by jeszcze utracił Białoruś, nikt mu tego nie wybaczy. Także w najbliższym mu otoczeniu. Kłopot polega jednak na tym, że zdarzało się już Putinowi podejmować działania mało racjonalne.

> "Warszawa jest żywotnie zainteresowana przyszłością Białorusi i wobec ostatnich wydarzeń powinna wykorzystywać swój głos i wpływy w UE, NATO i relacjach z Waszyngtonem."

Warszawa powinna być zainteresowana rozwojem sytuacji na Białorusi, ale czy jest? Pytanie retoryczne. Oczywiście w UE Warszawa aktualnie nie ma żadnych wpływów i najlepiej to widać, kiedy do Łukaszenki zwracają się Merkel i Macron bez konsultacji z Morawieckim. Na Waszyngton Trumpa też nie ma co liczyć. On na żadne poważniejsze udry z Putinem nie pójdzie, czego już dowiódł w Syrii - chyba, że miałby w tym interes ekonomiczny, jak to ma miejsce w przypadku Nord Stream.

> "Jednak jest coraz bardziej jasne, że rząd Łukaszenki zapędza się do narożnika."

Nie wiem kiedy miał miejsce ten wywiad, ale ostatnio Łukaszenka jakby okrzepł i przechodził do kontrofensywy. Obawiam się, że to jeszcze nie ten czas, by mógł stracić władzę. Mogłoby się tak stać w przypadku ogłoszenia w całym kraju strajku generalnego, ale jak dotąd taki protest nie chce wybuchnąć. Oczywiście Białoruś nie będzie już taka sama, ale może powtórzyć się scenariusz polski - czyli oddanie władzy dopiero po kilku latach przeciągania obietnic i rozmów o nowej konstytucji i wolnych wyborach.

Może też kwestię tę rozwiązać biologia. Tak w Mińsku, jak i w Moskwie.
już oceniałe(a)ś
3
0
"Gdyby Putinowi udał się plan włączenia Białorusi do Federacji Rosyjskiej, będzie to oznaczało kolejny odcinek wspólnej granicy Polski z Rosją."

Łukaszenko przez 20 lat nie zgodził się na włączenie Białorusi do Rosji. Czy po jego wygnaniu i wyborze innej osoby, niepodległość Białorusi także bezie zachowana. Tu cytat z innego wywiadu z GW z prof. Rotfeldem:

""Moskwa ma potrzebę, i prawdopodobnie taki wariant będzie realizowany w praktyce, zawarcia umowy z nową Białorusią, że na terytorium tego kraju będą dwie rosyjskie bazy. Nie jedna, tylko dwie. Rosja potrzebuje wojskowej obecności." "Według mnie najbardziej realistyczne jest to, co się stało w Armenii, gdzie został demokratycznie wybrany nowy przywódca kraju, który nie był człowiekiem Moskwy, ale miał świadomość, że Rosja jest gwarantem niepodległości i suwerenności Armenii, ponieważ kraj jest otoczony przez inne państwa, które nie są jej przyjazne. W wyniku tego Rosjanie ustanowili bazę wojskową na terytorium Armenii, a Armenia prowadzi politykę, która byłaby w pewnym sensie porównywalna do tego, co nazywano w czasach zimnej wojny finlandyzacją."
już oceniałe(a)ś
1
0
- Wobec wydarzeń na Białorusi Polska powinna próbować wykorzystać swoje wpływy w UE, NATO i relacjach z Waszyngtonem'.

Na tym fragmencie rozmowy z amerykanska politolozka dr A.Grigas mozna zakonczyc czytanie tekstu: widac, ze teoretyzuje, gdyz nie zna dobrze politycznych realiow tej czesci Europy, w tym politycznej pozycji Polski PiS, ktora postawila na 'sojusz' nawet nie z USA, a D. Trumpem. I to jest glowny powod tego, ze Litwa jest dzis 'rozgrywajacym' na Bialorusi, a Polska sie kompletnie nie liczy.

Widac tez ze rozmowczyni Autora GW nie rozumie powodow, dla ktorych wybuchly wojny w Gruzji i na Ukrainie, ktorej efektem bylo zajecie Krymu oraz sily oddzoalywania UE i NATO. Powtarzjac znane 'argument'y propagandy USA/Zachodu.

Glownym rozgrywajacym na Bialorusi jest dzis prezydent Rosji W. Putin i warto by GW porozmawiala z kims, kto zna dobrze kulisy rosyjskiej polityki zagranicznej. I potrafi przewidziec posuniecia pary najlepszych dzis rozgrywajacych w swiatowej globalnej polityce - duetu Putin-Lawrow.

Byle nie z rusofobem W. Radziwinowiczem i kilku podobnymi mu rusofobicznymi autorami GW.
@mr.off
Najlepiej z tobą ten wywiad zrobić, ekspercie.
już oceniałe(a)ś
2
0
@xerra1
Niezly pomysl. Dzieks, ze sie o mnie troszczysz.

W Polsce jest jest kilku sensownych ludzi mogacych cos madrego powiadziec nt. tego co dzieje sie na Bialorusi w kontekscie interesow Rosji i Zachodu (ale nie ma dziennikarzy zbyt wielu dziennikarzy, ktorzy zadali by im trudne pytania i wyegzekwowali odpowiedzi). Np. A. Kwasniewski, prof. P .Kowal czy S.Sierakowski (jest wlasnie na Bialorusi). Zamiast tej rozmowy moglby tez w GW pojawic sie tekst POLITICO:

Kto i jak może w Rosji skorzystać na eliminacji Aleksieja Nawalnego? [ANALIZA]
wiadomosci.onet.pl/swiat/nawalny-kto-i-jak-moze-w-rosji-skorzystac-na-jego-eliminacji-putin/bps9hhw

Milego dnia.
już oceniałe(a)ś
1
2