Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

- Jestem dumny z tego, że jestem Białorusinem, że należę do narodu białoruskiego. Chcę wierzyć, że nasze społeczeństwo otwartych i uczciwych ludzi łączy jedno: wiara w Białoruś - mówił 14 sierpnia do protestujących w Mińsku Paweł Latuszka. 

Dodał też, że widząc dowody torturowania rodaków [przez funkcjonariuszy OMON i innych służb], poczuł wstyd:  - Powiedziałem wtedy mamie: Wstydzę się, że jestem Białorusinem. Ale od razu przyszła mi do głowy myśl, że jestem dumny z tych ludzi, którzy pragną mieć własne zdanie i chcą, żeby ich szanowano, słuchano i wreszcie usłyszano. 

Właśnie stracił stanowisko dyrektora teatru narodowego...

Paweł LatuszkaPaweł Latuszka SERGEI GAPON/AFP/EAST NEWS

Nie ma zgody na tortury

Po sfałszowaniu wyborów prezydenckich Paweł Latuszka aktywnie popierał antyrządowe protesty.

Wraz ze znanymi artystami, sportowcami, pisarzami, urzędnikami oraz przedstawicielami innych zawodów napisał apel do Białorusinów (skierowany głównie do wojska). Osoby wydające „przestępcze rozkazy” oraz „wszystkich funkcjonariuszy winnych zbrodni bądź w nie zamieszanych” wezwał do natychmiastowej rezygnacji i do wszczęcia wobec nich postępowania karnego. Zwrócił się także do wojska z prośbą, by chroniło naród. 

16 sierpnia w wywiadzie dla portalu internetowego tut.by Latuszka mówił, że po aktach okrucieństwa w stosunku do pokojowych demonstrantów należy powołać nowego ministra i wiceministra MSW, gdyż ci obecni złamali prawo: - Jak to możliwe, że w komisariacie torturuje się zwykłych obywateli, kładzie się ich twarzą do ziemi i bije pałkami? Czy możemy się z tym pogodzić? Ja nie mogę. 

Dymisja i rezygnacje

Informacja, iż Latuszka traci dyrektorski fotel - de facto za wyrażenie swoich obywatelskich przekonań - pojawiła się 17 sierpnia. Zadecydowało o tym ministerstwo kultury. I tego samego dnia nad teatrem zaczęła powiewać dawna flaga Białorusi, zakazana przez Łukaszenkę biało-czerwono-biała.

Pracownikom teatru kazano ją usunąć, ale odmówili. 

Aktorzy teatru, z głównym reżyserem Nikołajem Piniginem na czele, na znak solidarności z dyrektorem nagrali wideo, w którym zapewniają: "Jako kupałowcy [pracownicy teatru im. Janki Kupały] jesteśmy gotowi bronić każdego członka naszego zespołu. Bez względu na to, czy jest dyrektorem, czy sprzątaczką".

Nazajutrz większość z nich złożyła wymówienia. 

18.08.2020, Mińsk, zespół Teatru Narodowego pokazuje swoje wypowiedzenia z pracy ministrowi kultury Jurijowi Bodnarowi.18.08.2020, Mińsk, zespół Teatru Narodowego pokazuje swoje wypowiedzenia z pracy ministrowi kultury Jurijowi Bodnarowi. Fot. Dmitri Lovetsky / AP Photo

W środę, 19 sierpnia, rano aktorzy poinformowali, że siły bezpieczeństwa nie chcą wpuścić ich do teatru. Administracja jak powód zamknięcia podała... odkażanie.

Jak twierdzi portal internetowy tut.by, w teatrze pojawili się ludzie w specjalnych uniformach służb sanitarnych, otworzyli wszystkie biura i garderoby. Pracownicy teatru zostali wypchnięci za drzwi bez żadnego wyjaśnienia. 

W komentarzu dla białoruskiego Radia Swoboda Latuszka powiedział, że do teatru weszli milicjanci, innym osobom wstępu zakazano; a przecież w środku mogą się znajdować pracownicy, którzy nie złożyli rezygnacji, dbający o teatr.

- To bezprecedensowa sytuacja, kiedy w XXI wieku czekistów [funkcjonariusze organów bezpieczeństwa] wprowadza się do instytucji kultury - oznajmił. 

Bogata biografia dyrektora

Urodzony w Mińsku w 1973 r. Paweł Latuszka jest absolwentem wydziału prawa Białoruskiego Uniwersytetu Państwowego oraz Państwowego Uniwersytetu Lingwistycznego. Oprócz rosyjskiego i białoruskiego zna też język angielski i polski. 

W latach 1996-2000 był wicekonsulem, a później konsulem w Białymstoku. Od 2000 do 2002 r. - rzecznikiem prasowym MSZ. Jako 29-latek został ambasadorem w Polsce i był nim przez sześć lat, do 2008 r.  

W 2009 r. został ministrem kultury. Promował program „Zamki Białorusi”, by je odbudować. Od 2012 r. był ambasadorem w Hiszpanii i Portugalii.

W styczniu ubiegłego roku został mianowany dyrektorem Narodowego Teatru Akademickiego im. Janki Kupały w Mińsku. Zdaniem wielu dał mu drugi życie. 

Obecnie jest członkiem nowo powołanej przez Swiatłanę Cichanouską Rady Koordynacyjnej. Ten organ białoruskiej opozycji liczy 70 osób. 

- Każda z nich ma okazję przyczynić się do rozwiązania sytuacji w kraju - mówi Maksim Znak, prawnik ze sztabu Cichanouskiej. 

W skład rady wchodzą m.in laureatka Nagrody Nobla w dziedzinie literatury Swietłana Aleksijewicz, przewodniczący centrum praw człowieka Wiesna Aleś Bialacki, przedstawicielki opozycyjnych sztabów: Maria Kolesnikawa i Wolha Kawalkawa, a także liczni dziennikarze i biznesmeni. Prezydent Aleksander Łukaszenka nazwał powołanie Rady Koordynacyjnej próbą zamachu stanu. 

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.