Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

 - Dyskutowaliśmy dzisiaj ten niezwykle ważny temat, jakim jest rozwój wydarzeń na Białorusi - stwierdził Morawiecki. O białoruskich wyborach premier mówił: - One żadną miarą nie mogą być uznane za wybory uczciwie i nie mogą być uznane za demokratyczne.

- Popieramy mocno sankcje przeciwko osobom, które brały udział w bezpośrednich akcjach pacyfikacji demonstracji, w biciu manifestantów, osób z opozycji czy obywateli, którzy wyrażali swój sprzeciw przeciwko takiemu, a nie innemu obrotowi wydarzeń. To bardzo mocno podkreślali również inni liderzy RE - stwierdził szef rządu. Morawiecki zaznaczył jednak, że szefowie państw nie chcą, żeby na skutek sankcji ucierpiało białoruskie społeczeństwo. - Trzeba procesu negocjacji i dialogu, który stopniowo doprowadzi do demokratyzacji sytuacji na Białorusi - powiedział premier.

OMON znów rozgania

Tymczasem białoruskie media donoszą, że w środę przed południem funkcjonariusze OMON-u rozgonili dwie akcje protestacyjne w Mińsku.

Pierwszą akcję OMON przeprowadził pod Mińską Fabryką Traktorów (MTZ). Około 6:30 rano czasu miejscowego zebrało się pod nią kilkuset protestujących, żeby wyrazić solidarność ze strajkującymi pracownikami zakładu. Wśród nich byli też zatrudnieni w fabryce, którzy dzisiaj zamierzali rozpocząć strajk.

OMON wezwał zgromadzonych do rozejścia, a gdy ci odmówili, funkcjonariusze odepchnęli zgromadzonych od zakładu. Dwie osoby zatrzymano - twierdzi białoruskie MSW.

Wkrótce potem na zebraniu Rady Bezpieczeństwa Białorusi Aleksander Łukaszenka obiecał "uporać się" z protestującymi pod białoruskimi fabrykami. Wezwał niestrajkujących robotników, by "nie chowali oczu w asfalt". "Jesteście tam gospodarzami" - dodał.

Jeszcze przed południem kanał opozycyjny NEXTA doniósł o kolejnej akcji protestacyjnej w Mińsku przerwanej przez OMON. Tym razem funkcjonariusze mieli uniemożliwić przeprowadzenia "Marszu Żałoby" około 150 osobom, które zebrały się pod stołeczną filharmonią.

Nowe nagranie Cichanouskiej

Przed szczytem UE w sprawie Białorusi Swiatłana Cichanouska zaapelowała do liderów państw Wspólnoty o nieuznanie wyników wyborów prezydenckich na Białorusi. "Łukaszenka stracił wszelką legitymizację w oczach naszego narodu i całego świata" - powiedziała w opublikowanym w środę rano nagraniu.

Zapowiedziała też, że powołany przez nią Narodowy Komitet koordynacyjny Białorusi zainicjuje proces pokojowego przekazania władzy i rozpisania nowych wyborów z udziałem międzynarodowych obserwatorów.

Trzecia zabity podczas protestów

Jak poinformował kanał TUT.by, w szpitalu zmarł kolejny uczestnik protestów. 43-letni Hienadź Szutau został postrzelony w głowę 11 sierpnia w Brześciu. To trzecia śmiertelna ofiara protestów na Białorusi.

Na oficjalnym kanale w Telegramie MSW Białorusi 19 sierpnia pojawiła się informacja, że milicja użyła broni palnej 11 sierpnia w Brześciu. Jak donosi portal Meduza, po chwili z posta usunięto słowo "palnej".

Już 12 sierpnia białoruskie MSW przyznało, że funkcjonariusze używali broni palnej celem "ochrony przed agresorami". Również wówczas komunikat przerobiono już po publikacji.

Białoruś zamyka się dla dziennikarzy

Władze poinformowały też w środę o 17 zagranicznych dziennikarzach, których nie wpuszczono na terytorium Białorusi. Jak donosi agencja Interfaks - oficjalnym powodem odmowy wjazdu był brak akredytacji.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.