Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Na wiecu swoich zwolenników zwiezionych wczoraj autokarami i pociągami z całego kraju Aleksander Łukaszenka oświadczył, że nie odejdzie. I że "nawet będąc martwym, nie odda kraju bandytom". To nic nowego. W ciągu 26 lat swoich rządów wielokrotnie to deklarował.  

Teraz jednak sytuacja jest inna. Aleksander Łukaszenka w końcu został zapędzony do narożnika. 

Protesty narastają, kraj jest sparaliżowany, na ulicach Mińska w niedziele było ponad 200 tys. demonstrantów, dziesiątki tysięcy wyszły na place największych miast w całym kraju. Służby nie interweniują. Nie przeszkadzają. Milicjanci wydają się ospali i wystraszeni.

Wiec antyrządowy w Mińsku, 16 sierpnia 2020.Wiec antyrządowy w Mińsku, 16 sierpnia 2020. Fot. Dmitri Lovetsky / AP Photo

Władza zaczyna wymykać się Łukaszence z rąk. Białorusini - jeszcze niedawno pokorni i ulegli - teraz nie chcą słyszeć o jakimkolwiek innym rozwiązaniu poza dymisją prezydenta. Życie powiedziało – sprawdzam! 

"Jeżeli kochasz, to puść wolno"

W swoim orędziu do parlamentu wygłoszonym na kilka dni przed decydującym głosowaniem Aleksander Łukaszenka powiedział, że kraju nie porzuci, bo kochanych się nie porzuca.

Jego relacja z Białorusią rzeczywiście przypomina toksyczny związek, w którym kobieta jest bita i maltretowana, a jej kat mówi, że nie może się z nią rozstać, bo bardzo ją kocha. 

- Jeżeli kochasz, to puść wolno – odpowiedziała Łukaszence Maryja Kalesnikawa, szefowa sztabu Wiktara Babaryki, aresztowanego w czerwcu głównego kontrkandydata Łukaszenki w tych wyborach, obecnie w ekipie Swiatłany Cichanouskiej. Są to również słowa, które maltretowana kobieta często wypowiada w podobnej sytuacji. Jednak Łukaszenka, podobnie jak wielu innych domowych katów, je zignorował. 

Wiec antyrządowy w Mińsku. Napis na transparencie: 'Dyktatorze, odejdź', 16 sierpnia 2020.Wiec antyrządowy w Mińsku. Napis na transparencie: 'Dyktatorze, odejdź', 16 sierpnia 2020. Fot. Sergei Grits / AP Photo

"Najważniejsze, to pięknie odejść"

Początki rządów Łukaszenki to nie były łatwe lata dla dyktatorów. Na jego oczach padały inne reżimy: Slobodana Miloszevicia, Saddama Husajna, Muammara Kaddafiego. 

Już wtedy zastanawiał się, jak pożegna się z władzą. Jest kilka jego wypowiedzi na ten temat. Najbardziej utkwiła mi w pamięci jedna: "Najważniejsze to pięknie odejść. To jest najważniejsze w życiu".

Dziś, kiedy perspektywa utraty władzy przez tego 66-letniego polityka jest niezwykle bliska, warto zadać pytanie: Jak ma wyglądać to „piękne odejście”?

Łukaszenka przyznał kiedyś, że imponuje mu los Salvadora Allende, prezydenta Chile, który został obalony w wyniku puczu wojskowego.

Zgodnie z wersją utrwaloną w sowieckich książkach Allende z karabinem w ręku bronił Pałacu Prezydenckiego i został zabity podczas walk przez żołnierzy generała Augusto Pinocheta. W rzeczywistości prezydent Chile - chcąc uniknąć rozlewu krwi, ale nie chcąc się podać - popełnił samobójstwo. 

Historia, jak widzimy, jest niezwykle dramatyczna.

Cała polityczna epopeja Łukaszenki to dzieje politycznego kamikadze, który - zwłaszcza na początku swojej kariery - wielokrotnie stawiał wszystko na jedną kartę.

Wtedy szczęście mu sprzyjało. Dziś fortuna wyraźnie się odeń odwróciła. 

Jaki scenariusz wybierze Łukaszenka?

Jednak mentalność kamikadze i ciągle wierne resorty siłowe to niebezpieczne połączenie. Aleksander Łukaszenka ciągle jest w stanie urządzić krwawą jatkę w centrum Europy.

Niesieni euforią i przekonaniem o własnej sile demonstranci wydają się o tym nie pamiętać. Każdy dzień protestów wzmacnia ich, sprawia, że czują się coraz silniejsi, spychając Łukaszenkę coraz dalej do narożnika. 

Nie podejmuję się przewidzieć, co w tej sytuacji wybierze prezydent: opór do ostatniej chwili, nawet jeśli na końcu będzie go czekał los Salvadora Allende? Ucieczkę i życie za granicą? Czy pertraktacje i gwarancje bezpieczeństwa w zamian za pokojowe przekazanie władzy?

Jednak jestem pewien, że każdy, kto będzie z nim rozmawiał o jego politycznej przyszłości, powinien pamiętać, że proponowany mu scenariusz musi stwarzać możliwość jakiejś pięknej interpretacji w podręcznikach historii. W końcu pięknie odejść to według niego najważniejsze w życiu 

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.