Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

To była główna informacja w niedzielę wieczorem na serwisie internetowym "Kommiersanta", ważnego rosyjskiego dziennika, należącego do Aliszera Usmanowa, jednego z oligarchów bliskich Władimirowi Putinowi. Autor artykułu kpi z Łukaszenki, stwierdzając, że prezydentem ogłosiła go Centralna Komisja Wyborcza, ale prawdziwym testem były niedzielne wiece poparcia dla „prezydenta” i manifestacja jego przeciwników.

Konfrontacja zakończona katastrofą

Na pierwszy z trudem udało się ściągnąć kilka tysięcy osób, choć pracowników budżetówki zwożono autokarami z całego kraju. Na ten drugi przyszło być może nawet 200 tys. osób - spontanicznie, dzięki informacjom w kanale Telegram. Jak podkreśla „Kommiersant”, nikt z liderów opozycji ich nie zwoływał, bo za to grozi na Białorusi więzienie. Ludzie i tak wiedzą, czytając informacje na Telegramie, kiedy i gdzie mają się zjawić.

To było jak „śmiertelna rana”, a wręcz „zabójstwo” - relacjonuje „Kommiersant”. Gazeta wyjaśnia, że nikt w otoczeniu Łukaszenki nie przyznaje się do pomysłu, by w ten sposób skonfrontować się z przeciwnikami głowy państwa. Bo było jasne, że będzie to nie tyle porażka, co katastrofa - patrząc na to, co dzieje się ostatnio na Białorusi.

Dziennik dodaje, że służby „prezydenta” ogłosiły, że na wiecu było 75 tys. osób, ale „naprawdę trudno w to uwierzyć”.

Autor artykułu zderza to z obrazem „rzeki ludzi” płynącej na demonstrację opozycji. Pisze, że wg szacunków było to co najmniej 100 tys. osób. Ale, co ciekawe, „Kommiersant” powołuje się też na największy antyreżimowy portal białoruski TUT.BY, który podał, że na wiecu przeciwników opozycji było co najmniej 220 tys. ludzi.

Łukaszenka zapewnia o wsparciu Putina

„Bat'ka” w ostatnich dniach codziennie zabiega o pomoc, a przynajmniej publiczne wsparcie prezydenta Rosji Władimira Putina. Twierdzi, że gospodarz Kremla obiecał mu nawet pomoc wojskową. Powołuje się na umowę o powołanym jeszcze w czasach Borysa Jelcyna w latach 90. XX wieku Związku Białorusi i Rosji o bliskiej współpracy i integracji w wielu dziedzinach życia.

Władze w Moskwie rewelacji Łukaszenki oficjalnie nie potwierdzają, a artykuł w „Kommiersancie” może być jasnym wskazaniem, że „Bat'ka” wsparcia Putina wcale nie ma.  Gazeta Usmanowa, urodzonego w Uzbekistanie oligarchy z majątkiem szacowanym na 17 mld dol.,  daje jasno znać, że Łukaszenka jest prezydentem Białorusi tylko na mocy decyzji administracyjnej nie mającej nic wspólnego z demokratycznymi wyborami.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.