Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Apel Cichanouskiej pojawił się w opozycyjnym kanale na YouTubie. - W ostatnich miesiącach osiągnęliśmy niemożliwe. Jeszcze pół roku temu nikt nie wierzył, że Białorusini zjednoczą się i powiedzą "nie" starej władzy. Ale to się stało - powiedziała. Zaznaczyła, że Białorusini dokonali wyboru zgodnie z prawem i pokojowo. Podziękowała sztabowi i ludziom, którzy ją wspierali.

- Jest to udokumentowane, są kopie protokołów, tam gdzie komisje policzyły uczciwie głosy, oddało na mnie od 60 do 70 proc. z nich - stwierdziła. - Białorusini nigdy więcej nie będą chcieli żyć ze starą władzą, większość nie wierzy w zwycięstwo Łukaszenki - dodała.

 

Cichanouska: Musimy powstrzymać przemoc

Jej zdaniem "pokojowe protesty obywateli na ulicach władza przemieniła w krwawą rzeźnię". - Sytuacja jest krytyczna. Z bólem patrzę na to, co się dzieje w naszym kraju w ostatnich dniach. Dla mnie - i wierzę, że dla każdego zwolennika zmian - ludzkie życie to najcenniejsza rzecz - mówiła.

Zaapelowała do władz o zaprzestanie przemocy. - Musimy powstrzymać przemoc na ulicach białoruskich miast. Wzywam władze do jej zaprzestania i rozpoczęcia dialogu. Proszę merów wszystkich miast, żeby w dniach 15-16 sierpnia zorganizowali masowe, pokojowe zgromadzenia w każdym mieście - powiedziała.

Cichanouska: Nasz głos musi być usłyszany

Rywalka Łukaszenki zauważyła, że w białoruskich miastach przeprowadzane są kolejne pokojowe akcje, jak łańcuchy solidarności kobiet z kwiatami. - One pokazują całemu światu, że Białorusini są otwartymi, uczciwymi ludźmi, którzy są przeciwko przemocy - powiedziała. Podziękowała funkcjonariuszom, którzy odmówili wykonywania "przestępczych rozkazów przeciwko swoim obywatelom". Podziękowała również zakładom, które zorganizowały i przyłączyły się do strajków. Wezwała też do pospisywania petycji, w której Białorusini potwierdzają, że na nią głosowali. - Proszę, nie bądźcie obojętni. Nasz głos musi być usłyszany - zakończyła.

Dzień po wyborach Cichanouska na wiele godzin utkwiła w Centralnej Komisji Wyborczej. Złożyła tam wniosek o unieważnienie oficjalnych wyników wyborów prezydenckich, zgodnie z którymi wygrał je urzędujący od 26 lat przywódca kraju. Członkowie sztabu Cichanouskiej długo nie mogli się do niej dodzwonić, aż do momentu, kiedy znękana, wystraszona wyszła z budynku i zapowiedziała, że „podjęła decyzję”, a potem odjechała w nieznanym kierunku. Później wyszło na jaw, że przez wiele godzin przebywała sam na sam z funkcjonariuszami służb specjalnych. Wtedy miały powstać dwa nagrania, w których apeluje, żeby ludzie nie wychodzili na ulice.

We wtorek okazało się, że wyjechała na Litwę. - Cichanouska, której dzieci są na Litwie, a mąż w więzieniu, do nagrania oświadczeń i emigracji została zmuszona przez agentów KGB. Dostała „propozycję nie do odrzucenia” – powiedział wtedy „Wyborczej” opozycyjny dziennikarz Franak Wiaczorka.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.