Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Reuters:

Premier Czech Andrej Babiš uważa, że Unia Europejska powinna domagać się powtórzenia wyborów na Białorusi. Taki wniosek złoży na posiedzeniu ministrów spraw zagranicznych UE w Brukseli w piątek w imieniu Czech i Polski.

Politico.eu:

  •  Wiceminister SW Aleksander Barsukow zapowiedział, że w piątek wszyscy zatrzymani zostaną wypuszczeni. Korespondenci BBC, Meduzy i portalu Tut.by donosili jeszcze w czwartek o biciu zatrzymanych w autobusach, torturach i głodzeniu w celach.
  •  Brutalne używanie przemocy wobec obywateli, czego skutkiem są zabici i ranni, musi mieć konsekwencje w postaci selektywnych sankcji – oświadczył David Sassoli, szef parlamentu europejskiego.
  • Białorusini odrzucili Łukaszenkę. To samo powinna zrobić Unia Europejska – pisze Joerg Forbrig, szef oddziału German Marshall Fund na Europę Środkową i Wschodnią. – UE powinna jasno oświadczyć, że Łukaszenka nie jest już prawomocnym prezydentem Białorusi. Od dawna był uzurpatorem, a po tych wyborach stracił resztki prawa do rządzenia. Jego władza opiera się teraz już tylko na pałkach i strzelbach, a i to nie do końca, bo coraz więcej funkcjonariuszy bezpieczeństwa odmawia ich użycia wobec obywateli.

Forbrig dodaje następnie, że UE przez wiele lat patrzyła na Białoruś przez okulary geopolityki i kupowała wersję Łukaszenki, że to on jest gwarantem niepodległości. Ta postawa nie tylko ignorowała fakt, że Białoruś stawała się coraz bardziej zależna od Rosji, ale nie doprowadziła też do większej współpracy z UE ani do poprawy losu obywateli Białorusi. W dodatku wytworzyła wrażenie, że w sprawie europejskich wartości można pertraktować.

- Białorusinów to oportunistyczne i nieuczciwe postępowanie Unii zraziło - zauważa Forbrig - Symptomatyczny jest brak europejskich flag na białoruskich protestach, choć wcześniej były zawsze podczas demonstracji w Europie Wschodniej, także na wcześniejszych demonstracjach na Białorusi.

Według Forbriga UE powinna teraz wykazać się bardzo dużą aktywnością - wstrzymać wszelkie finansowanie oficjalnych instytucji na Białorusi w ramach Partnerstwa Wschodniego, nałożyć sankcje na odpowiedzialnych za fałszerstwa wyborcze i przemoc, a jednocześnie spotykać się z Białorusinami i udzielić wszelkiej pomocy humanitarnej poszkodowanym.

El Pais:

  •  Pilar Bonet, długoletnia korespondentka w Moskwie, pisze: "Rosja nie pozwoli, by Białoruś stała się w pełni niepodległym państwem, nawet jeśli porzuci na pastwę losu prezydenta Aleksandra Łukaszenkę. Białoruś jest jedynym sojusznikiem Rosji na zachód od jej granic. Łukaszenka stał się zepsutą zabawką, bo przestał być użytecznym strażnikiem zachodnich granic Rosji z Europą".

Bonet zauważa, że weterani rosyjskiej polityki neoimperialnej już zdystansowali się od niedzielnych wyborów, choć wszystkie poprzednie popierali, jakby były uczciwe. I cytuje Konstantina Zatulina, wiceszefa komitetu ds. Wspólnoty Niepodległych Państw, który ocenił, że "wybory odbyły się w warunkach całkowitego fałszerstwa", i dodał, że "żałuje", że misja WNP dobrze oceniła wybory.

Hiszpańska korespondentka zauważyła także wypowiedź Władimira Żyrynowskiego, który oświadczył, że "Białoruś dojrzała do tego, by pozbyć się Łukaszenki”, bo ten „zdradził swój naród, który jak jeden mąż powstał przeciw niemu”. – Łukaszenka będzie musiał prędzej czy później uciekać z kraju – powiedział wprost Żyrynowski, który zwykle głośno mówi to, co w cichości myśli Kreml.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.