Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

W czwartek, jak informują niezależne media, do strajku przystąpiły załogi lub część załóg produkujących samochody BiełAZ-a i MAZ-a. Już wcześniej akcja protestacyjna zaczęła się w produkującym nawozy kombinacie Grodno-Azot.

Załogi żądają uczciwych wyników wyborów

Ulokowany w Żodino (50 km na wschód od Mińska) BiełAZ, producent używanych w kopalniach odkrywkowych potężnych wywrotek (ładowność do 280 ton), zatrudnia ponad 11 tys. ludzi. Załoga zażądała tam ogłoszenia „uczciwych" wyników wyborów prezydenckich, wyprowadzenia z miasta milicyjnych oddziałów specjalnych i zezwolenia na przeprowadzenie mitingu na miejskim stadionie.

„Sprawiedliwego" podliczenia głosów domagają się też pracownicy Grodno-Azot. Ten kombinat zatrudnia około 8 tys. ludzi. Tu akcja protestacyjna może być bardzo dobrze zorganizowana i poprowadzona, bo w fabryce aktywnie działa nastawiony opozycyjnie związek zawodowy.

Zastrajkowali producenci wozów dla milicji

Groźny dla władz może okazać się protest w MAZ-ie. Ten ulokowany w samej stolicy producent ciężarówek i autobusów, pojazdów specjalnych dla wojska i oddziałów milicyjnych zatrudnia około 15,5 tys. ludzi.

Nie wiadomo jednak na razie, jaka jest skala protestów w przemyśle – czy pracę wstrzymały całe fabryki, czy też tylko niektóre ich wydziały. Przy tym bez dostaw z BiełAZ-a, MAZ-a czy z Grodno-Azotu władza i jej siły porządkowe długo mogą sobie radzić. Sytuację diametralnie zmieniłoby za to zatrzymanie dwóch białoruskich kombinatów petrochemicznych i kolei. 

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.