Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Maciej Stasiński: Wraca pan z Białorusi. Jak mocno się tam zagotowało? 

Michał Szczerba, poseł Koalicji Obywatelskiej: - Jeżdżę tam od 2005 roku, byłem obserwatorem wyborów z ramienia OBWE i wiem, że protestów społecznych na taką skalę nie było od 1991 r. Nastąpiła przemiana społeczna, ludzie przestali się bać, bunt młodych poparli ich rodzice i dziadkowie. Stał się on wielopokoleniowy i wzięli w nim udział ludzie ze wszystkich grup społecznych: studenci, wolne zawody, robotnicy i dzieci nomenklatury.  

Od dwóch miesięcy to nowe społeczeństwo wysyłało sygnały: "Niech nas zobaczą i zobaczmy sami siebie, policzmy się".  

Wiece wyborcze Swiatłany Cichanouskiej były wielotysięczne. Do lokali wyborczych ludzie wchodzili masowo i jawnie, z symbolem protestu, czyli z białymi wstążkami na nadgarstkach: syn, córka ojciec i babcia, i ostentacyjnie je pokazywali. 

Przełom nastąpił w niedzielę o godz. 20, kiedy komisja wyborcza podała exit poll: 80 proc. Łukaszenka, 9 proc. przeciw wszystkim i 6,8 proc. Cichanouska. Ten bezczelny komunikat zmienił sytuację i zaplanowany protest w Parku Zwycięstwa rozlał się na cały Mińsk i cały kraj. 

Nie mam wątpliwości, że Białorusini wybrali na prezydenta Cichanouską, a co najmniej wygrała ona pierwszą turę wyborów. 

Eksperci z moskiewskiej Fundacji Carnegie dają jej 30 procent…   

- Mowy nie ma. Prawie nikt w Mińsku nie głosował na Łukaszenkę. Więcej niż co drugi wyborca wchodził z białą wstążką. Aleś Bialacki, działacz społeczny, polityk i obrońca praw człowieka, mówi, że musiała dostać 50 proc. w całym kraju. Otrzymała też głosy emerytów.  

Cichanouska gromadziła tłumy, a władze nie pozwoliły jej powiesić ani jednego billboardu w całym kraju. Nie pozwoli jej nawet wydawać pieniędzy, które zebrała w zbiórce na kampanię. Cała jej kampania była w internecie i na ulicy. 

Władza odpowiedziała brutalnie. 

- Była przygotowana. Od maja zatrzymano ponad półtora tysiąca osób, które skazywano na grzywny albo 15 dni aresztu za różne wykroczenia. Więzienia w Mińsku opróżniono z kryminalistów. W dniu wyborów siedziało 26 więźniów politycznych, wśród nich Siarhiej Cichanouski, mąż Swiatłany.  

OMON użył broni gładkolufowej, gazu i granatów hukowych.    

W poniedziałek, kiedy ludzie poszli demonstrować, Park Zwycięstwa został zamknięty i protesty rozlały się w co najmniej pięć innych miejsc. W jednym doszło do bitwy ulicznej. Manifestacje zamieniły się w festyny wolności, które trwały do 4 rano. OMON nie nadążał. Ludzie chodzą po ulicach i krzyczą „Wynocha!” do Łukaszenki. To powszechne hasło.  

Zatrzymano 6 tys. osób; Centrum Praw Człowieka "Wiosna" ustaliło już tożsamość 700. W szpitalach jest 200 rannych, niektórzy poważnie, bo OMON strzelał z bliska. 

Wojsko nie interweniowało? 

- Nie. OMON to najlepiej płatna kadrowa formacja milicji. Jest ich około 3 tys., skoszarowanych i odciętych od normalnego życia społecznego, młodych, prostych i samotnych mężczyzn, bez innych perspektyw życiowych. Nie lubi ich zwykła milicja porządkowa, bo zarabiają znacznie lepiej. Nie lubi ich wojsko. W Brześciu OMON wezwał na pomoc wojsko, ale odmówiło.   

Zanosi się na dalszy bunt? 

- Wiem o co najmniej trzech strajkach: w zakładach elektrotechnicznych i fabryce margaryny w stolicy oraz w cukrowni w Żabince koło Brześcia w Mińsku. Na modnej ulicy w Mińsku, gdzie lubi chodzić młodzież, jest strajk pubów i knajp: „Zamknięte. Poszliśmy na wybory”. 

Działająca wciąż niezależna platforma Nexta Live, która transmitowała zajścia i protesty, ma 1,5 mln obserwujących. Dziś rano zaczął działać internet, który był przez dwa dni blokowany. Teraz zapełni się pewnie scenami z brutalnej rozprawy OMON-u z protestami. 

I albo roznieci to na nowo złość ludzi, opór i strajki, albo wróci strach. Ale wydaje mi się, że ruch jest nie do zatrzymania. 

Nie zaszkodzi opozycji wyjazd Swiatłany Cichanouskiej? 

- Cichanouska została aresztowana w Komisji Wyborczej, gdzie poszła złożyć protest. Zatrzymała ją na trzy godziny KGB. Wyszła inna osoba. I wyjechała na Litwę. Nie ma wątpliwości, że grożono jej losem uwięzionego męża i dzieci, którym - choć są na Litwie - coś może się stać. Postawiono ultimatum. Potem na Litwę wywieziono też szefową jej sztabu wyborczego, która była zatrzymana od soboty.    

Co może zrobić Zachód? 

- Po pierwsze, się spóźnił. Bo od dawna nie zauważał, że coś się na Białorusi ruszyło. Ale teraz powinien szybko i wspólnie działać. My, Polacy, mamy obowiązek szczególny poprzeć Białorusinów i wspierać niezależny od Rosji kraj. Unia Europejska winna teraz przede wszystkim wspierać społeczeństwo obywatelskie, ale nie nakładać sankcji gospodarczych. Od samych Białorusinów to słyszałem. Musi być stała presja na reżim. Zachód powinien też rozmawiać o Białorusi z Rosją. 

Doraźnie powinien zostać zastosowany tzw. mechanizm moskiewski - czyli wysłanie na Białoruś misji OBWE do zbadania uczciwości wyborów oraz represji.   

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.