Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

– Niektórzy mnie znienawidzą – mówiła Cichanouska w jednym z dwóch nagrań upublicznionych po jej wyjeździe, gdzie nawoływała do zaprzestania protestów.

Jednak nadzieje reżyserów z białoruskich służb specjalnych, którzy stali za tą medialną operacją, już się nie spełniły. Cichanouska nie jest znienawidzona, nie jest nawet osądzana przez swoich zwolenników. Budzi powszechne współczucie, a w internecie Białorusini masowo dziękują jej i zapewniają ją o swoim zrozumieniu. Również protesty – mimo represji i wyjazdu kandydatki na prezydenta – ciągle trwają.

Dlaczego misternie wykonana operacja nie zmieniła stosunku większości Białorusinów do Cichanouskiej? Polityk opuszczający swoich wyborców w godzinie próby nie może przecież liczyć na poparcie. Jeżeli wzywałeś ludzi do stawienia czoła dyktaturze, to sam musisz świecić przykładem!

Sęk w tym, że Swiatłana Cichanouska nie była ani politykiem, ani wodzem, ani przywódcą. Niejako przez przypadek stała się kandydatem na prezydenta i stworzyła dla Białorusinów okazję do zademonstrowania sprzeciwu wobec Aleksandra Łukaszenki.

Kontrkandydatka Łukaszenki wyborach prezydenckich Swiatłana Cichanouska. Mińsk, Białoruś, 30 lipca 2020Kontrkandydatka Łukaszenki wyborach prezydenckich Swiatłana Cichanouska. Mińsk, Białoruś, 30 lipca 2020 Fot. Sergei Grits / AP Photo

Łukaszenka jest twardy, Cichanouska jest miękka, Łukaszenka krzyczy, Cichanouska mówi cicho, Łukaszenka zachowuje się arogancko, Cichanouska jest życzliwa... Właśnie ten kontrast pozwolił jej zdobyć serce społeczeństwa wymęczonego stałą obecnością w życiu publicznym samca alfa.

W trakcie kampanii agitacyjnej nikt nie traktował Cichanouskiej jak polityka, nikt nie chciał od niej odpowiedzi na pytania o przyszłość białoruskiej gospodarki, reformę wojskową czy rozwiązanie problemów białoruskiej wsi...

Na wiecach i w czasie kampanii w Cichanouskiej widziano nawet nie obrończynię, nie wodza, lecz kogoś pomiędzy gwiazdą pop a księżniczką.

Czy księżniczce wybacza się słabość? Zwłaszcza jeżeli sam żyłeś w warunkach dyktatury, wielokrotnie spuszczałeś oczy bądź robiłeś to, czego nie chciałeś, a do czego zmuszała cię władza. Po 26 latach autorytarnych rządów właśnie takie osoby stanowią na Białorusi większość. Cichanouska jest jedną z nich – Białorusini to czują, dlatego ją dobrze rozumieją i nadal popierają.

Dziś jestem w stanie sobie wyobrazić triumfalny powrót Cichanouskiej z Litwy i tłumy Białorusinów wiwatujących na jej cześć. Jeżeli dziś mogłaby pojechać znowu do miast i miasteczek Białorusi, to noszono by ją na rękach. Jednak nie może pojechać. Aleksander Łukaszenka nadal trzyma władzę w swoich rękach, protesty trwają i trudno dziś prognozować finał białoruskiej tragedii.

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.