Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Sankcje miałyby polegać na zakazie wjazdu oraz zamrożeniu majątku na terenie UE, a na unijnej czarnej liście – zgodnie z apelem europosłów – mieliby znaleźć się nie tylko najwyżsi urzędnicy białoruscy z rodzinami, lecz również „urzędnicy średniego szczebla” tworzący aparat represji oraz centralną komisję wyborczą. „Poziom przemocy przeciw protestującym na Białorusi miał niespotykaną wcześniej skalę i nie może się powtórzyć” – głosi oświadczenie europosłów.

Siedem nazwisk z Polski

Eurodeputowani podkreślają, że wybory nie były wolne, uczciwe, prawowite („not legitimate”). Na to ostatnie określenie nie zdecydowały się dotąd ani instytucje UE, ani kraje członkowskie, bo – gdyby potraktować je z pełną prawną i dyplomatyczną konsekwencją – prowadziłoby do pytań o status Łukaszenki po wygaśnięciu jego obecnej „kadencji”.

Polskimi sygnatariuszami tego oświadczenia jest – ponad ostrymi podziałami politycznymi – dwoje byłych ministrów spraw zagranicznych, czyli Anna Fotyga i Radosław Sikorski. Pod listem podpisali się też Robert Biedroń, Leszek Miller, Andrzej Halicki, Janina Ochojska oraz Tomasz Frankowski. Reszta to eurodeputowani m.in. z Niemiec, Litwy, Czech, Szwecji, Belgii i Holandii.

Borrell: Sankcje wśród unijnych opcji

Szef unijnej dyplomacji Josep Borrell wydał wczoraj wieczorem oświadczenie o Białorusi w imieniu całej UE (a zatem zatwierdzone przez każdy z 27 krajów Unii), w którym wskazano, że wśród unijnych opcji mogą być sankcje wobec osób winnych przemocy, aresztów, fałszerstw. Unijni ministrowie spraw zagranicznych spotkają się – zgodnie z wcześniejszymi planami - za dwa tygodnie w Berlinie. Ale niewykluczone, że Borrell wcześniej zorganizuje telekonferencję szefów dyplomacji. Byłaby poświęcona zarówno Białorusi, jak i – o to od wczoraj publicznie apeluje Grecja – działaniom Turcji na Morzu Egejskim, gdzie coraz mocniej rośnie napięcie w sprawie rozgraniczenia wód między Grecją i Turcją.

Unia zawiesiła w 2015 r. (a potem zniosła) zdecydowaną większość sankcji wobec Białorusi, włącznie z liczącą ponad 170 nazwisk listą osób z zakazem wjazdu i zamrożonym majątkiem na terenie UE.

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.