Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

 Jak informuje niezależny kanał Nexta, do pracy nie przystąpili dzisiaj m.in. pracownicy Zakładu Elektrotechnicznego im. Kozłowa w Mińsku, kierowcy trolejbusów, pracownicy fabryki margaryny, cukrownia w Żabinowsku oraz pracownicy Instytutu Chemii i Nowych Technologii w Białorusi.  

Lista zakładów i miast przyłączających się do strajku stale się powiększa. Miejsca pracy opuszczają także pojedyncze osoby.

Białorusini żądają w ten sposób od władzy publicznego wsparcia społeczeństwa w organizacji oraz przeprowadzeniu uczciwych i demokratycznych wyborów, odsunięcia od władzy Aleksandra Łukaszenki oraz przywrócenia internetu.

„Ogólnonarodowy strajk jest naszym prawem. Mamy prawo być usłyszanymi, to my wywołujemy strach w dyktatorskim reżimie. Biją nas, torturują, kradną nasze pieniądze. Jeśli miliony osób okłamanych na wyborach dołączy do strajku, to reżim nie będzie w stanie dłużej finansować OMON-u, wojska i milicji. Władze nie będą miały innego wyboru, jak tylko się poddać. Dołącz do nas” - informują rozpowszechniane w Mińsku ulotki.  

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.