Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

- Myślałam, że cała ta kampania mocno mnie zahartowała, że wytrzymam wszystko – przekonuje na nagraniu zamieszczonym we wtorek na YouTubie Swiatłana Cichanouska, rywalka Aleksandra Łukaszenki w niedzielnych wyborach prezydenckich. Tłumaczy swoją decyzję o wyjeździe na Litwę, o czym we wtorek rano poinformowało miejscowe MSZ.

Wielu mnie osądzi, wielu znienawidzi

- Nikt nie mógł na mnie wpłynąć – moi przyjaciele, krewni, mój sztab ani mój mąż – wylicza opozycjonistka, która według oficjalnych wyników zdobyła niecałe 10 proc. głosów, choć Białorusini są pewni, że wybory sfałszowano.

- Wiem, że wiele osób mnie zrozumie, ale wiele też osądzi, a nawet znienawidzi. Ale proszę was, chrońcie się, uważajcie. To, co się teraz dzieje, nie jest warte utraty choćby jednego życia – przekonuje Cichanouska, po czym dodaje, że „najważniejsze w życiu są dzieci”. Już wcześniej Reuters informował, że rywalka Łukaszenki dołączyła na Litwie do swoich dzieci.

Litewskie MSZ: Jest bezpieczna

Nagranie, które trafiło we wtorek do sieci, ma dementować wcześniejsze doniesienia, że Cichanouska została zmuszona do wyjazdu z kraju. Takie informacje podawała jej współpracowniczka Wolha Kawalkowa, która alarmowała w rozmowie z Reutersem, że Cichanouska „została wywieziona przez władze, nie miała wyboru”. – Pięć minut wcześniej rozmawiałyśmy o planach, na pewno nie zamierzała opuszczać kraju – przekonywała.

Jeszcze wcześniej pojawiały się informacje, że kobieta była przetrzymywana w siedzibie Centralnej Komisji Wyborczej. Później przez kilka godzin nie było z nią kontaktu.

We wtorek rano szef litewskiego MSZ Linas Linkevicius poinformował na Twitterze, że Cichanouska jest bezpieczna i przebywa na Litwie. Opozycjonistka dostała roczną wizę, miejsce jej zamieszkania pozostaje niejawne.

Kolejne nagranie. "Nie wychodźcie na place"

Po publikacji pierwszego nagrania w sieci pojawiło się kolejne. Cichanouską nagrano przed wyjazdem na Litwę. Opozycjonistka przemówienie odczytuje z kartki. "Rozmowa z Cichanouską, która jest teraz upubliczniana przez reżimowe media została zrobiona w budynku Centralnej Komisji Wyborczej - powiedziała Maria Kolesnikowa. Cichanouska składała skargę na ręce szefowej CKW, ta wyszła z gabinetu i przyszli wysokiej rangi funkcjonariusze służb" - relacjonuje dziennikarz Andrzej Poczobut.

Dziennikarz pisze dalej: "Z trójki kobiet, które rzuciły wyzwanie Łukaszence na Białorusi została tylko tylko Kolesnikowa. Zapowiedziała, że nie opuści kraju. Potwierdziła, że Cichanouska przez wiele godzin była sam na sam z funkcjonariuszami służb i wtedy zrobiono nagranie".

Cichanouska w nagraniu dziękuje za udział w wyborach. - Naród Białorusi dokonał wyboru. Z wdzięcznością i ciepłem zwracam się do wszystkich obywateli, którzy mnie wspierali przez ten cały czas. Białorusini, wzywam was do rozsądnego zachowania i poszanowania prawa. Nie chcę krwi i przemocy, proszę was, byście nie stawiali oporu milicji, nie wychodzili na place, żebyście nie ryzykowali swojego życia. Strzeżcie siebie i innych - mówi.

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.