Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Piosenka Wiktora Coja (1962-90), tragicznie zmarłego w wypadku samochodowym wokalisty radzieckiej grupy rockowej Kino, bardzo popularnej w latach pierestrojki, stała się hymnem białoruskiej opozycji obok „Murów” Jacka Kaczmarskiego.

 

Oto jej spolszczona wersja:

Chcemy zmian!

Zamiast ciepła jest zieleń szkła,

Zamiast ognia - dym,

Z siatki kalendarza znów wydarty dzień.

Krwawy krąg słońca się spala do cna,

Dzień się dopala z nim,

Na palące się miasto pada cień.

Chcemy zmian! Nasze serca rwą się do zmian!

Chcemy zmian! Nasze oczy rwą się do zmian!

W naszym śmiechu jak i w naszych łzach,

I w pulsowaniu krwi

Ciągle brzmi:

Oczekujemy zmian!

Elektryczne światło przedłuża nasz dzień,

I zapałki skończyły się już,

Lecz na kuchni pali się niebiesko gaz.

Papierosy do ust, kawa na stół - schemat prosty jak gwóźdź

I więcej nie ma już nic, wszystko przecież jest w nas.

Chcemy zmian! Nasze serca…

Z naszych oczu w dal nie bije mądrości blask,

I nie mamy zręcznych gestów rąk,

By zrozumieć się wzajem, niepotrzebne to nam.

Papierosy do ust, kawa na stół - tak zamyka się krąg,

I nagle zaczynamy bać się najmniejszych zmian.

Chcemy zmian! Nasze serca…

Wiktor Coj, przeł. Zbigniew Dmitroca

Od autora przekładu: Piosenka jest tłumaczona do oryginalnej linii melodycznej, gdybym ją tłumaczył jako wiersz, pewnie przekład byłby bardziej literacki.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.