Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Trwa ostatni dzień głosowania w białoruskich wyborach prezydenckich. Lokale wyborcze otwarto o godz. 8 i będą czynne do 20.

Dzisiaj głos oddadzą ci, którym zależy na uczciwych wyborach i którzy zastosowali się do rady alternatywnej kandydatki Swiatłany Cichanouskiej, nawołującej przez cały okres trwania kampanii do udania się do urn w tzw. właściwym dniu głosowania, czyli 9 sierpnia.

W sobotę zakończyło się trwające od wtorku tzw. głosowanie przedterminowe, przez opozycyjną część społeczeństwa traktowane jako procedura stworzona w celu ułatwienia władzom fałszowania wyborów. Według Centralnej Komisji Wyborczej (CKW) frekwencja wyniosła 42 proc. Prezydent Aleksander Łukaszenka komentował ten fakt w rządowej telewizji jako  "próbę ratowania przez społeczeństwo suwerennego, stabilnego państwa, któremu opozycja grozi chaosem”.

Wczorajszy dzień zwieńczyło zatrzymanie, a następnie uwolnienie jednej z kluczowych postaci z otoczenia niezależnej kandydatki Swiatłany Cichanouskiej – Marii Kolesnikowej, byłej szefowej sztabu aresztowanego w czerwcu Wiktora Babariki, jednego z głównych rywali Łukaszenki, któremu Centralna Komisja Wyborcza (CKW) odmówiła nawet rejestracji (18 lipca opozycyjne trio – Cichanouska, Kolesnikowa oraz Weronika Cepkało, żona Walerego, innego „wykoszonego” kandydata, połączyło siły).

Kolesnikowa została zatrzymana przed wejściem do siedziby sztabu. Milicja stosunkowo szybko jednak ją zwolniła, a nawet - wedle relacji jej rzecznika prasowego - przeprosiła, tłumacząc, że zrobiła to przez pomyłkę.

Doszło też do zatrzymań kilkunastu osób w centrum Mińska. Milicjanci w cywilu wyłapywali potencjalnych opozycjonistów na ulicy i – bez podania przyczyny – brutalnie wrzucali ich do policyjnych autobusów. Zastraszając przy tym przechodniów i wyludniając ulice.

Przy wjeździe do stolicy stacjonują wojskowe patrole, milicja i funkcjonariusze drogówki. Według portalu TUT.by w ostatnich dniach ściągnięto do miasta posiłki w liczbie co najmniej 20 tys. żołnierzy. W centrum przygotowane są też metalowe bramki służące do blokowania ulic, w gotowości stoją wozy milicyjne. 

Pięcioro kandydatów. Teoretycznie

To szóste wybory w historii Białorusi. Kandydatów do objęcia najwyższego urzędu w państwie jest pięcioro.

Prócz rządzącego nieprzerwanie od 26 lat i szykującego się na szóstą kadencję Łukaszenki i niezależnej Cichanouskiej jest jeszcze trójka tzw. spoilerów, wystawionych dla stworzenia pozorów demokratycznego głosowania. Są to: Andriej Dmitrijew, przywódca społecznego ruchu Mów Prawdę, Siarhiej Czereczeń, prezes partii Hramada, i Anna Kanopacka, była deputowana do parlamentu.

Wyniki w poniedziałek

Wbrew dotychczasowej tradycji, wstępne rezultaty głosowania Centralna Komisja Wyborcza ogłosi dopiero w poniedziałek, nie zaś – jak to było w poprzednich latach – w niedzielę. Jej szefowa Lidia Jermoszyna jeszcze w lipcu tłumaczyła takie rozwiązanie utrudnieniami związanymi z  epidemią koronawirusa.

Nie zostaną również podane wyniki exit polls ani sondaże, których przeprowadzanie jest na Białorusi nielegalne.

Oprócz CKW głosy liczyć będzie także niezależna platforma Gołos. Białorusini wysyłają tam zdjęcia wypełnionych przez siebie kart wyborczych, by udokumentować swoją decyzję. Z kolei nad podliczaniem frekwencji czuwają niezależni obserwatorzy z inicjatywy Uczciwi Ludzie.

Działania obu inicjatyw są utrudniane przez władze, o czym przekonałam się wczoraj osobiście: milicja usunęła przy mnie kilkoro niezależnych obserwatorów z budynku, twierdząc, że ich obecność „straszy ludzi”. Z kolei 8 sierpnia Gołos poinformował o naciskach ze strony prokuratury generalnej, a sama Lidia Jermoszyna nazwała organizację „nielegalną”.

Jak na razie milicja zatrzymała i aresztowała kilkunastu obserwatorów. Większość z niezależnych obserwatorów nie jest w ogóle wpuszczana do lokali wyborczych.  

Wyniki, które władze ogłoszą jutro, wydają się Białorusinom oczywiste – według Centralnej Komisji Wyborczej wygra Aleksander Łukaszenka.

Co się wydarzy wieczorem?

Pierwsze akcje protestu mają się rozpocząć dziś wieczorem. Mieszkańcy Mińska masowo wypłacają pieniądze z bankomatów, by ustrzec się przed brakiem gotówki w kolejnych dniach. Ostrzegają też turystów, by w miarę możliwości wyjechali z miasta, a przynajmniej omijali okolice centrum.

Opozycja ostrzega przed możliwą brutalnością ze strony milicji oraz wygłuszeniem internetu (już teraz są z nim problemy, kto wie, czy później nie zostanie całkowicie wyłączony). Rozsyła także instrukcje postępowania podczas protestu i numery kontaktowe do obrońców praw człowieka. 

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.