Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Tylko w ciągu ostatniego miesiąca Swiatłana Cichanouska odwiedziła Brześć, Mołodeczno, Lidę i około 20 innych miast i miasteczek. Wszędzie witano ją kwiatami, obdarowywano prezentami. Liczące blisko 180 tys. mieszkańców Baranowicze nie były wyjątkiem.

- Do Młodego Parku? - pyta taksówkarz. 

- Skąd pan wie? – odpowiadam zaskoczona.  

- Teraz wszyscy tam jadą, wielkie wydarzenie przecież! 

Zwolennicy Swiatłany Cichanouskiej na wiecu w Soligorsku.Zwolennicy Swiatłany Cichanouskiej na wiecu w Soligorsku. Fot. Sergei Grits / AP Photo

Opozycyjne trio - to prawdziwe wydarzenie

To właśnie tam, w centrum miasta, w niedzielę 2 sierpnia ma miejsce przedwyborcze spotkanie ze Swiatłaną Cichanouską oraz szefowymi sztabów dwóch innych opozycyjnych kandydatów. Rywale, których kilka tygodni temu pozbył się Łukaszenka, uniemożliwiając im nawet rejestrację kandydatur, to były prezes Parku Zaawansowanych Technologii Walery Cepkało i eksbankier Wiktor Babariko. Pierwszy opuścił kraj, drugi został aresztowany 18 czerwca.

Dla sennego miasta, w którym od dawna nic się nie działo, wizyta słynnego opozycyjnego tria (Swiatłana Cichanouska, Weronika Cepkało, żona Walerego, oraz Maria Kolesnikowa, szefowa sztabu Babariko) to prawdziwe wydarzenie. Długo oczekiwane, a potem gorąco dyskutowane. 

Im bliżej Młodego Parku, tym bardziej zatłoczone drogi i parkingi. Wysiadam z taksówki i biegnę do widocznej z daleka długiej kolejki.

- Panowie mogą przejść. Pozostałych prosimy o zaczekanie - powtarzają milicjanci, sprawdzając torby kolejkowiczów.

Poprzedniego dnia „zupełnie przypadkowo” urząd miasta postanowił usunąć stojącą tu od lat drewnianą scenę. Podobnie rzecz się miała w wielu innych miejscach - władze na wszelkie sposoby usiłują zapobiec spotkaniom Swiatłany z Białorusinami czy chociażby je utrudnić. W Lidzie, Soligorsku, Nowopołocku dokładnie w tych godzinach, na które zaplanowane były wiece, wszczynano pilne prace -  głośno przekładano kostkę brukową, wycinano drzewa, sadzono kwiaty, naprawiano kanalizację... 

Swiatłana Cichanouska na wiecu w Brześciu.Swiatłana Cichanouska na wiecu w Brześciu. Fot. Sergei Grits / AP Photo

Białe opaski dla opozycji

- Proszę wziąć –  kobieta w koszulce z nadrukiem „Kraj dla życia” (nazwa krytycznego wobec władz bloga Siarhieja Cichanouskiego, męża Swiatłany, który miał kandydować w wyborach prezydenckich, ale 29 maja został aresztowany) wręcza mi kilka białych papierowych opasek.

Noszenie takiego symbolu na nadgarstkach zaproponowała Weronika Cepkało. W ten sposób zjednoczone opozycyjne sztaby zachęcają wyborców do wyróżniania się wśród zwolenników rządzącego od ponad ćwierć wieku Aleksandra Łukaszenki. 

- Dobrze, że rozdajecie, nigdzie nie mogłam ich kupić - podziękowała wolontariuszce stojąca obok mnie kobieta, zakładając opaski sobie i córce. 

W ostatnich tygodniach wielokrotnie pojawiały się informacje o wycofywaniu ze sklepów bransoletek w białym kolorze. Dlatego ludzie zaczęli je robić z papieru, kawałków tkanin czy bandaży. 

I żeby zdobyła pani 76 proc. głosów, im zostawimy 24

- Chodź tu szybko! Patrz, idzie! Widzisz ją?! – słychać głosy. Ludzie robią przejście dla Swiatłany i jej dwóch „walczących przyjaciółek” - Weroniki Cepkało i Marii Kolesnikowej. 

Tradycyjnie już przy dźwiękach „Murów” (słynna pieśń Jacka Kaczmarskiego do muzyki Lluisa Llacha, w wersji białoruskiej) panie wchodzą na małą scenę, którą zawczasu przywieźli organizatorzy. Tam czeka - z chlebem i solą - znany baranowicki opozycjonista Mikałaj Czernous.

- Życzymy zdrowia, sukcesów i żeby zdobyła pani 76 proc. głosów, im zostawimy 24 - mówi Czernous. 

W swoim wystąpieniu napomyka też o blogerze traktorzyście Eugeniuszu Wasilkowie z miasta Chojniki, który 1 sierpnia został zatrzymany za rzekome nieposłuszeństwo wobec milicji. - Chciałbym - gdy zostanie pani prezydentem - żeby powołano go na przewodniczącego Selsowietu [wiejskiej rady]. 

Rozlegają się śmiechy i oklaski. Owinięci w narodowe biało-czerwono-białe flagi baranowiczanie skandują „Swieta” i „Wypuszczaj” [więźniów politycznych]. Niektórym płyną po twarzach łzy. 

Rozmawiając między sobą, ludzie przyznają, że takiej atmosfery w mieście nie było od dawna. W dodatku sporo osób jest bez masek – do tej pory często bowiem zakładali je nie z powodu epidemii koronawirusa, ale po to, żeby ich twarzy nie zarejestrowali „tiharou”, czyli tajniacy.

Swiatłanie wierzą i wszystko wybaczają 

- Taki los przypadł człowiekowi [Swiatłanie] – mówi do męża starsza pani. W drżących rękach trzyma  odbitkę portretu opozycyjnego polityka Mikałaja Statkiewicza, który ponad dwa miesiące temu został aresztowany (oficjalnie Białoruś przyznaje się do 25 więźniów politycznych). 

Wiele osób wciąż nie może uwierzyć, że to właśnie skromna, nieznana nikomu Swieta (zdrobnienie od Swiatłana), której kartonowa figurka do niedawna stała przy stołach do zbierania podpisów niezbędnych do wysunięcia jej kandydatury w wyborach 9 sierpnia, jest dziś symbolem wolności i nadziei milionów Białorusinów. 

- Ja, Swiatłana Cichanouska, kandydatka na prezydenta Republiki Białorusi - pewnie mówi do mikrofonu w Baranowiczach...

I chociaż prawie wszyscy uczestnicy wiecu już dawno temu nauczyli się tych słów na pamięć, patrzą na scenę z płonącymi oczami, udając, że słyszą jej przemówienie po raz pierwszy. 

Swiatłanie wybaczają wszystko - pomyłki w nazwach miast (w Lidzie powiedziała „cześć, Słuck”) i brak politycznego doświadczenia. I tak jej wierzą. Wierzą, że mówi z głębi serca, wierzą w składane obietnice.

Na koniec trzy opozycjonistki dostają ikony - w podziękowaniu za ostatnie miesiące i z błogosławieństwem na dalszą przedwyborczą podróż.

Szkoda, że nic z tego nie będzie

- Sporo osób przyszło? - zagaduje mnie jakiś mężczyzna przy wyjściu. - Nie zdążyłem na początek...

- Według organizatorów blisko 8 tys.

 - Szkoda, że nic z tego nie będzie - odpowiada smutnym głosem. - Siłowiki [przedstawiciele służb specjalnych] nie przejdą na naszą stronę, a bez tego nie wygramy.   

Sam kiedyś pracował w milicji. - Zdałem sobie sprawę, że tak nie potrafię - wyjaśnia. - Teraz jestem ślusarzem na kolei. Zarabiam mało, ale to nie jest najważniejsze. Sumienie jest czyste. Czystego sumienia życzę i obecnej władzy

Koncert albo remont, byle nie wiec

W ostatnim przedwyborczym tygodniu legalne wiece Swiatłany coraz częściej są odwoływane pod byle pretekstem. Z powodu pilnych prac remontowych czy nagle zaplanowanych państwowych imprez rozrywkowych.

Dziś okazało się, że nie odbędzie się planowany na wieczór wiec w mińskim parku Bangalor (a miał być największy z dotychczasowych). W tym samym czasie władze postanowiły zorganizować koncert dla uczczenia wojsk kolejowych. 

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.