Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Przed kolejnymi wyborami Łukaszenka, zgodnie z tradycją, zmienia rząd. Przy tym, jak podkreślił, w trudnym czasie koronawirusa, gruntownego przemeblowania gabinetu ministrów nie będzie - zmiany „były szykowane od sześciu miesięcy i drobiazgowo przemyślane".

Od dziś Białoruś ma więc nowego premiera. Siarhieja Ramasa zastąpił 47-letni Raman Gałauczanko, którego prezydent rekomendował jako zdolnego i doświadczonego menedżera oraz patriotę, na którym można polegać. Nowy szef rządu zna nasz kraj, bo w 2009 r. pracował jako dyplomata w ambasadzie Białorusi w Polsce.

Sondaże tylko w wydaniu prorządowym

Zmiana gabinetu ministrów jest oceniana jako element przygotowania do zapowiedzianych na 9 sierpnia wyborów prezydenckich. Jednak kierującemu krajem od 26 lat Łukaszence przedłużyć swoje rządy o szóstą już pięcioletnią kadencję łatwo nie będzie.

Rodacy znękani złą i wciąż pogarszającą się sytuacją materialną, wystraszeni podejściem władz do epidemii koronawirusa, którą Łukaszenka ignoruje, nie chcą go już widzieć na czele kraju.

Trudno powiedzieć, jaka jest dziś popularność przywódcy, który przez dziesięciolecia cieszył się poparciem rodaków. Sondaże opinii publicznej u naszych sąsiadów mają prawo przeprowadzać jedynie instytucje podporządkowane rządowi. Wyniki tych ankiet nie są zresztą podawane do wiadomości publicznej.

W maju Bat’ka zakazał mediom podawać informacje na temat wyborczych preferencji obywateli. Stało się to wówczas, gdy witryna internetowa „Nasza Niwa” ogłosiła, że tylko 3 proc. jej czytelników chciałoby w wyborach poprzeć Łukaszenkę.

Wyraźnym sygnałem tego, że Białorusini odwracają się od przywódcy, były wydarzenia minionej niedzieli, kiedy tysiące ludzi we wszystkich miastach godzinami, często w deszczu, wystawały w długich kolejkach, by podpisać się pod listami poparcia dla konkurentów Łukaszenki w sierpniowych wyborach prezydenckich. Najwięcej wspierało żonę znanego blogera Siarhieja Cichanouskiego, Wiktorię.

Był to wyraz poparcia dla Siarhieja, który zamierzał sam stanąć w wyborcze szranki, ale władze nie pozwoliły mu zarejestrować kandydatury, a w końcu - wykorzystując prymitywną prowokację policyjną - zapakowały do aresztu. Wówczas to zarejestrowała się Wiktoria.

Dziś w domu Cichanouskiego i w letnim domu jego matki KGB przeprowadziło rewizję.

Zatrzymania, pogróżki, oskarżenia

Na przejawy niezadowolenia i sympatii wobec swoich konkurentów Łukaszenka reaguje po swojemu – zatrzymaniami, pogróżkami, oskarżeniami. Choćby o to, że za politykami rzucającymi mu wyzwanie stoją wrogie siły, a przede wszystkim Kreml, który dąży do aneksji Białorusi.

W środę przedstawiciele Parlamentu Europejskiego (w tym Robert Biedroń, szef delegacji PE do spraw relacji z Białorusią) przestrzegli Mińsk przed represjonowaniem opozycjonistów.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.