Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

- Białorusi udało się spokojnie przejść ten okres - ocenił prezydent Białorusi Aleksander Łukaszenka, dodając, że jest przekonany, iż nie ma żadnych powodu do paniki w związku z koronawirusem. Jego zdaniem ten temat sztucznie nakręcają nieodpowiedzialne media.

Wieczorem 27 lutego w kraju Białorusi zarejestrowano pierwszy przypadek infekcji wirusem SARS-CoV-2. Do dziś liczba zakażonych wzrosła do tej chwili do 36. Łukaszenka tym, którzy zachorowali lub odczuwają symptomy choroby, poradził, by „nie rozprzestrzeniali infekcji i podejmowali konieczne działania”. Trzech pacjentów, u których zdiagnozowano koronawirusa jako pierwszych, jest już zdrowych.

Kwarantanna przez koronawirusa? Nie ma sensu

Ministerstwo zdrowia Białorusi ogłosiło, że w związku z pandemią nie zamierza zamykać szkół ani przedszkoli.

- Dzieci nie chorują na koronawirusa, a jeśli chorują, to przechodzą go prawie bezobjawowo, dlatego zamykanie szkół jest bezcelowe - mówiła na specjalnej konferencji prasowej Inna Karaban, przedstawicielka resortu.

W tej chwili w kraju zabroniono też organizowania imprez masowych. Decyzje o ich odwołaniu mogą być jednak podejmowane przez władze indywidualnie.

Tymczasem wielu zwykłych obywateli, a także przywódcy białoruskiej opozycji twierdzą, że oficjalne dane dotyczące liczby chorych są zafałszowane. Według niezależnego białoruskiego portalu informacyjnego Charter97 władze uprzedziły dyrektorów przychodni i szpitali, że za rozpowszechnianie informacji o zachorowaniu na koronawirusa grozi im odpowiedzialność karna.

Od 12 marca grupa obywateli Białorusi zbiera podpisy pod petycją o natychmiastowym zamknięciu z powodu koronawirusa wszystkich szkół i przedszkoli. Petycja ma zostać przesłana do ministerstw zdrowia i edukacji. W tej chwili podpisało ją już ponad 17 tys. osób.

Rosja zamyka granicę

Lekceważąca polityka Mińska wobec pandemii koronawirusa nie spotkała się z uznaniem w Moskwie. Premier Rosji Michaił Miszustin ogłosił, że zamyka granicę z Białorusią, by zapobiec rozprzestrzenianiu się wirusa w kraju. W Rosji oficjalnie zanotowano 90 przypadków, ale nie ma pewności, czy te statystyki są prawdziwe. Prezydent Władimir Putin o koronawirusie milczy i chce za wszelką cenę uniknąć wprowadzenia stanu wyjątkowego. Wówczas musiałby odwołać zaplanowane na koniec kwietnia referendum ws. zmian w konstytucji, a pewnie i wielką defiladę z okazji Dnia Zwycięstwa 9 maja.

Na rosyjskie posunięcia Łukaszenka zareagował alergicznie. - Chciałbym poradzić niektórym gorącym głowom w Rosji, by się zastanowili, zanim coś powiedzą. Zamknąć zawsze jest łatwiej, niż otworzyć - przestrzegał.

Kreml prosi Białoruś o cierpliwość, tłumacząc, że walcząc z koronawirusem, zamknął też granicę z Polską i Norwegią. Problem polega jednak na tym, że granica między Rosją a Białorusią nie została formalnie wytyczona i faktycznie nie istnieje. Łukaszenka, komentując posunięcie rosyjskiego rządu, dziwił się, że w Moskwie nie mają o tym pojęcia.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.