Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Przeczytaj relację na żywo o koronawirusie z Polski i ze świata na 13 marca >>>>>>>>

Władze Dubaju ogłosiły w piątek, że jedne z najważniejszych wyścigów konnych świata – Dubai World Cup, zaplanowane na koniec marca - odbędą się przy pustych trybunach. Tego samego dnia następca tronu emiratu szejk Hamdan ibn Muhammad al-Maktum ogłosił, że przeznacza 400 mln dolarów na ożywienie miejscowej gospodarki, mocno dotkniętej koronawirusem – szczególnie w branżach turystyki i nieruchomości. Jak opisuje agencja AP, miejscowe lotnisko – Dubai International Airport, jeden z najbardziej obleganych portów lotniczych na świecie - zanotowało ogromne spadki liczby pasażerów.

Amnestia w Bahrajnie

Dubaj to niejedyny kraj Zatoki Perskiej borykający się ze skutkami epidemii wirusa SARS-CoV-2 i wywołanej przez niego choroby COVID-19. Także bogaty w ropę Katar ogłosił w piątek, że zamyka wszystkie kina, teatry, muzea, sale zabaw, siłownie i sale weselne. A król maleńkiego Bahrajnu Hamad ibn Isa al-Chalifa kazał zwolnić z więzień blisko 1,5 tys. więźniów, z których 900 zostanie ułaskawionych, a pozostali - zwolnieni czasowo. Chodzi o ograniczenie rozprzestrzeniania się wirusa w zakładach karnych. Jak zaznacza agencja AP, nie jest jasne, czy wśród zwolnionych są więzieni przez władze dysydenci.

W całym regionie odwołane albo znacznie ograniczone zostały piątkowe modły w meczetach. W Izraelu i na terenach palestyńskich władze religijne chrześcijańskie, muzułmańskie i żydowskie zdecydowały, że nabożeństwa i msze co prawda będą się odbywać, ale wprowadzane zostają specjalne środki bezpieczeństwa. Jak w Jerozolimie przy Ścianie Płaczu, gdzie modlą się Żydzi - władze ograniczą liczbę wpuszczanych tu naraz osób.

Z kolei zarządzający jerozolimskim meczetem Al-Aksa, który jest jednym z najważniejszych miejsc dla muzułmanów z całego świata, wezwali wiernych, którzy przyjdą na piątkowe modły, by nie tłoczyli się wewnątrz, tylko pozostali na dziedzińcach, a do tego – „zachowali zasady higieny osobistej”.

Iran: koronawirus na szczytach władzy

Zdecydowana większość zakażonych w krajach regionu przywiozła wirusa z Iranu, który pozostaje najgroźniejszym ośrodkiem epidemii na Bliskim Wschodzie. W kraju rośnie liczba chorych i zmarłych – w sumie w Iranie potwierdzono już 10 tys. przypadków i ponad 429 zgonów. W ciągu ostatniej doby liczba osób zakażonych wzrosła o 1075, a liczba zmarłych - o 75, co oznacza, że codziennie potwierdzanych jest więcej nowych przypadków i rośnie liczba zmarłych. Wirus szerzy się już we wszystkich 31 prowincjach kraju, ponad 3,2 tys. zakażonych do tej pory wyzdrowiało.

W czwartek irańska telewizja państwowa potwierdziła, że zakażony jest Ali Akbar Velayati, jeden z najbliższych doradców najwyższego przywódcy Alego Chameneiego. Nie został hospitalizowany, przebywa na kwarantannie w domu.

Velayati to niejedyny irański urzędnik wysokiej rangi, który zachorował. Wśród zakażonych jest też dwoje wiceprezydentów, dwóch ministrów, kilkudziesięciu parlamentarzystów, członkowie Gwardii Rewolucyjnej i urzędnicy ministerstwa zdrowia. Kilku parlamentarzystów, były dyplomata i jeden z doradców Chameneiego zmarło, a eksperci przypominają, że irańscy oficjele są szczególnie narażeni z powodu sędziwego wieku.

NYT: Teheran szykuje masowe groby

Mnożą się doniesienia o masowych grobach szykowanych przez irańskie władze dla rosnącej liczby ofiar koronawirusa. Jako pierwszy o sprawie poinformował „New York Times”, publikując zdjęcia satelitarne pokazujące powiększanie cmentarza pod Kom, ok. 120 km na południe od Teheranu, gdzie zarejestrowano pierwsze przypadki w kraju. Na zdjęciach widać wyraźnie dwa długie rowy i rozkopaną dużą część cmentarza położonego na północnych obrzeżach miasta.

Zdjęcia to niejedyny powód do spekulacji, że epidemia w Iranie jest poważniejsza, niż przyznają władze. Już pod koniec lutego parlamentarzysta z Kom Ahmad Amirabadi Farahani ostrzegał, że chorych i ofiar śmiertelnych jest znacznie więcej, niż wynika ze statystyk. W czasie kiedy ministerstwo zdrowia podawało, że w całym kraju zmarło dopiero 12 osób, Farahani przekonywał, że w samym Kom potwierdzono już 50 zgonów. Wiceminister zdrowia Iradż Harirchi na zwołanej naprędce konferencji prasowej „zdecydowanie zaprzeczał” tym doniesieniom. Już następnego dnia ogłosił, że sam jest zakażony.

Cytowany przez AP prof. Amir Afkhami z George Washington University, badacz historii irańskich doświadczeń z epidemią cholery, przyznaje, że kopanie ukradkiem masowych grobów nasila podejrzenia, że przywódcy kraju próbują ukrywać faktyczną skalę epidemii. – Nie zaskakuje mnie, że je kopią, ani że próbują ukrywać prawdziwe dane – przyznaje, tłumacząc, że irańskie władze od początku zatajały ogrom problemu, nie chcąc zaszkodzić bliskim relacjom handlowym z Chinami. – Do tego doszedł ogólny brak transparentności Teheranu i niechęć do zdecydowanych działań, jak choćby kwarantanna. To wszystko pomogło wirusowi się rozprzestrzenić – wylicza.

W więzieniach wirus, pluskwy i chaos

Coraz bardziej niepokojące doniesienia płyną też z irańskich więzień. Choć władze wypuściły czasowo kilkadziesiąt tysięcy osób, próbując zapobiec szerzeniu się wirusa w zakładach karnych, za kratkami pozostali wszyscy skazani na więcej niż pięć lat więzienia – w tym więźniowie polityczni i cudzoziemcy, którzy najczęściej są skazywani za szpiegostwo.

W czwartek brytyjsko-irański więzień, 65-letni Anoosheh Ashoori, wezwał brytyjskie władze, by doprowadziły do zwolnienia brytyjskich osadzonych. Za pośrednictwem przekazanej mediom nagranej rozmowy telefonicznej z żoną opowiada, że w więzieniu Evin w Teheranie, gdzie siedzi, panuje „kompletny chaos”.

Więźniowie polityczni, wśród nich on sam, już trzy dni temu zostali przeniesieni na oddział czwarty, gdzie wcześniej trzymano osadzonych zakażonych koronawirusem. – Kiedy weszliśmy na oddział, czekali na nas żołnierze w mocno zużytych maskach, bez rękawiczek. Nikt nie zmierzył nam temperatury, za to dotykali wszystkich naszych rzeczy – jego relację zamieścił „Guardian”.

Ashoori twierdzi, że na oddziale panują bardzo niehigieniczne warunki. – Ostatniej nocy nikt nie zmrużył oka z powodu pluskiew, które strasznie wszystkich pogryzły. A dzisiaj przyprowadzili nam nowych więźniów, wśród nich wielu morderców – dodaje.

Irańskie władze odpowiadają, że więzienia są czyste, osadzeni mają przeprowadzane testy, jeśli jest to konieczne, a zwolnienie dziesiątek tysięcy osób to adekwatna odpowiedź na kryzys.

Syn Ashooriego Aryan zapowiada, że będzie protestował przed siedzibą brytyjskiego rządu, dopóki ministrowie nie pomogą jego ojcu.

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.