Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Epidemia koronawirusa w Polsce i na świecie. Czytaj relację na żywo z 12 marca >>>

Na dziś spodziewane jest ogłoszenie przejścia z fazy „opanowywania” epidemii do „opóźniania” – chodzi o to, by szczyt liczby zachorowań przypadł na cieplejsze miesiące, gdy szpitale i przychodnie mają mniej pracy. Dzięki temu będą sobie mogły radzić z większą liczbą ciężkich infekcji.

Liczba przypadków rośnie we wszystkich krajach członkowskich Zjednoczonego Królestwa, jednak krzywa wyraźnie skręca w górę – wczoraj odnotowano 84 nowe przypadki, dziś dzienny wzrost zbliżył się już do 150. Gwałtownie wzrosła też liczba przypadków w Szkocji – w ciągu doby ich liczba niemal się podwoiła: z 36 do 60.

Choroba dotknęła też polityków – dziś o samoizolacji poinformował konserwatywny parlamentarzysta Andrew Bridgen, który w ubiegłym tygodniu poszedł na lunch z ministrą zdrowia Nadine Dorries (jej diagnoza została potwierdzona we wtorek). Minister zdrowia Matt Hancock poinformował jednak, że parlament będzie pracował bez zmian.

Wciąż nie są zamknięte szkoły, uniwersytety, teatry i galerie. Rząd w Londynie na razie nie zamierza zamykać też granic. – Nie uważamy, że to jest właściwy ruch, nie ma on uzasadnienia w dotychczasowych doświadczeniach i naukowych dowodach. Staramy się blokować rozprzestrzenianie wirusa, choć uznajemy za prawdopodobne, że rozejdzie się on dużo szerzej – mówił w BBC kanclerz skarbu Rishi Sunak.

Inaczej niż wielu europejskich ministrów zdrowia szef brytyjskich służb medycznych Chris Whitty przekonuje, że nie można przedwcześnie wprowadzić zasad „zwiększania odległości w społeczeństwie”, m.in. zamknięcia szkół, teatrów etc., ponieważ ludzie nie będą traktować ich wystarczająco poważnie w momencie, kiedy tylko powszechne przestrzeganie zasad pozwoli ograniczyć występowanie choroby.

Indeks londyńskiej giełdy FTSE 100 spadł w czwartek o 9 proc. – do poziomu najniższego od 2012 r.

Irlandia: pierwsza ofiara, zamknięte szkoły

W Republice Irlandii, w której z powodu koronawirusa zmarła pierwsza osoba, zdecydowano o zamknięciu szkół, uniwersytetów, żłobków, instytucji kulturalnych oraz zakazie organizacji wydarzeń gromadzących ponad 100 osób w przestrzeniach zamkniętych i 500 osób na otwartym powietrzu. Otwarte pozostaną sklepy, kawiarnie i restauracje, normalnie ma działać także transport publiczny.

Leo Varadkar, premier Irlandii i lekarz z wykształcenia, przekonywał, ogłaszając tę decyzję, że „działając wspólnie, możemy ocalić wiele istnień”. – Wiem, że niektóre z tych rozwiązań są szokujące i oznaczają olbrzymie zmiany w naszych życiach. Wiem, że proszę ludzi o olbrzymie poświęcenie. Robimy to dla siebie nawzajem – podkreślał.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.