Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Włochy: 15 dni urlopu dla rodziców

- Dzisiaj w Lombardii jest ok. 1,5 tys. nowych zakażeń – poinformował o godz. 13 gubernator regionu Attilio Fontana. "Jeżeli nie zdołamy zablokować tego wirusa, nasz system opieki zdrowotnej ryzykuje wybuchem". W wywiadzie telewizyjnym Fontana powiedział, że władze regionu wysłały do rządu pilną prośbę o „zamknięcie wszystkiego”. Fontana chce wyjątków tylko jeśli chodzi o „działania niezbędne dla kontynuowania codziennego życia, czyli związane z produkcją żywności, dostarczaniem prądu i wywozu śmieci oraz pracą firm powiązanych globalnie, dla których przerwanie pracy oznaczałoby nadmierne straty.

Premier Conte zapowiedział przeznaczenie 25 mld euro na pomoc rodzinom. Elena Bonetti, ministra ds rodziny i równouprawnienia, zapowiedziała, że od poniedziałku rodziny z dziećmi otrzymają 15 dni dodatkowego płatnego urlopu – „do równego podziału między matkę i ojca”. Drugim rodzajem ministerialnej interwencji – do wyboru – będą vouchery, od 600 do 1 tys. euro – na wydatki związane z wynajęciem opieki nad dziećmi.

Na wolności pozostaje wciąż 19 spośród uciekinierów z więzienia w Foggi, gdzie w niedzielę, tak jak w ponad 20 innych zakładach karnych w całych Włoszech, wybuchły zamieszki w związku z wprowadzeniem w życie dekretu rządowego przewidującego m.in. wstrzymanie widzeń z rodzinami. Wśród uciekinierów z Foggi jest Cristofor Aghilar, który w październiku zamordował swoją teściową. Policja chroni teraz jego była narzeczoną i prokuratora, którzy doprowadzili do aresztowania Aghilara. Na wolności jest też kilku członków mafii z Bari i Gargano – śledczy sądzą, że ucieczka została przygotowana przez mafię.

Niemcy: badania na drogach

Kierowca podjeżdża pod stanowisko, otwiera szybę i następnie usta, a pielęgniarz wacikiem pobiera wymaz z gardła. Po 24 godzinach kierowca dostaje wynik. Niemcy walkę z koronawirusem przenoszą na drogi.

Tylko we wtorek w półtoramilionowym Monachium zdiagnozowano osiem przypadków infekcji. W całych Niemczech średnio dziennie rejestruje się 200 nowych przypadków choroby. Liczba zainfekowany wynosi już 1622 osoby. Zmarły już trzy osoby.

Brytyjska minister zdrowia zakażona

To pierwszy przypadek wśród członków brytyjskiego rządu i Izby Gmin. Nie wiadomo, od kogo minister Nadine Dorries zaraziła się koronawirusem, ale jej diagnoza powoduje, że testy zostaną przeprowadzone na setkach osób z ministerstwa zdrowia i parlamentu, z którymi kontaktowała się w dniach poprzedzających piątkową decyzję o poddaniu się izolacji. M.in. niedawno widziała się z premierem Borisem Johnsonem i jego narzeczoną Carrie Symonds, z którymi brała udział w obchodach Międzynarodowego Dnia Kobiet.

"Dziękuję za dobre życzenia. Bardziej martwię się o moją 84-letnią mamę, która mieszka ze mną i wczoraj zaczęła kaszleć. Jutro przejdzie testy. Trzymajcie się i myjcie ręce" – napisała na Twitterze.

W środę samoizolacji poddała się kolejna parlamentarzystka – laburzystka Rachel Maskell, która napisała na Twitterze: „NHS111 [infolinia służby zdrowia] zaleciła mi, bym dokonała samoizolacji. To ważne, byśmy wszyscy stosowali się do zaleceń służb medycznych”.

Mimo potwierdzenia przypadków koronawirusa w Izbie Gmin rząd nie zamierza zawiesić prac parlamentu, choć nie są wykluczone zmiany sposobu prowadzenia prac w pałacu westminsterskim. – To będzie przedmiotem konsultacji między spikerami izb, rządem i władzami parlamentarnymi – wyjaśniał rzecznik rządu.

W środę nie dokonano jeszcze aktualizacji liczby zachorowań – liczba potwierdzonych przypadków na Wyspach wynosi 456, sześć osób zmarło w wyniku choroby.

Brytyjczycy chorują jednak również poza Zjednoczonym Królestwem – brytyjska obywatelka jest pierwszą ofiarą koronawirusa na Bali. Do Wielkiej Brytanii wraca również 135 osób z wycieczkowca „Grand Princess” – zostaną one przewiezione do domów, gdzie odbędą dwutygodniową kwarantannę.

W środę na koronawirusa zareagował Bank Anglii – jednomyślną decyzją ścięto stopy procentowe z 0,75 do 0,25 proc., by ożywić paraliżowaną przez epidemię gospodarkę.

Dane o spadku liczby pasażerów ogłosiło lotnisko Heathrow – już w lutym ogólna liczba pasażerów spadła o 5,4 mln (4,8 proc., na trasach do Azji spadki sięgnęły 19,6 proc.). O 9,5 proc. spadł również ruch towarowy.

Szkoły i uczelnie pozostają otwarte, nie odwołano imprez masowych – podczas meczów krykieta gracze mają tylko zrezygnować z powitania przez uścisk ręki. W zależności od rozwoju sytuacji zaplanowana na przyszły tydzień w Londynie druga runda negocjacji brexitowych może zostać zamieniona na serię wideokonferencji lub w ogóle odwołana.

Londyn wyda 30 mld funtów na walkę z konsekwencjami gospodarczymi koronawirusa 

Ogłosił to w Izbie Gmin minister finansów Rishi Sunak. Powiedział, że epidemia może mieć „znaczący wpływ” na gospodarkę, choć jego zdaniem „prawdopodobnie będzie to przejściowe”. – Nawet jedna piąta pracujących może być na zwolnieniu, zakłócone zostaną globalne łańcuchy dostaw – mówił kanclerz Sunak.

Siedem miliardów zostanie przeznaczone na wsparcie dla przedsiębiorstw i gospodarstw domowych, a pięć na wzmocnienie służby zdrowia.

Miliard zostanie wydany na wzmocnienie rządów regionalnych, zasiłki chorobowe będą wypłacane osobom, które zdecydują się na samoizolację. Bardzo uproszczone zostanie dokumentacja potrzebna do otrzymania zasiłku – zamiast zaświadczenia od lekarza będzie je można otrzymać kontaktując się z infolinią służby zdrowia NHS111.

Zasiłki chorobowe zostaną także przyznane osobom samozatrudnionym oraz pracującym dorywczo, usunięte zostaną dolne progi dochodowe dostępu do zasiłków pomocy społecznej, a osoby bezrobotne nie będą musiały stawiać się w urzędach, zamiast tego wprowadzone zostaną konsultacje telefoniczne i przez internet.

Dwa miliony małych firm (zatrudniających do 250 ludzi) mogą liczyć na ulgi przy wypłatach zasiłków chorobowych. Powstanie warta miliard funtów linia pożyczkowa dla przedsiębiorstw, rząd zrezygnuje z poboru podatku od przedsiębiorstw dla sprzedawców, którzy oszczędzą w ten sposób miliard funtów. Do tego rząd zamierza przyznać po 3 tys. funtów dotacji dla 700 tys. małych firm.

Pierwsze zakażenie na Lesbos, wyspie z największym obozem dla uchodźców

Zakażona jest 40-letnia Greczynka, która podróżowała do Izraela i Egiptu. Władze obawiają się, że koronawirus może rozprzestrzenić się na całej wyspie, gdzie obecnie przebywa ok. 20 tys. osób.

Kobieta, zanim została izolowana, pracowała jeszcze przez kilka dni jako sprzedawczyni w jednym ze sklepów na wyspie. Jej dzieci chodziły do dwóch miejscowych szkół, które ostatecznie zostały zamknięte, gdy w poniedziałek z obawy przed zakażeniem niemal żaden z uczniów się w nich już nie pojawił.

Korespondent dziennika „Die Welt” pisze o strachu, jaki panuje na Lesbos, również ze względu na przepełniony obóz uchodźców Moria. Powstał z myślą o przyjęciu 3 tys. osób, tymczasem obecnie mieści ich prawie siedem razy więcej.

Migranci żyją w złych warunkach sanitarnych, mając bardzo ograniczony dostęp do podstawowej opieki medycznej.

Greckie ministerstwo zdrowia zapewnia, że sytuacja jest pod kontrolą, ale mieszkańcy próbują na własną rękę się organizować. Zamierzają informować uchodźców o konieczności przestrzegania zasad higieny i przestrzec ich, by nie przebywali w zbyt bliskiej odległości od siebie. Michal Aivaliotis, dyrektor jednej ze szkół, gdzie nauczyciele wyszli z tą inicjatywą, mówi, że może to być trudne ze względu na fatalne warunki w obozie Moria. – Ale nic nie robić i zdać się na łaskę Boga też nie jest żadnym wyjściem – twierdzi.

Przyznaje jednocześnie, że Grecy już dawno powinni byli przeprowadzić taką akcję informacyjną wśród uchodźców i postarać się bardziej zabezpieczyć przed nadejściem koronawirusa. – Myśleliśmy cały czas, że jakoś nas on ominie. Taka jest nasza mentalność – mówi Aivaliotis.

Złą sytuację na wyspie pogarsza to, że zaprzestała tam swojej działalności większość organizacji pozarządowych. Zawiesiły one pomaganie uchodźcom lub w ogóle się wycofały ze względu na ataki, do jakich dochodziło na ich pracowników w ostatnich dniach. Stały za nimi skrajnie prawicowe bojówki wspierane przez lokalnych mieszkańców.

Lokalne władze domagają się przewiezienia migrantów do kontynentalnej części Grecji. Niewykluczone, że jeśli koronawirus się rozprzestrzeni na Lesbos, cała wyspa zostanie poddana kwarantannie.

Francja: gwałtowny wzrost zachorowań

Miniona doba przyniosła kolejne 372 przypadki. Ogólna liczba chorych wynosi 1784. Zmarły 33 osoby - spośród nich 23 miały ponad 75 lat.

Prezydent Emmanuel Macron zapowiedział na czwartek orędzie telewizyjne, poświęcone epidemii.Rzeczniczka rządu powiedziała, że celem władz jest zahamowanie rozwoju epidemii, ale tak, aby nie sparaliżować całego kraju. Szkoły pozostają generalnie otwarte, ponieważ koronawirus nie jest niebezpieczny dla samych dzieci. Ponieważ jednak mogą go one roznosić, władze lokalne mogą podejmować decyzje o zamykaniu placówek oświatowych, gdy na ich terenie pojawią się potwierdzone przypadki zachorowań.

W skali kraju wydzielono na potrzeby walki z epidemią ponad 5 tys. łóżek szpitalnych na oddziałach reanimacyjnych i ponad 7 tys. miejsc na oddziałach intensywnej terapii.

Gwałtownie rośnie skala zakupów „na zapas”. Od czasu pojawienia się we Francji koronawirusa, sprzedaż artykułów spożywczych (głównie makaronu, ryżu i konserw) wzrosła o 21 proc.,  artykułów higienicznych (np. papieru toaletowego) o 12 proc., mrożonek o 9,4 proc., a żywności dla dzieci o 6,7 proc.

Powodzeniem cieszą się też zakupy przez internet - tu wzrost wyniósł aż 74 proc.

Według branży handlowej nie ma obiektywnego powodu, aby kupować na zapas. Edouard Leclerc podał, że w magazynach jego sieci sklepów jest towar wystarczający na 28 dni.

Małe i średnie przedsiębiorstwa informują o spadku zamówień, sięgającym 50-80 proc. Najbardziej cierpi sektor turystyczny, a więc firmy autokarowe, hotele, restauracje i kawiarnie, a także organizatorzy wszelkiego rodzaju spektakli.

Francja jest obecnie piątym wśród najbardziej dotkniętych koronawirusem krajów na świecie. Całkowity zakaz wjazdu dla Francuzów wprowadziły np. Jordania i Izrael, inne kraje – jak np. Indie – pozwalają na wjazd, ale zaraz po nim narzucają odbywanie kwarantanny, a jeszcze inne zniechęcają jak mogą do przyjazdu, zawieszając – jak Wietnam i Nepal – możliwość otrzymania wizy na lotnisku.

Niektórzy jednak przyjeżdżają schronić się we Francji, bo u nich jest jeszcze gorzej. Francuska telewizja podała dziś, że Silvio Berlusconi opuścił Mediolan i ukrył się przed koronawirusem w willi swojej córki w Prowansji.

Belgia: nawet koronawirus dzieli Flamandów i Walonów

W Belgii do środowego popołudnia zarejestrowano 320 zarażonych osób, a trzy (w wieku od 73 do 90 lat) zmarły. Dotychczas w liczącym 11 mln mieszkańców kraju wykonano ok. 4 tys. testów na koronawirusa, ale laboratoria ostrzegają przed ryzykiem niedoborów niezbędnych czynników. Ich międzynarodowi producenci są bowiem pod naporem rosnących zamówień z różnych krajów świata. Dlatego lekarze są obecnie wzywani do dawania priorytetu testom diagnostycznym u pacjentów z symptomami kosztem odwlekania testów na użytek odtwarzania ścieżek szerzenia się koronawirusa.

Belgijski rząd nadal nie rekomenduje zamykania szkół i uczelni, ale zaleca odwoływanie imprez z udziałem ponad tysiąca ludzi w pomieszczeniach zamkniętych. Jednak w silnie sfederalizowanej Belgii ostateczna decyzja należy do władz lokalnych. I o ile w regionie stołecznym Brukseli oraz w frankofońskiej Walonii podporządkowano się rekomendacjom rządowym, o tyle w niderlandzkojęzycznej Flandrii jest różnie. Bart De Wever, szef Nowego Sojuszu Flamandzkiego (najsilniejszej partii Belgii) oraz burmistrz Antwerpii, nadal przekonuje, że w jego mieście nie ma na razie powodów do wprowadzania takich obostrzeń. Głęboka federalizacja jest niepopularna w Walonii, gdzie często uważa się ją za szkodliwe rozwiązanie narzucone Belgii przez Flamandów, więc i flamandzko-frankofońskie różnice w postępowaniu wobec koronawirusa stały się już jednym z żelaznych tematów mediów.

USA: znów spadki na giełdzie

Środa rozpoczęła się od kolejnych dużych spadków na Wall Street. Indeksy zjadają chwilowe zwyżki z poprzedniego dnia. Sekretarz skarbu Steve Mnuchin powiedział, że rząd przygotowuje pakiet stymulujący gospodarkę, a priorytetem będzie pomoc dla małych i średnich firm.

Liczba zakażeń w Stanach przekroczyła już 1 tys., z czego najwięcej (ponad 200) jest w stanie Waszyngton na zachodzie kraju. Sporo także w Kalifornii i Nowym Jorku.

Odwoływane są kolejne zajęcia na uniwersytetach, festiwale muzyczne, konferencje i inne imprezy. Coraz więcej firm pozwala pracownikom pracować z domu. Nie zdecydowano się jednak na zamknięcie szkół w całym kraju. O tym decydują w niektórych miejscach lokalne władze.

W Chinach i Korei wirus znów atakuje

Po wtorkowej wizycie przewodniczącego Xi Jinpinga w Wuhanie, która miała pokazać, że epidemia jest pod kontrolą, Chiny odnotowały w środę niewielki skok infekcji. Są 24 nowe przypadki, a bilans ofiar śmiertelnych wzrósł o 22 osoby. Aż 10 nowych infekcji dotyczy powracających z zagranicy.

W 11-milionowym Wuhanie, kolebce wirusa, powoli rusza gospodarka. Władze wezwały dzisiaj do powrotu do pracy zatrudnionych w publicznej komunikacji i pracowników branży sprzętu medycznego.

W całych Chinach z powodu epidemii produkcja spadła o 25 proc. - analitycy przewidują, że powróci ona do poziomu sprzed epidemii do końca kwietnia. Nissan i Honda częściowo uruchomiły swoje trzy chińskie fabryki, w tym dwie w Hubei.

W Chinach zakaziło się dotąd 80 778 osób, a zmarło 3158. W sąsiedniej Korei Południowej przybyły dzisiaj 242 nowe przypadki. Do tej pory przez kolejne dni liczba infekcji spadała. Nowym ogniskiem koronawirusa okazał się call center w Seulu, gdzie zachorowały 93 osoby. Do większości z 7755 południowokoreańskich infekcji doszło w mieście Daegu. Ich ogniskiem była filia dziś najbardziej znienawidzonej w kraju sekty Kościoła Jezusa Shincheonji.

Kanada daje awaryjny miliard dolarów

Projekt przeciwdziałania skutkom gospodarczym koronawirusa ogłosił premier Justin Trudeau.

Obejmuje wsparcie finansowe dla rządów lokalnych, zwiększenie zakupów środków medycznych oraz fundusze na badania. W planach są ułatwienia w dostępie do wsparcia finansowego dla pracowników będących pod kwarantanną.

W Kanadzie potwierdzono dotąd 93 przypadki choroby, zmarła jedna osoba. Zdecydowana większość chorych (80 proc.) to podróżni wracający z kierunków objętych epidemią, kolejne 12 proc. to członkowie ich rodzin.

Służby medyczne z prowincji Ontario ogłosiły, że jeden z chorych brał udział w targach branży górniczej w Toronto, która odbyła się w dniach 1-4 marca i zgromadziła 25 tys. uczestników ze 132 krajów. Wśród nich był premier Trudeau

Parady z okazji Dnia św. Patryka odwołane w Dublinie, Belfaście, Chicago

Z powodu koronawirusa w tym roku nie odbędzie się największy na świecie marsz z okazji Dnia św. Patryka, na który co roku przyjeżdża do Dublina pół miliona turystów. O decyzji, która objęła imprezy w całej Irlandii, poinformował premier Leo Varadkar.

Podobną decyzję podjęły władze północnoirlandzkiego Belfastu, a marsze odwoływane są również po drugiej stronie Atlantyku – jako ostatnie o odwołaniu obchodów święta narodowego Irlandczyków poinformowało Chicago.

Iran: rośnie liczba ofiar, więźniowie wychodzą na wolność

Iran - z uwagi na dużą liczbę pielgrzymów i sąsiedztwo krajów pogrążonych w konfliktach – uznawany jest za jedno z najgroźniejszych ognisk epidemii na świecie.

W środę irańskie władze potwierdziły, że w ciągu ostatniej doby zmarły 63 osoby – to największa dobowa liczba zgonów od początku epidemii w tym kraju. W sumie zakażonych jest już 9 tys. osób, a 354 zmarły, jednak eksperci ostrzegają, że irańskie władze mogą zaniżać statystyki.

Obecność wirusa stwierdzono u 24 parlamentarzystów, z których dwóch zmarło – Fatemeh Rahbar i Mohammad Ali Ramazani. Wśród ofiar jest też Mohammad Mirmohammadi, jeden z ważniejszych doradców ajatollaha Chameneiego.

W ostatnich dniach z irańskich więzień czasowo zwolniono 70 tys. więźniów, bojąc się, że zatłoczone więzienia staną się ogniskiem wirusa. W miejscowych mediach już pojawiły się doniesienia o zachorowaniach w zakładach karnych, w których w sumie - przed decyzją o zwolnieniu - było blisko 190 tys. osadzonych. Jednak – jak alarmuje Javaid Rehman, specjalny sprawozdawca ONZ ds. praw człowieka w Iranie – z więzień wyszły tylko osoby skazane na mniej niż pięć lat, a wśród zwolnionych nie ma więźniów politycznych, w tym – osób  z podwójnym obywatelstwem.

We wtorek amerykański sekretarz stanu wezwał Teheran do natychmiastowego zwolnienia więzionych w kraju Amerykanów. „Jeśli którykolwiek Amerykanin umrze, USA uznają, że bezpośrednio odpowiada za to irański reżim – czytamy w oświadczeniu Mike’a Pompeo. – W takiej sytuacji nasza odpowiedź będzie bardzo zdecydowana”.

Także Foreign Office alarmuje, że wśród zwolnionych nie ma Brytyjczyków. Na wolność nie wyszła Nazanin Zaghari-Ratcliffe, irańsko-brytyjska pracownica humanitarna skazana za rzekome szpiegostwo na pięć lat, ani Kylie Moore-Gilbert, wykładowczyni z uniwersytetu w Melbourne, aresztowana we wrześniu i skazana na dziesięć lat, także za szpiegowanie.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.