Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Chiny wysłały dzisiaj znak, że epidemia jest pod kontrolą. Była nim dzisiejsza wizyta Xi Jinpinga w Wuhanie, jej kolebce. Od rana przewodniczący ChRL spotykał się tam z lekarzami, oficerami i ochotnikami oraz odwiedzał mieszkańców objętych kwarantanną w ich domach – pisze agencja Xinhua.

Xi wizytował też tymczasowy szpital Huoshenshan, jeden z dwóch postawionych w rekordowym tempie na początku epidemii.

Od 23 stycznia Wuhan, 11-milionowa stolica prowincji Hubei, pozostaje miastem zamkniętym. Jej mieszkańców poddano przymusowej kwarantannie, nie działa komunikacja, metropolia, w której zamknięte są fabryki i szkoły, zamieniła się w miasto widmo. W całym Hubei odnotowano do dzisiaj 67760 infekcji, zmarło 3024 osób.

Drakońskie środki przynoszą skutek?

Nowe komunikaty epidemiologiczne brzmią jednak optymistycznie: wczoraj nowych zakażeń było w całych Chinach tylko 19, z czego 17 w samym Wuhanie.

Bill Bishop, mieszkający w Chinach Amerykanin, który od lat prowadzi często cytowany przez światowe media blog Sinocism, napisał niedawno, że najpewniejszym znakiem, iż partia komunistyczna uzna, że „zwycięstwo jest bliskie”, będzie wizyta Xi w Wuhanie, a potem powrót dzieci do szkół i ogłoszenie daty otwarcia odłożonej wiosennej sesji dwóch ważnych organów politycznych, które zazwyczaj odbywają się w początku marca.

Znakiem, że w Chinach epidemia wygasa było we wtorek zamknięcie ostatniego z kilkunastu prowizorycznych szpitali zakaźnych postawionych w Wuhan dla zarażonych koronawirusem. Pierwszy z nich zamknięto już 2 marca przenosząc resztę chorych do szpitali nadal czynnych.

Na wiadomość o przygasaniu epidemii w Chinach giełdy w Szanghaju i Hongkongu od razu zareagowały wzrostami.

Dla Chin najważniejszym wyzwaniem będzie teraz uruchomienie gospodarki. Chodzi o tysiące fabryk, które stoją już drugi miesiąc, i o miliony ich robotników, którzy wyjechali do rodzinnych stron na Chiński Nowy Rok i nie wrócili do pracy. Chińskie media podały, że już 69 proc. z nich wróciło do miast, w których pracują.

Świat boi się recesji

To jednak za mało, by uspokoić świat śledzący z niepokojem paraliż chińskich fabryk, który grozi przerwaniem globalnego łańcucha dostaw i recesją.

To dlatego, nie czekając na pełne wygaśnięcie epidemii, jeszcze pod koniec lutego Xi wezwał chińskie prowincje – z wyjątkiem Hubei – do stopniowego wznawiania produkcji.

Gospodarka rusza też powoli w samym Hubei, gdzie 55 mln ludzi nadal objętych jest kwarantanną. W poniedziałek sekretarz partii w prowincji oznajmił lokalnemu rządowi, że czas najwyższy na uruchomienie produkcji i przywrócenie ruchu ludności.

Na świecie odnotowano do dzisiaj ok. 114 tys. przypadków koronawirusa. Epidemia ma już ogniska w ponad stu krajach, ostatnio w Panamie i Mongolii. – Groźba pandemii staje się bardzo realna – przyznał w poniedziałek dyrektor WHO Tedros Adhanom Ghebreyesus.

Dlatego mimo gasnącej epidemii w Chinach i poprawy sytuacji w Korei Południowej, gdzie liczba nowych infekcji także spada, na świecie strach o wielki krach nie mija. Koronawirus wstrząsa globalnymi rynkami, na Wall Street odnotowano najsilniejszy spadek od kryzysowego 2008 r., a spadek cen ropy był najdotkliwszy od czasu wojny w Zatoce Perskiej w 1991 r.

Jak podreperować wizerunek Xi i partii

Tymczasem w Chinach do kontrataku rusza propaganda.

Cel: przedstawić Chiny jako globalnego i skutecznego lidera w walce z epidemią oraz wzmocnić zaufanie Chińczyków do partii i samego Xi. Mają zapomnieć o spóźnionej reakcji na wybuch epidemii, zmuszaniu do milczenia odważnych lekarzy, którzy sygnalizowali pierwsze przypadki.

Oraz o usunięciu się przewodniczącego w cień, gdy zaczęły się kłopoty.

Xi nie pojechał bowiem wcześniej do Wuhanu, wolał tam wysłać premiera Li Keqianga. Nie stanął też na czele walki z epidemią, którą powierzył wicepremierowi Sun Chunlanowi.

W tym czasie chińska cenzura pilnie usuwała krytyczne posty, których namnożyło się w internecie. Niektórzy odważyli się wręcz pisać, że w obliczu tego kryzysu w Chinach potrzebna jest wolność słowa. Kto jednak polegał na oficjalnych mediach, dowiadywał się niezmiennie, że Xi to roztropny przywódca, który z tylnego siedzenia koordynował walkę z epidemią w całym kraju.

Pekin zapowiedział już nową kampanię edukacyjną – miała pokazać ludności, jak wyrażać wdzięczność przewodniczącemu. Wstępna reakcja w mediach społecznościowych była jednak tak negatywna, że rząd się z niej na razie wycofał.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.