W ponad 20 więzieniach we Włoszech wybuchły bunty. Skazani nie zgadzają się na ograniczenie kontaktów z rodzinami i boją się epidemii. W Modenie zmarło siedmiu więźniów, z więzienia w Foggi uciekła grupa przetrzymywanych.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

W całym kraju w ciągu dwóch dni zamieszek rannych zostało ok. 40 strażników więziennych. Neapolitańskie więzienie w Poggioreale zostało tak bardzo zdewastowane, że straty szacuje się na kilka milionów euro.

Według związków zawodowych służby penitencjarnej policji (OSAPP) protestują więźniowie w ponad 20 zakładach na terenie Półwyspu Apenińskiego.

Przyczyną wybuchów zamieszek jest strach zgromadzonych w jednym miejscu ludzi przed zakażeniem, a także wściekłość z powodu obostrzeń w kontaktach z rodzinami przewidzianych w niedzielnym dekrecie rządu.

- Od jutra w zakładach karnych zacznie się rozdawanie 100 tys. maseczek - poinformował w poniedziałek podczas wieczornej konferencji prasowej szef włoskiej służby cywilnej, komisarz Angelo Borelli.

- Od wybuchu ponad dwa tygodnie temu epidemii zmarły 463 osoby, a wyzdrowiały 724 - mówił Borelli. Spośród blisko 8 tys. zakażonych w całym kraju aż 5 tys. 469 pochodzi z regionu Lombardia.

Ofiary śmiertelne i ucieczki więźniów

W niedzielę wieczorem w więzieniu Torre del Gallo w Pawii (Lombardia) więźniowie pojmali i pobili dwóch strażników więziennych (jeden z nich to szef straży). Zdobyli klucze do cel i wypuścili kilkudziesięciu współosadzonych, przy okazji dewastując więzienie. Ponieważ nie wszyscy mieli ochotę na rewoltę, przy okazji doszło do wymiany ciosów pomiędzy grupami więźniów. Do zgaszenia konfliktu przysłano funkcjonariuszy z mediolańskich więzień San Vittore i Opera. Po kilku godzinach negocjacji buntownicy zwolnili pobitych strażników i wrócili do cel.

Siedem ofiar śmiertelnych przyniósł bunt w więzieniu w Modenie. Aż pięciu więźniów zmarło z powodu przedawkowania leków psychotropowych, które ukradli z więziennej izby przyjęć. Szósta ofiara zmarła na skutek zaczadzenia po podpaleniu przez więźniów materaców. Kolejnych 18 zatrutych dymem więźniów przewieziono do szpitala, podobnie jak kilku pielęgniarzy i strażników więziennych.

Z powodu przedawkowania wykradzionych podczas buntów psychotropów zmarli również pojedynczy więźniowie w Alessandrii i Weronie.

Agencja ANSA informuje o około 50 uciekinierach, którzy wydostali się z więzienia w Foggi (południowy region Apulia). Według ANSA policja wyłapała około 30 z nich, trwają poszukiwania pozostałych. 

Przed więzieniem w Foggi zebrali się najbliżsi osadzonych. Przynajmniej niektórzy z nich wykazują się zdrowym rozsądkiem, wołając, by osadzeni przerwali bunt: „Jeżeli nie przestaniecie, tylko pogorszycie swoją sytuację. Wracajcie do cel”.

Mediolan: Podpalili prześcieradła i żądają ułaskawienia

W poniedziałek rano bunt wybuchł w mediolańskim więzieniu San Vittore. Jak donosi „La Stampa”, więźniowie zdewastowali pomieszczenia więziennej przychodni, podpalili prześcieradła i krzyczeli: „Wolność, chcemy wolności!”. Kilkunastu przetrzymywanych wdarło się na dach, gdzie głośno skandują „Indulto!” (ułaskawienie).

Więźniowie organizują protest przeciwko nowym zasadom walki z koronaawirusem, na dachu więzienia San Vittore w Mediolanie, 9 marca 2020 roku.
Więźniowie organizują protest przeciwko nowym zasadom walki z koronaawirusem, na dachu więzienia San Vittore w Mediolanie, 9 marca 2020 roku.  Claudio Furlan / AP

Więzienie otoczone jest przez policjantów i strażaków. W telewizyjnych relacjach widać płomienie wydobywające się z niektórych oddziałów więzienia. Na zewnątrz zebrało się wiele grup, zarówno rozwścieczonych rządowym dekretem rodzin więźniów (również one żądają ułaskawienia), jak i anarchistów.

W proteście przeciw zaordynowanym przez rząd ograniczeniom zabarykadowali się, zastawiając wejścia łóżkami, więźniowie czterech oddziałów więzienia Vallette (dzielnica Turynu).

Rodziny wspierają zbuntowanych 

Wstrzymanie spotkań z rodzinami było też przyczyną gwałtownego protestu w więzieniu Poggioreale w Neapolu, gdzie część przetrzymywanych wdrapała się na szczyt ścian otaczających spacerniak.

Również tutaj buntowników dopingowały ich rodziny, które zebrały się za murami więzienia, żądając zamiany kar pozbawienia wolności na areszt domowy - albo domagając się wręcz amnestii. Przy okazji protestujący zablokowali ruch tramwajów. Część więźniów się zabarykadowała i nie wpuszczała strażników. Gdy ci próbowali interweniować, doszło do starcia, w wyniku którego dwóch funkcjonariuszy odniosło lekkie rany. W telewizyjnej relacji widać było też czarny dym wydobywający się z więzienia, prawdopodobnie wywołany podpaleniem materaców. Na miejsce przybył prefekt Poggioreale i oddziały policji, które doprowadziły do zakończenia protestów.

Niedzielna „La Gazzetta di Mezzogiorno” opisuje protesty w więzieniu w Bari (region Apulia). Tutaj, jak się wydaje, inicjatorami buntu były rodziny odbywających karę. Około 30 kobiet zebrało się przed bramą więzienia, skandując: „Wolność i wstyd!”. Więźniowie zareagowali, uderzając w kraty różnymi przedmiotami, wyrzucając rzeczy z okien i krzycząc: „Wolni, wolni, amnestia!”.

W więzieniu we Frosinone (region Lacjum) około 100 więźniów wdarło się na dach więzienia. Tak samo uczynili więźniowie w Salerno (region Kampania).

Próbę ucieczki podjęli też niektórzy więźniowie ośrodka Ucciardone w Palermo. Próbowali wdrapać się po siatce okalającej więzienie i zejść z drugiej strony. Zostali powstrzymani przez strażników. Więzienie otoczyły specjalne oddziały policji do tłumienia zamieszek, a ulice w najbliższej okolicy zostały zamknięte. W niedzielę wybuchł także bunt w Pagliarelli, drugim z sycylijskich więzień.

Do zamieszek doszło także w więzieniach w Vercelli i Alessandrii. Do godz. 23 w niedzielę trwał bunt w więzieniu w Reggio Emilia, gdzie więźniowie zdewastowali trzy oddziały, a także izbę chorych.

Potrzebna szybka reakcja rządu

– Niezależnie od wyjątkowej sytuacji, w jakiej znalazł się kraj – mówi cytowany przez “La Stampę” Leo Beneduci – nie ma wątpliwości, że odpowiedzialność spada na tych, którzy przez ostatnie dwa lata lekceważyli niebezpieczeństwa naszego systemu więziennego. Zwracamy się do premiera Contego, aby rząd wziął sprawy w swoje ręce.

Partia Demokratyczna złożyła projekt prawa mającego zaradzić problemowi przeludnienia w ośrodkach zamkniętych. PD chce, żeby ci więźniowie, którym w najbliższym czasie upływa kara, mogli ją dokończyć w areszcie domowym.

- Kolejne wieści dotyczące koronawirusa szybko wywołają jeszcze gwałtowniejsze reakcje – ostrzega cytowana w „La Repubblica” Daniela Caputo, przewodnicząca włoskiego stowarzyszenia funkcjonariuszy policji więziennej. – Więzienia powinny zostać obsadzone przez żołnierzy, a ci, którzy próbują wzniecać bunt, powinni być surowo karani.

- Nowy dekret przewiduje też wydłużenie czasu rozmów telefonicznych z rodzinami i wspomina o możliwości zastosowania środków alternatywnych, m.in. aresztu domowego. Prosimy dyrektorów więzień i kuratorów sądowych o reakcję – mówi Patrizio Gonnella, szef stowarzyszenia praw więźniów Antigone.

icon/Bell Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem
    Ładny mają stosunek trupów do wyleczonych. Pogrom.
    już oceniałe(a)ś
    0
    0
    Po co ostra amunicja? Wystarczy zrzucić psychotropy...
    już oceniałe(a)ś
    3
    3