Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Lombardia i 14 innych prowincji będą zamknięte do początku kwietnia. W sumie mieszka tam 16 mln osób. Zamknięte będą muzea, baseny, ośrodki narciarskie i siłownie, kina i kluby nocne. Restauracje i kawiarnie mogą być otwarte w godzinach 6-18 pod warunkiem, że klienci siedzą co najmniej metr od siebie.

Spróbują wyjechać? To trzy miesiące więzienia

Włoskie władze zawiesiły też organizowanie wszystkich publicznych wydarzeń, w tym ślubów i pogrzebów. - Chcemy zagwarantować naszym obywatelom prawo do zdrowia. Rozumiemy, że nowe środki wymagają poświęceń - czasem małych, a czasami bardzo dużych - tłumaczył w niedzielę włoski premier Giuseppe Conte. - Jednak nadeszła chwila, kiedy wszyscy musimy wziąć za siebie odpowiedzialność - wyjaśniał.

Największy z odciętych regionów to zamieszkana przez 10 mln ludzi Lombardia ze stolicą w Mediolanie. Wśród pozostałych prowincji są m.in. Wenecja, Parma i Modena. Mieszkańcy odciętych prowincji dostali zalecenie, by jak najrzadziej wychodzili z domów. Tym, którzy spróbują wyjechać, grozi kara trzech miesięcy więzienia.

Włochy to najmocniej dotknięty koronawirusem kraj Europy - zakażonych jest ponad 5 tys. osób, tylko w ciągu ostatniej doby ich liczba podskoczyła o 1,2 tys. Z powodu zakażenia zmarło 230 osób, zdecydowana większość na północy kraju.

W weekend jeden z wiodących włoskich polityków, Nicola Zingaretti, ogłosił, że ma koronawirusa. "Czuję się dobrze, ale przez najbliższych kilka dni będę musiał zostać w domu" - napisał na Facebooku szef centrolewicowej Partii Demokratycznej.

Ziołowe leki pomagają tylko w Chinach

Na całym świecie liczba zakażonych przekroczyła już 100 tys., a 3,5 tys. chorych zmarło - większość w Chinach.

W weekend w chińskim mieście Quanzhou zawalił się hotel Xinjia Express Hotel, w którym trwała kwarantanna. Ok. 70 osób zostało uwięzionych pod gruzami, co najmniej sześć zginęło, a blisko 50 udało się uratować. Trwa poszukiwanie prawie 30 zaginionych.

Jednak w Chinach wirus wyraźnie wyhamował - w ciągu ostatniej doby odnotowano najmniej nowych przypadków od stycznia. Od soboty zmarło 27 osób, wszystkie w Wuhanie, skąd wirus zaczął się rozprzestrzeniać. W niektórych prowincjach słychać nawet głosy, że skoro przez kilkanaście dni z rzędu nie odnotowano nowych zachorowań, kwarantannę należy zakończyć.

Chińscy internauci zwracają uwagę, że WHO ma różne zalecenia co do walki z koronawirusem w zależności od kraju. Na stronie organizacji w języku angielskim, francuskim, rosyjskim i arabskim zapisano, że tradycyjne ziołowe leki nie powinny być używane w walce z koronawirusem. Po chińsku takiego stwierdzenia nie ma.

Korea Północna: jesteśmy zdrowi, kończymy kwarantannę

Wirus gwałtownie rozprzestrzenia się też w Iranie, gdzie potwierdzono już 6 tys. zachorowań, a 145 osób zmarło, wśród nich - dwóch parlamentarzystów. Eksperci ostrzegają, że chorych może być znacznie więcej - w tej chwili trwa testowanie kolejnych 16 tys. osób, a WHO chwali Irańczyków, że zrobili duży postęp, jeśli chodzi o zabezpieczanie się przed rozprzestrzenianiem się wirusa. W każdej prowincji są już szpitale gotowe na przyjęcie zakażonych.

Szef WHO Tedros AdhanomGhebreyesus nazywa rozprzestrzenianie się wirusa "głęboko niepokojącym" i wzywa wszystkie kraje, by powstrzymanie go stało się dla nich "najwyższym priorytetem".

W wielu krajach odwoływane są duże imprezy sportowe i kulturalne - w Kanadzie odwołano światowe mistrzostwa kobiet w hokeju na lodzie, w Arabii Saudyjskiej zamknięty jest dostęp do św. kamienia na dziedzińcu meczetu w Mekce, do którego pielgrzymują co roku miliony muzułmanów.

Rośnie liczba zakażonych w Korei Południowej - w niedzielę miejscowe władze poinformowały, że odnotowano 367 nowych przypadków, co oznacza, że w sumie w kraju chorych jest już ponad 7 tys. osób.

Za to Korea Północna nadal nie potwierdziła żadnego przypadku zakażenia - w niedzielę władze ogłosiły, że kończy się kwarantanna, którą objętych było ponad 3 tys. osób, wśród nich - kilkuset cudzoziemców.

Pierwszy zgon w Ameryce Południowej

Coraz więcej zakażeń jest też w USA - w Nowym Jorku ich liczba wzrosła z 44 w piątek do 76 w niedzielę, a gubernator Andrew Cuomo ogłosił stan wyjątkowy. W sumie w Ameryce z powodu koronawirusa zmarło już 19 osób. Niedaleko San Francisco trwa kwarantanna statku z 3,5 tys. pasażerów na pokładzie, bo u 21 osób stwierdzono koronawirusa.

Z kolei na Nilu, niedaleko Luksoru, zatrzymano wycieczkowiec ze 170 osobami na pokładzie, kiedy okazało się, że kilkunastu członków załogi złapało wirusa od pasażerki poprzedniego rejsu. W tej chwili na pokładzie jest już ponad 30 zarażonych osób.

W weekend z powodu zakażenia zmarł pierwszy mieszkaniec Ameryki Południowej - 64-letni Argentyńczyk.

Jak wylicza BBC, od soboty liczba zakażonych wzrosła we Francji (już 949 przypadków), Niemczech (795), Hiszpanii (441), Wielkiej Brytanii (206) i Holandii (188). Polsce do tej pory potwierdzono sześć przypadków zakażeń.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.