Dotychczas żaden z krajów Schengen nie zgłosił Komisji Europejskiej zamiaru wprowadzenia kontroli z powodu koronawirusa, a i Bruksela nie zaleca takich działań.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

1. Kraje strefy Schengen mają prawo do czasowego przywrócenia kontroli granicznych m.in. wskutek wymogów porządku publicznego i bezpieczeństwa, pod co można podciągnąć zagrożenia dla zdrowia. Decyzje o kontrolach muszą być współmierne do zagrożenia i należycie wytłumaczone na forum Schengen, ale w istocie ostateczna decyzja należy do poszczególnych rządów. Dotychczas żaden z krajów Schengen nie zgłosił Komisji Europejskiej zamiaru wprowadzenia kontroli z powodu koronawirusa, a i Bruksela nie zaleca takich działań. Powołując się m.in. na rekomendacje Światowej Organizacji Zdrowia, przypomina, że kontrole graniczne wewnątrz Schengen w celu blokowania ruchu ludzi nie byłyby teraz przydatne, a zalecanym środkiem jest kwarantannowanie. Ogniska zakażeń nie pokrywają się z granicami państwowymi.

2. Strefa Schengen do dziś nie funkcjonuje na 100 proc. wskutek kryzysu migracyjnego, który wybuchł w 2015 r. Do maja tego roku obowiązują notyfikacje aż sześciu krajów o wprowadzeniu kontroli granicznych, choć obecnie na co dzień nie jest to egzekwowane. Te państwa to Niemcy (granica z Austrią), Austria (granica z Węgrami i Słowenią), Dania, Szwecja, Norwegia (nienależąca do Unii Europejskiej, ale będąca członkiem Schengen) oraz Francja, gdzie jako uzasadnienie kontroli na wszystkich granicach (a raczej możliwości ich natychmiastowego wprowadzenia) jest też „ciągłe zagrożenie terrorystyczne”.

3. Zasady Schengen nie dają gwarancji, że władze któregoś z krajów członkowskich powstrzymają się od wprowadzenia kontroli nawet bez dostatecznych przesłanek epidemiologicznych, jeśli przykładowo będzie na to naciskać opinia publiczna. Jednak przy takich decyzjach na drugiej szali leżą koszty gospodarcze – od spowolnienia transportu drogowego po przeszkody dla pracowników dojeżdżających do pracy w innym kraju. To około 0,9 proc. siły roboczej w UE (najwięcej na Słowacji, w Luksemburgu, Chorwacji, Estonii, Belgii).

icon/Bell Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem
    Hmmmm...przecież to byłby całkiem zgrabny sposób na przywrócenie granic...
    już oceniałe(a)ś
    0
    0