Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

– W imieniu premiera Mateusza Morawieckiego podpisałem dziś dokument o dołączeniu do wspólnego systemu zakupów – powiedział minister Szumowski po zakończeniu dzisiejszych obrad unijnych ministrów zdrowia, które odbyły się w Brukseli. 

Rozwiane wątpliwości

Polska była dotychczas jednym z zaledwie dwóch krajów Unii (oprócz Finlandii), które nie były członkami „wspólnego mechanizmu zamówień”. Jego celem jest wprowadzenie wspólnej procedury przetargowej dla zakupu szczepionek, leków przeciwwirusowych i medycznych środków zapobiegawczych (w tym maseczek i rękawiczek) w przypadku poważnych zagrożeń dla zdrowia w skali międzynarodowej. To ma zapewnić – w sytuacjach kryzysowych – większe bezpieczeństwo dostaw, korzystniejsze ceny oraz sprawiedliwszy dostęp krajów Unii np. do nowych szczepionek.

Pomysł stworzenia „wspólnego mechanizmu zamówień” powstał w Unii w czasie zagrożenia świńską grypą (wirus A/H1N1) w latach 2009-10. Dyskutowano wówczas o zakupach oraz ewentualnej dystrybucji szczepionek, których zresztą rząd Donalda Tuska – przy ostrym konflikcie z opozycją w tej kwestii – nie chciał wtedy zamawiać. I gdy już w 2014 r. doszło do oficjalnego zawiązania się „wspólnego mechanizmu zamówień”, Polska była w mniejszości krajów Unii, które odmówiły podpisu.

W lutym tego roku, kiedy dołączyła doń Szwecja, poza burtą zostały tylko Warszawa i Helsinki, które teraz też już szykują się do podpisu. Polskie władze dotąd tłumaczyły się zastrzeżeniami co do – jak twierdziły – nie dość jasnych zapisów o odpowiedzialności producentów szczepionek, ale najwyraźniej te wątpliwości ustąpiły wskutek rozwijającej się epidemii koronawirusa.

Bruksela już rozpisała – w ramach „wspólnego mechanizmu zamówień” – przetarg na medyczne środki ochronne (m.in. maseczki), do którego przystąpiło 20 krajów UE. Szumowski tłumaczył, że choć Polska nie mogła jeszcze przystąpić do tego wspólnego przetargu, to nie jest to problem, bo na razie ma wystarczającą ilość tych środków.

Co z zakazami eksportu maseczek?

Podczas obrad ministrów dyskutowano dziś o zakazie eksportu maseczek ogłoszonym w Niemczech oraz o Francji, gdzie państwo zarekwirowało zmagazynowane i nowo produkowane maseczki czy też rękawice. – Minister Jens Spahn tłumaczył nam, że celem w Niemczech jest zapobieżenie wywozowi środków medycznych poza Unię. A Francuzi traktują rekwirunek jako próbę oszacowania, ile tych nowych środków musieliby i mogliby wyprodukować – relacjonował Szumowski. Pomimo to przedstawiciele Komisji Europejskiej nie kryli zaniepokojenia działaniami Berlina i Paryża.

- Zakazy eksportu są na mocy traktatów dopuszczalne tymczasowo, ale sytuacja nie jest czarno-biała. Trzeba pamiętać, że zakazy eksportu nie mogą uderzać w zasadę dostępu takich środków dla wszystkich obywateli UE w całej UE. W przeciwnym razie byłyby sprzeczne z naszym wspólnym podejściem do zwalczania zagrożeń – powiedział komisarz UE ds. zarządzania kryzysowego Janez Lenarczicz po obradach ministrów. Z drugiej strony Lenarczicz nie wykluczył, że przykładowo francuski rekwirunek może pomóc w redukcji zakłóceń dostaw środków medycznych w UE.

Podczas obrad ministrów zdrowia postawiono m.in. pytanie, czy na przyszłość nie należy do unijnego prawa wpisać epidemii jako „siły wyższej” (vis maior), co ograniczałoby odpowiedzialność cywilną m.in. za odwoływane loty.

Europosłowie nie chcą do Strasburga

Koronawirus już zaczął wpływać na unijną maszynerię negocjacyjną, bo dziś odwołano posiedzenie ambasadorów krajów UE. Chorwacka ambasadorka, która miała poprowadzić obrady z racji chorwackiej prezydencji w Radzie UE, została dziś bowiem objęta kwarantanną. W ostatnich dniach miała „bliski kontakt” (co najmniej kwadrans z zakażonym w odległości mniejszej od dwóch metrów) z zakażonym pracownikiem sekretariatu generalnego Rady UE. Z kolei europarlament odwołał przyszłotygodniowy wyjazd na comiesięczną sesję w Strasburgu, którą zastąpią obrady i głosowania w Brukseli.

Dotychczas żaden z krajów Schengen nie zgłosił Komisji Europejskiej zamiaru wprowadzenia kontroli wskutek koronawirusa, a Bruksela nie zaleca takich działań. Powołując się m.in. na rekomendacje Światowej Organizacji Zdrowia, przypomina, że kontrole graniczne wewnątrz Schengen w celu blokowania ruchu ludzi nie byłyby teraz przydatne, a zalecanym środkiem jest kwarantanna. Tymczasem ogniska zakażeń nie pokrywają się z granicami państwowymi.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.