To nowa broń dla krytyków Chin, którzy dwa lata temu podnieśli sprawę dyskryminacji Ujgurów przed Komisją Praw Człowieka ONZ w Genewie.

Gęsta sieć obozów w Sinkiangu

Chinom trudniej będzie teraz zapewniać, że w Sinkiangu, który zamieszkuje 10 mln muzułmańskich Ujgurów, prowadzą „wojnę z terroryzmem”, jak inne kraje zagrożone zamachami. Z kolejnych raportów wynika bowiem, że utrzymują tam sieć obozów i więżą w nich ponad milion Ujgurów i Kazachów. Ich jedyną winą jest to, że bronią się przed schińszczeniem.

Pozostało 85% tekstu
Twoja przeglądarka nie ma włączonej obsługi JavaScript

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Pełne korzystanie z serwisu wymaga włączonego w Twojej przeglądarce JavaScript oraz innych technologii służących do mierzenia liczby przeczytanych artykułów.
Możesz włączyć akceptację skryptów w ustawieniach Twojej przeglądarki.
Sprawdź regulamin i politykę prywatności.