Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Do eksplozji doszło w czwartek rano podczas parady wojskowej w dzielnicy Buraika w Adenie. Tam mieści się siedziba rządu. Jak podaje agencja Reuters, zginęło ponad 30 osób. AFP pisze, że wśród ofiar jest kilkunastu policjantów.

Stacja Al-Masirah, oficjalna telewizja ruchu Huti, podała, że bojownicy użyli rakiety balistycznej średniego zasięgu i uzbrojonego drona.

Chaos w Jemenie trwa od 2011 r., kiedy Jemeńczycy obalili dyktaturę Alego Abdallaha Salaha. W 2015 r. wybuchła wojna domowa. Korzystając z rewolucyjnego zamieszania, szyiccy rebelianci Huti, którzy od dawna domagali się więcej praw dla jemeńskich szyitów, zajęli dużą część kraju. Walczą z jemeńską armią, próbując obalić uznawany przez świat rząd prezydenta Abd Rabbu Mansura Hadiego.

W ubiegłym roku ONZ ogłosiła, że w Jemenie rozgrywa się katastrofa humanitarna, jakiej świat nie oglądał od ponad stu lat. Z 30 mln mieszkańców aż 24 mln potrzebują pilnej pomocy. Aktywiści szacują, że na skutek samych działań wojennych zginęło co najmniej 100 tys. Jemeńczyków. Nikt nie jest w stanie zliczyć, ilu zabił głód i choroby szerzące się z powodu wojny. Organizacje pomocy humanitarnej podejrzewają, że tylko z powodu niedożywienia zmarło już co najmniej 85 tys. dzieci.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.