Ten artyku czytasz w ramach bezp豉tnego limitu

Od środy wieczorem białoruscy internauci nie mają dostępu do portalu charter97.org. Zamiast niego na ekranie monitora wyświetla się komunikat o zablokowaniu witryny. Poza granicami Białorusi charter97.org nadal otwiera się normalnie. W czwartek rano ministerstwo informacji potwierdziło, że blokada to efekt jego decyzji: „Podjęto ją w związku z rozpowszechnianiem tam informacji zakazanej przez art. 38 ustawy o mediach”.

Art. 38 zakazuje m.in. propagowania narkotyków, rozpowszechniania informacji o niezarejestrowanych organizacjach, treści ekstremistycznych i pornograficznych, a także informacji, które mogą szkodzić interesom kraju.

Jednak jakie konkretnie pretensje ma rząd oraz jaka konkretnie informacja stała się pretekstem dla blokady – nie wiadomo.

– Od 20 lat władza walczyła z nami, stosując różne represje: od blokady, po areszty, a nawet zabójstwa dziennikarzy. Będziemy bronić portalu, wykorzystując wszystkie możliwe sposoby – oświadczyła redakcja

Przykręcania śruby

– Równolegle z blokadą charter97.org ministerstwo kultury zakazało pokazu filmu „Śmierć Stalina”. Wcześniej zablokowano inny opozycyjny portal „Białoruski Partyzant”. Możemy więc mówić o pewnym trendzie, o przykręcaniu śruby. Resorty siłowe grają na fobiach Łukaszenki i lansują takie rozwiązania – uważa białoruski politolog Walery Karbalewicz z Centrum Analitycznego "Strategia".

I zwraca uwagę, że podobne działania są mało skuteczne, gdyż istnieją dość proste sposoby ominięcia blokady.

Naczelna portalu Natalia Radzina tłumaczy atak na charter97.org pogarszającą się sytuacją ekonomiczną na Białorusi i widmem protestów ulicznych.

Najpopularniejszy i najbardziej wpływowy

Charter97.org jest najstarszym opozycyjnym portalem na Białorusi. Miesięcznie notuje nawet 10 mln odsłon. Redakcja od kilku lat mieści się w Warszawie – po emigracji fali represji ze strony białoruskich służb specjalnych, która rozpoczęła się po wyborach prezydenckich w 2010 r. Wtedy portal poparł kandydata Andreja Sannikaua.

W wieczór wyborczy służby specjalne nie tylko spacyfikowały protesty opozycji, ale też wtargnęły do redakcji charter97.org, aresztując dziennikarzy i konfiskując sprzęt. Radzinę oskarżono o udział w rzekomych zamieszkach. Po wypuszczeniu jej z tymczasowego aresztu dziennikarka wyjechała za granicę.

Czytaj ten tekst i setki innych dzi瘯i prenumeracie

Wybierz prenumerat, by czyta to, co Ci ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakuj帷e reporta瞠 i porady ekspert闚 w sprawach, kt鏎ymi 篡jemy na co dzie. Do tego magazyny o ksi捫kach, historii i teksty z medi闚 europejskich. Zrezygnowa mo瞠sz w ka盥ej chwili.