Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Pawło Szarojko od kilku lat pracuje jako korespondent Ukraińskiego Radia na Białorusi. Zatrzymano go 25 października po tym, jak funkcjonariusze KGB przeprowadzili rewizję w wynajmowanym przez niego mieszkaniu. Opinia publiczna dowiedziała się o aresztowaniu w ubiegły piątek za sprawą jego żony, Aleny Szarojko, pracującej w biurze rzecznika ukraińskiego MON. Alena wróciła z Mińska do Kijowa i poinformowała szefów rozgłośni o areszcie męża, bała się mówić o tym wcześniej, będąc w białoruskiej stolicy.

W poniedziałek swój punkt widzenia przedstawiło białoruskie KGB.

– Obywatel Ukrainy, współpracownik wywiadu wojskowego, stworzył agenturalną siatkę Białorusinów, która za pieniądze zbierała informacje wojskowo-polityczne dla ukraińskich służb – oświadczył rzecznik KGB Dzmitry Pabiarzyn. Za szpiegostwo grozi 15 lat pozbawienia wolności.

Zatrzymano również obywatela Białorusi, który miał przekazywać informacje stanowiące tajemnicę państwową. Ponadto z Białorusi wydalono jednego z ukraińskich dyplomatów, według KGB był on oficerem wywiadu działającym pod przykrywką.

Pracownik wywiadu

40-letni Pawło Szarojko ukończył Wyższą Szkołę Wojskowo-Polityczną we Lwowie. Przez pewien czas pracował w stopniu majora dla wywiadu wojskowego, m.in. był szefem biura prasowego. Później poświęcił się pracy dziennikarskiej. Jest członkiem Ukraińskiego Związku Dziennikarzy, pomagał w organizacji wizyt tamtejszych dziennikarzy na Białorusi. Kierownictwo Ukraińskiego Radia uważa, że areszt Szarojki może być związany z jego działalnością dziennikarską, ostatnio dużo jego materiałów było poświęconych rosyjsko-białoruskim manewrom Zapad 2017, które miały miejsce we wrześniu na Białorusi.

Dziennikarz ukraińskiego portalu Informnapalm Dzianis Iwaszyn uważa, że areszt Szarojki jest prowokacją.

– Był łatwą ofiarą, ma stopień majora i był kierownikiem biura prasowego wywiadu. Czy wysyła się taką osobę do nielegalnej pracy za granicą? To przecież absurd, sprawa szyta grubymi nićmi – mówi „Wyborczej” Iwaszyn.

Przyjaźń białorusko-ukraińska

– Ile są warte zapewnienia o przyjaźni Aleksandra Łukaszenki, jeżeli nasi obywatele regularnie znikają na Białorusi – oburzył się wicepremier Ukrainy Wiaczesław Kirilenko.

Szarojko nie jest pierwszym Ukraińcem, którego aresztowały białoruskie służby. W sierpniu porwano 19-letniego Pawła Gryba z Homla i przewieziono do rosyjskiego więzienia w Rostowie. Okazało się, że spotkanie z Rosjanka, którą poznał w internecie, było pułapką FSB. Ukrainiec jest oskarżony o terroryzm, dowodem są wojownicze i obraźliwe komentarze w mediach społecznościowych.

W poniedziałek ukraińska agencja Unian poinformowała o zatrzymaniu na terenie Białorusi Aleksandra Skiby, dyrektora ukraińskiego przedsiębiorstwa produkującego materiały budowlane. KGB aresztowało go podczas wizyty w Mińsku, gdzie pojechał prowadzić negocjacje z przedstawicielami białoruskiego zakładu państwowego MAZ. Nieoficjalnie wiadomo, że jest oskarżony o próbę wręczenia łapówki.

Zdaniem białoruskiego analityka i publicysty Romana Jakauleuskiego areszty ukraińskich obywateli na Białorusi pogorszą relacje między Kijowem i Mińskiem.

– Relacje zaczęły się wyraźnie psuć po wrześniowych manewrach Zapad 2017. To oczywiste, że za ich pogorszeniem stoi Rosja. Białoruś przestaje być odbierana jako neutralne państwo i staje się sojusznikiem wroga – mówi „Wyborczej” Jakauleuski.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.